Nieśmiertelny II: Nowe życie (1991). Niechciane dziecko

Nieśmiertelny (1986) Russela Mulcahy’ego co prawda nie był najlepiej zarabiającym filmem w kinach, ale dzięki kasetom VHS odniósł spóźniony sukces i obrósł zasłużonym kultem. Wydawać by się więc mogło, że producenci widząc napływające dolary chcieli jeszcze więcej i dlatego wypuścili sequel. Nic bardziej mylnego. Nikt tak naprawdę nie chciał tworzyć Nieśmiertelnego II. Sponsorzy naciskali jednak na producentów Williama N. Panzera i Petera S. Davisa mówiąc, że na pewno wymyślą oni jakiś sposób, by Nieśmiertelnych sprowadzić z powrotem.

No i wymyślili. Gotowy film trafił do kin 1 listopada 1991 roku ledwo co zwracając się twórcom przy nieprzerwanym strumieniu negatywnych recenzji. Do dziś uchodzi zresztą za wzorcowy przykład najgorszego sequelu w historii kina, jeśli nie najgorszego filmu w ogóle. Sama klęska nie powinna nikogo dziwić, w końcu oryginał był zamkniętą całością, uniemożliwiającą powstanie jakiejkolwiek logicznej kontynuacji. Zaskakująca jest jednak skala tej porażki. Ale po kolei.

William Panzer wraz ze scenarzystą Brianem Clemensem wymyślili zarys fabuły, z kolei w scenariusz miał ją przekształcić Peter Bellwood. Tutaj pojawiły się pierwsze problemy, bowiem ów scenariusz posiadał po kilka wariantów różnych scen – m.in. miało nam zostać wyjawione pochodzenie Nieśmiertelnych, a o finalnym kształcie dzieła miano zadecydować w czasie postprodukcji. Z gotowym (mniej więcej) scenariuszem postanowiono sprowadzić na plan Russela Mulcahy’ego, który również nie miał najmniejszej ochoty kręcić Nieśmiertelnego II. Fakt, że  został w kręcenie „dwójki” wciągnięty zirytował go tak bardzo, że planował pojawić się w napisach filmu pod pseudonimem Alan Smithee. Wystarczyła jednak jedna groźba pozwu o działanie na szkodę filmu, by ostudzić jego zapędy.

Od samego początku wszyscy wiedzieli, że kręcą zły film. Virginia Madsen przyjęła w nim rolę z dwóch powodów – żeby wystąpić u boku Seana Connery’ego i żeby wyjechać do Argentyny. Christopher Lambert, po udanej współpracy z Connery’m przy pierwszym filmie, zaproponował powrót szkockiego aktora, a co za tym idzie wskrzeszenie jego postaci. Nie było z tym problemu, nawet jeśli nie miało to kompletnie żadnego sensu. Michael Ironside z kolei przyjął rolę dlatego, że nigdy przedtem nie miał okazji grać barbarzyńskiego wojownika. Widząc jednak, jak słaby jest materiał, z którym dane mu pracować, postanowił… po prostu szarżować w każdej swojej scenie.

Mając nadzieję na zaoszczędzenie pieniędzy, przeniesiono produkcję do Argentyny, gdzie spadł na nią istny grad ciosów. Z powodu inflacji, budżet filmu został znacznie zmniejszony, co zmusiło Bellwooda do przepisania całego scenariusza. Mało tego, z powodu problemów finansowych film został przejęty przez bliżej nieokreśloną firmę ubezpieczeniową. Przejęli oni kontrolę kreatywną nad projektem i wymusili jak najszybsze jego dokończenie i wypuszczenie jak najniższym możliwym kosztem.

Obłęd

Na chwilę obecną istnieją dwie wersje Nieśmiertelnego II. Pierwsza, czyli kinowa –  przepchnięta przez firmę ubezpieczeniową, trwająca 88 minut, zatytułowana Highlander II: The Quickening – jest dziś bardzo trudno dostępna i słusznie zapomniana. Russel Mulcahy nie lubił tej wersji do tego stopnia, że premierowy pokaz opuścił po piętnastu minutach. A skoro sam reżyser gardził swoją pracą, to jaka mogła być reakcja widowni? Było to nie tylko kuriozum pod względem montażowym, ale, co gorsza, przedstawiało Nieśmiertelnych jako kosmitów przybyłych z planety Zeist, co było jak ciśnięcie dynamitem w całą mitologię zaprezentowaną w pierwszej części.

Mulcahy nie pozostał jednak głuchy na negatywne opinie fanów i cztery lata po premierze udało mu się, z pomocą niezależnej wytwórni filmowej, gruntownie przemontować całość. Nie tylko zmienił ułożenie scen, ale także wykorzystał kilka alternatywnych ujęć, dodał ok. 20 minut materiału i usunął wszystkie nawiązania do nieszczęsnej planety Zeist. Zdołał nawet zebrać na nowo ekipę i dokończyć kręcenie niektórych scen. W ten sposób powstał tzw. Renegade Cut, który jest dziś ogólnodostępną wersją Nieśmiertelnego II.

Film rozpoczyna się w 2035 roku, kiedy Connor McLeod (Chtistopher Lambert) jest już staruszkiem, a świat przemienił się w cyberpunkową dystopię. Przyczyną tego stanu rzeczy jest zanik warstwy ozonowej w roku 1999, przez co promienie słoneczne stały się zabójcze dla wszystkiego co żywe. McLeod wykorzystał zdobytą w poprzedniej części Nagrodę – czyli umiejętność czytania i wpływania na myśli ludzi na całym świecie – i zgromadził wokół siebie najbardziej światłe umysły w celu stworzenia tarczy ochronnej mającej pokryć całą Ziemię. Promieniowanie ultrafioletowe zostało powstrzymane, jednak środowisko mocno na tym ucierpiało.

Podczas oglądania opery Connor przypomina sobie swoją przeszłość, jednak nie tę ze Szkocji, ale swoje inne, prawdziwe pochodzenie. W wersji kinowej była to Planeta Zeist, w Reneade Cut pojawia się bardzo odległa przeszłość Ziemi (film określa to po prostu jako „bardzo, bardzo dawno temu”), kiedy istniała zaawansowana technologicznie cywilizacja. McLeod wraz z Ramirezem (Sean Connery) przewodzili rebelii przeciwko złemu generałowi Katanie (Michael Ironside). Ich powstanie nie powiodło się i obaj zostali wygnani w przyszłość razem z innymi rebeliantami i kryminalistami. I tak oto rozpoczęła się walka Nieśmiertelnych.

McLeod spotyka Louise Marcus (Virginia Madsen) – przywódczynię rzekomej grupy terrorystycznej o nazwie Cobalt. Marcus odkryła, że promieniowanie ultrafioletowe ponad Tarczą jest w normie, a więc warstwa ozonowa Ziemi zregenerowała się. Tymczasem, Katana wraz z radą trzech kapłanów, którzy wysłali McLeoda i Ramireza na wygnanie, dochodzą do wniosku, że McLeod nadal może wrócić do przeszłości. W umyśle Katany rodzi się wówczas „genialny” pomysł wysłania w przyszłość swoich dwóch pomagierów. Jeden z nich mówi, że McLeod jest już stary i za chwilę sam umrze i dostaje po twarzy.

Corda (Pete Antico) i Reno (Peter Bucossi), bo tak się owi pomagierzy nazywają, trafiają do przyszłości i natychmiast atakują McLeoda i Louise. Nie udaje im się jednak stawić czoła niedołężnemu staruszkowi. Co więcej, McLeod, dzięki zabiciu ich i zaabsorbowaniu ich energii życiowej, nie tylko odzyskuje młodość, ale także wskrzesza Ramireza, który odradza się w Glencoe w Szkocji, w miejscu swojej śmierci. Owo wskrzeszenie było możliwe, ponieważ w odległej przeszłości/planecie Zeist McLeod i Ramirez za pomocą dziwnego obrzędu połączyli się bliżej nieokreśloną więzią, która jest „silniejsza nawet niż śmierć”.

Koniec końców, Katana postanawia sam wyjść naprzeciw McLeodowi. Szkocki góral będzie więc musiał stawić czoła nie tylko Nieśmiertelnemu z innego świata, ale także korporacji Tarczy pod przewodnictwem chciwego Davida Blake’a (John C. McGinley).

Desperacja i jej skutki

Desperackie próby wymyślenia czegokolwiek przez twórców widać na każdym kroku. Planeta Zeist/odległa przeszłość i wszystko z nią związane jest ewidentnie inspirowane Diuną (1984), metropolia przyszłości to miszmasz Łowcy Androidów (1982) i Batmana (1989), dostrzegalne są nawet wpływy RoboCopa (1987) (Tarcza przypomina mocno OCP, a w telewizji lecą mocno kiczowate reklamy). I wszystko to razem jest przaśne, głupawe i bardziej pasowałoby jako tło dla jakiegoś filmu akcji z najniższej możliwej półki, aniżeli do Nieśmiertelnego. Wygląda to wręcz tak jakby ktoś naprędce dopisał Nieśmiertelnych do scenariusza jakiejś ramotki science-fiction, w której mógłby wystąpić Dolph Lundgren.

Warstwa fabularna jest zbieraniną dziesiątek wątków i motywów, które nie tylko nie mają żadnego określonego celu, ale nawet nie tworzą spójnej całości. Gdy McLeod przedstawia się jako członek klanu, albo gdy mówi „Może być tylko jeden” – to wszystko nic już nie znaczy.  Juan Ramirez jest w tej historii całkowicie niepotrzebny –  jego podróż ze Szkocji do Ameryki trwa przez 2/3 filmu, by ostatecznie poświęcił się on przy pierwszej lepszej okazji. Generał Katana oprócz bycia kalką Kurgana jest niekompetentnym idiotą pozbawionym sensownej motywacji i nie stanowi żadnego zagrożenia dla bohaterów. A to tylko niektóre z luk i błędów, jakimi najeżony jest scenariusz Nieśmiertelnego II.

Jak już powiedziałem na początku tego tekstu – Nieśmiertelny II był artystyczną porażką. Tak spektakularną, że niemalże zniszczył obiecujące uniwersum. Na szczęście producenci resuscytowali je rok później serialem z Adrianem Paulem w roli głównej. To film godny każdego wiadra pomyj, pokaz indolencji na każdym możliwym poziomie. Fani chcieli jednak godnej kontynuacji i Mulcahy starał się im ją dostarczyć. W 1995 roku przemontował całość i wypuścił wspomniany Renegade Cut, a w 2004 wydana została Edycja Specjalna z poprawionymi efektami specjalnymi. To całkiem niezłe traktowanie jak na najgorszy sequel w historii i trzeba oddać szacunek Mulcahy’emu, że przynajmniej starał się uczynić z tego paździerza dobry film.

1 Trackback / Pingback

  1. Nieśmiertelny (1992-1998). Może być tylko jeden… ale już nie musi – Kinomisja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.