Hongkong i okolice. Rok 1970 (część I)

Niniejsza seria zaplanowana jest jako mini-encyklopedia produkcji z Hongkongu, Chin i Tajwanu, które zaliczają się do kina gatunków, ze szczególnym uwzględnieniem filmów wuxia, kung fu, kina akcji, kryminałów oraz horrorów. Warto w tym momencie przypomnieć oczywisty fakt, że pochodzi stamtąd również ogromna ilość doskonałego kina wszelkich gatunków, stąd też zachęcam do poznawania kinematografii tego obszaru Azji wykraczającej poza ramy tutaj nałożone.

The Twelve Gold Medallions aka Twelve Golden Medallions
Shi er jin pai
reżyseria i scenariusz: Kang Cheng
choreografia scen akcji: Simon Chui i Sammo Hung
studio: Shaw Brothers
premiera: 07.01.1970

Obsada: Hua Yueh, Ping Chin, Miao Ching, Lisa Chiao, Hsieh Wang, Chung-Hsin Huang, Chi-Ching Yang, Feng Ku i inni.

The Twelve Gold Medallions był pierwszym filmem wuxia z okresu świetności Shaw Brothers, jaki oglądałem i tym samym stanowił dla mnie wstęp do katalogu tego studia. Pierwszy seans wywarł na mnie spore wrażenie i choć kolejne spotkania z produkcją nieco ostudziły mój zachwyt, to wciąż uważam, że jest to jeden z ciekawszych przykładów swobodnego i wyważonego mieszania ideałów „nowej szkoły” wuxia z elementami shenguai. W przypadku rozrywkowo-fantastycznego podejścia do gatunku nader łatwo bowiem o chaos narracyjny, nie pozwalający czerpać przyjemności z pojedynków, gdy kolejni wojownicy bez ostrzeżenia sięgają po nadnaturalne ataki, przez które cała hierarchia w Świecie Sztuk Walki wydaje się zbyt płynna i nie dająca możliwości wykreowania ani krzty suspensu.

The Twelve Gold Medallions na szczęście nie szarżuje zbytnio z elementami fantastycznymi, a wszystkich wojowników wprowadza na wyraźnie zaznaczonych poziomach sprawności w sztukach walki, których konsekwentnie się pilnuje, każąc tym samym swoim bohaterom odnaleźć fortel, dzięki któremu uda się pokonać obligatoryjnego złego, nadto potężnego mistrza. Protagonistą jest potężny szermierz Falujący Miecz (Yueh), wypełniający misję zniszczenia tytułowych medalionów; jeśli bowiem choćby jeden z nich dotrze do swojego celu, wtedy na naród spadnie wielka katastrofa. Sytuację komplikuje, że narzeczoną szermierza jest Suo Jin (Ping) – córka złego mistrza, który w przeszłości był także nauczycielem Falującego Miecza.

Produkcja zapisuje się w pamięci głównie z dwóch powodów: po pierwsze bardzo sprawnie prezentuje wszystkie główne wątki, a Cheng doskonale wykorzystuje charakterystyczne dla gatunku triki oraz język kinowy gatunku, celem szybkiego i efektownego wprowadzania wszystkich postaci. Po drugie, sceny akcji autorstwa Simona Chui i Sammo Hunga, choć z powodu większej obecności elementów nadnaturalnych czasami posiłkujące się sporą ilością cięć montażowych, są nader pomysłowe i zróżnicowane. Oglądamy tu pojedynki na miecze, atakowanie kapeluszami, uderzanie biczami, cięcia wachlarzami etc.; wykorzystanie niecodziennego oręża jest tutaj zjawiskiem naturalnym, a klasyczne dla wuxia siłowanie się na zdolności przed walką (w tym też w scenach karczmianych), jak zawsze prezentuje się świetnie. Na uwagę zasługuje także słodko-gorzki finał filmu. Zalety te przełożyły się na sukces komercyjny The Twelve Gold Medallions, zarabiającego prawie milion i czterysta czterdzieści jeden tysięcy hongkońskich dolarów.

Największą wadą jest tutaj wątek romantyczny; nie tylko do bólu przewidywalny, lecz podobnie do innych wątków romantycznych z filmów Shaw Brothers także i tutaj kobieta zaprezentowana jest jako dość irytująca osoba, która nigdy nie czeka na wyjaśnienia, tylko decyduje o wszystkim na podstawie pierwszego wrażenia, co sprawia, że prezentuje się w najlepszym wypadku jako naiwna, w najgorszym jako zupełnie głupia. Poza tym wyjątkiem oraz wspomnianymi problemami w pokazaniu zdolności wszystkich wojowników, The Twelve Gold Medallions stanowi udany, promujący patriotyczne wartości film wuxia, idealny dla wszystkich miłośników gatunku.

A Cause to Kill
Sha ji
reżyseria: Mitsuo Murayama
scenariusz: Ching Doe
studio: Shaw Brothers
premiera: 15.01.1970

Obsada: Ivy Ling Po, Shan Guan, Lisa Chiao, Chung-Hsin Huang, Ming Kao i inni.

A Cause to Kill to shawowski remake M jak morderstwo (Dial M for Murder, 1954) Alfreda Hitchcocka. Jedyną fabularną różnicą jest zmiana ról: u Murayamy to żona planuje śmierć męża, który zdradził ją z pisarką, a nie odwrotnie. Poza tym akcja przebiega niemal identycznymi torami, jak u Hitchcocka, choć w hongkońskiej produkcji podkreślono moralistyczną puentę dotyczącą małżeńskiej niewierności.

Stylistycznie produkcja prezentuje się podobnie do innych ówczesnych kryminałów studia z Raw Passions na czele. Nie brak tu zabaw kolorem, kojarzących się nie tylko z kinem japońskim (co nie dziwi biorąc pod uwagę wybór reżysera), ale również z włoskim. Stylistycznie produkcja nasuwa zresztą liczne skojarzenia z włoskim kinem gatunkowym. Momentami psychodeliczne oświetlenie, zbliżenia na skórzane rękawiczki i wybór muzyki żywo przypominają produkcje spod znaku kina giallo. Sprawia to, że mimo znajomej fabuły A Cause to Kill wciąż ogląda się z zainteresowaniem, choć w ostatnich aktach twórcom zaczyna brakować pomysłów, przez co brak w nich formalnych zabaw. Zaletą są tu również aktorzy, szczególnie Ling Po i Chiao prezentujące, choć wewnętrznie skonfliktowane, to ostatecznie silne postaci kobiece. Produkcja oczywiście ustępuje pod wieloma względami klasykowi Hitchcocka, lecz sądzę, że dla miłośników kina gatunkowego nie tylko z Hongkongu powinna stanowić nader interesującą pozycję.

The Winged Tiger
Cha chu hu
reżyseria i scenariusz: Chiang Shen
choreografia scen akcji: Chia-Liang Liu i Kai Tong
studio: Shaw Brothers
premiera: 18.02.1970

Obsada: Hung-Lieh Chen, Feng Tien, Angela Yu Chien, Annette Sam, Mian Fang, Pin-Ao Wei, David Chiang, Hon Law, Tin-Hei Tong, Lui Cheng i inni.

Hung-Lieh Chen, w jednej ze swoich najlepszych kreacji jako Latający Bohater Jiou Ru, wyrusza z misją odnalezienia manuskryptu zmarłego mistrza Świata Sztuk Walki w celu udzielenia wglądu do niego wszystkim zainteresowanym. Jeśli jednak jego zadanie się nie powiedzie i sekrety manuskryptu wpadną w niepowołane ręce, wtedy los ludzi na całym świecie będzie zagrożony. Aby plan Latającego Bohatera się powiódł musi on wpierw pokonać tytułowego Skrzydlatego Tygrysa (Lui Cheng) – mistrza posiadającego fragment manuskryptu, następnie przybrać jego tożsamość, po czym zinfiltrować dom Króla Hadesu, złego mistrza Yina (Feng Tien). Problemy powoduje fakt, że Skrzydlaty Tygrys miał poślubić córkę Yina, piękną Cai Fa Yin (Angela Yu Chien); ta zakochuje się w impostorze, który także nie potrafi pozostać całkowicie obojętnym na jej wdzięki. Nie pomaga mu również fakt przebywania w posiadłości innych potężnych wojowników, planujących zdobyć manuskrypt dla siebie; wśród nich znajduje się Jadeitowa Twarz Sheng Bai Yun, w którego wcielił się David Chiang.

Przy okazji omawiania produkcji z przełomu lat 60. i 70. wielokrotnie wspominam o repetycji pomysłów i stagnacji, w którą wpadło kino wuxia ze studia Shaw Brothers. The Winged Tiger wraz z kilkoma innymi produkcjami z 1970 roku udowadnia jednak, że wciąż w ramach zaproponowanego przez Shawów szablonu można było stworzyć interesujące pozycje. Omawiany film z pewnością nie jest osiągnięciem na miarę najsłynniejszych dokonań Cheh Changa ani, tym bardziej, Kinga Hu, lecz stanowi nader udany przykład rozrywkowego kina wuxia, gdzie wszystkie części składowe są dozowane w idealnych niemal proporcjach. Intryga jest ciekawa i oferuje kilka zwrotów akcji, relacje między postaciami są żywo zarysowane, a wątki romantyczne – choć wciąż niemal identyczne, jak w innych ówczesnych filmach – nie próbują wybić się na pierwszy plan. Zaletą jest również udana synteza klasycznych tropów kina wuxia, takich jak źli mistrzowie, tajemny manuskrypt, praworządny bohater czy pomieszczenie najeżone pułapkami.

Oczywiście, po The Winged Tiger sięga się przede wszystkim ze względu na zawarte w nim sceny sztuk walki – te również nie zawodzą. Jak wskazują przydomki postaci z pierwszego akapitu oraz sam tytuł filmu, mamy tu do czynienia z mnóstwem powietrznych akrobacji wplecionych w klasyczne sekwencje pojedynków. Dzięki temu nie tylko wyróżniają się na tle ówczesnych wuxia, lecz są niezwykle emocjonujące i efektowne. Duża w tym zasługa montażu, który – w przeciwieństwie do niejednej produkcji – nie próbuje sztucznie zwiększyć prędkości walk irytującymi cięciami. Ponadto twórcy zadali sobie trud pokazania niemal wszystkich akrobacji, a nie sugerowania najbardziej ekstrawaganckich z nich montażowymi sztuczkami, co również zasługuje na pochwałę. The Winged Tiger stanowi tym samym jedną z przyjemniejszych produkcji Shaw Brothers, którzy mimo szybkiej eksploatacji typowej dla wuxia tematyki, wciąż potrafią ją zaprezentować w atrakcyjny sposób.

Whose Baby is in the Classroom? aka Whose Baby’s in the Classroom?
Nu xiao chun se
reżyseria i scenariusz: Umetsugu Inoue
studio: Shaw Brothers
premiera: 18.02.1970

Obsada: Peter Chen, Ching Li, Ou-Yang She-Fei, Wei-Ling Chin, Mei Yi, Sai Ding, Yun Shen i inni.

A teraz coś z zupełnie innej beczki. Whose Baby’s in the Classroom? to połączenie romantycznej komedii z musicalem, za który odpowiada japoński reżyser Umetsugu Inoue. Oczywiście produkcja stanowczo odstaje charakterem do omawianych tu filmów, a jej inkluzja tutaj jest spowodowana właściwie tylko tym, że jestem fanem Ching Li, która gra tu główną rolę u boku Petera Chena. Chen wciela się tu w nieco pokracznego, lecz posiadającego serce ze złota chemika Fenga Chen Tzu. Sfrustrowany życiem dostaje od lekarza jedną poradę: znalezienia sobie partnerki życiowej. Zamiast partnerki Tzu znajduje jednak porzuconego niemowlaka i nie mając serca oddać go do domu dziecka, postanawia sam się nim zaopiekować. Aby zarobić na utrzymanie zatrudnia się jako nauczyciel chemii w żeńskiej szkole, gdzie dostaje zakwaterowanie, w którym – oczywiście – nie można przetrzymywać małych dzieci. W tej samej szkole pracuje także nazywana przez uczennice Skałą, Helen Li (Ching Li), twarda zastępczyni dyrektorki i dawna sympatia Tzu, skrywająca kobiecość pod nijakimi ubraniami i zbyt dużymi okularami.

Zgodnie z przewidywaniami widza wątek romantyczny zakwitnie między protagonistami w pełni, a ukrywanie przed szkołą dziecka oraz ciekawskie, acz bardzo miłe uczennice doprowadzą do komedii pomyłek. W międzyczasie nie zabraknie też kilku numerów wokalnych. Whose Baby’s in the Classroom? to solidnie zrealizowany film, lecz na dzisiejsze standardy wydaje się zbyt naiwny oraz tradycyjny w przekazie. W kwestii komedii jedynie jeden żart sprawił, że wybuchłem śmiechem, resztę czasu spędziłem bez większych emocji, acz bijąca z ekranu pozytywna energia sprawiła, że nie mam serca zanadto krytykować produkcję. Jako komercyjny produkt swoich czasów sprawdza się znakomicie, a czas spędzony z Li nigdy nie jest przecież czasem straconym.

Lady of Steel
Huang jiang nu xia
reżyseria: Meng-Hua Ho
scenariusz: Jen Liang
choreografia scen akcji: Siu-Chung Leung
studio: Shaw Brothers
premiera: 27.02.1970

Obsada: Pei-Pei Chen, Hua Yueh, Chung-Hsin Huang, Mian Feng, Jackie Chan i inni.

Gwiazda kina wuxia Pei-Pei Cheng tym razem wciela się w osieroconą przez brutalnych przestępców Ying Qi Fang, którą przez przypadek odnajduje mistrz sztuk walki. Wytrenowana, po latach zostaje wysłana z misją wsparcia rebelii przeciw wysoko postawionym zdrajcom narodu. Prędko wychodzi na jaw, że wśród rebeliantów znajduje się szpieg i zarazem morderca jej rodziców. Zanim będzie mogła dokonać słusznej zemsty, dziewczyna z powodu podrobionych dowodów sama zostaje uznana za zdrajczynię, a jej jedynym sprzymierzeńcem okazuje się być potężny lider klanu żebraków Shang Yi Qin (Yueh).

Film – choć posiada kilka całkiem sprytnych zwrotów fabularnych – trudno określić inaczej niż średni. Choreografie walk są niezbyt wyszukane, co jednak nie jest wielkim zaskoczeniem. Mimo posiadania gwiazdorskiego statusu w kinie sztuk walki nie ma wiele produkcji, w których zachwyciłbym się scenami akcji z udziałem Cheng. Jako że jest ich w Lady of Steel dość sporo i stanowią one tutaj główną, choć momentami wątpliwą atrakcję, zdecydowanie zmniejszają przyjemność seansu. Fabuła jest przewidywalna i opiera się na utartych schematach, choć finalne starcie w zmiennych kolorach sztucznych ogni prezentuje się niewątpliwie atrakcyjnie pod względem wizualnym. Poza nim, produkcja nie ma zbyt wiele do zaoferowania i stanowi raczej kolejny przykład przesytu rynku kinem wuxia, który to gatunek znalazł się w potrzebie zastrzyku nowych pomysłów i nowej energii.

The Bravest Revenge
Wu lin long hu dou
reżyseria: Lung Chien
scenariusz: Goh Tin
choreografia scen akcji: Chuan-Ling Pan i Chun-Loi Wong
studio: Union Film i International Film Production
premiera: ??.??.1970

Obsada: Polly Shang-Kuan, Peng Tien, Yuan Yi, Chi Ma, Chung-Shan Wan, Bo-Leung Chan, Han Hsieh i inni.

Kolejna produkcja wuxia z tajwańskiego Union Film prezentuje klasyczną historię zemsty czwórki bohaterów za śmierć ich ojca/nauczyciela z rąk okrutnego mistrza sztuk walki i lidera zorganizowanej grupy przestępczej w jednym. Aby nieco rozbudować prostą fabułę, Tin i Chien posiłkują się tokiem narracji zaczerpniętym z tzw. nowej szkoły wuxia, czyli oferują dość epizodyczną strukturę zdarzeń z pobocznymi, krótkimi wątkami oraz wprowadzają elementy shenguai, choć w dość skromnej ilości i zwykle ograniczone do potężnego oręża, którym włada złoczyńca oraz Miecza Słońca, którego muszą odnaleźć bohaterowie.

Czwórkę naszych bohaterów stanowią:

  1. Fang-Yi Shi (Polly Shang-Kuan) – posługująca się dwoma krótkimi ostrzami wojowniczka o błyskawicznej prędkości, przenikliwym spojrzeniu i uroczym uśmiechu.
  2. Yu-Long Shi (Chi Ma) – najstarszy w grupie i najmniej skory do nieprzemyślanego działania mistrz miecza, który palcami przebija nawet najtwardsze skały.
  3. Yi-Feng Zhu (Chung-Shan Wan) – smukłej budowy szermierz, który tak samo jak mieczem, potrafi posługiwać się pieniędzmi i kontaktami z władzami aby znaleźć ludzi gotowych do walki z wrogiem.
  4. Fei Shan (Han Hsieh) – posługujący się ciężkim mieczem z łańcuchem, potrafiący chodzić po wodzie najbardziej emocjonalny wojownik z naszej żądnej zemsty czwórki.

Razem stawią czoła niezwykle potężnemu i przebiegłemu okrutnikowi Mu-Tien Chao (Yuan Yi) i jego chmarze pomagierów. Żeby go pokonać muszą nie tylko wykazać się niesamowitymi zdolnościami, ale też przejść przez komnaty trucizn i ognia. Na szczęście odnajdują oni wsparcie w postaci szlachetnego bohatera Ying-Che Tsaia (Peng Tien), zwanego Królem Miecza szermierza, który nie tylko chce pokonać Chao, lecz również zna lokację Miecza Słońca.

Produkcja pędzi z fabułą dość szybko, nie przejmując się zbytnio pokazywaniem czegoś więcej niż scen przed, w trakcie i po walce. Jeśli między kolejnymi starciami dzieje się coś ciekawego, zostaje to widzowi wyjaśnione w narracji z offu, wyjaśniającej prędko jak doszło do tej czy innej potyczki po czym przechodzimy do kolejnej potyczki. Wyjątkiem jest poboczny wątek poszukiwania Miecza Słońca oraz kilka scen dialogów, bez których nie wiedzielibyśmy o postaciach praktycznie nic. Wszystko to sprawia, że The Bravest Revenge jest po brzegi wypełniony sekwencjami sztuk walki, co z pewnością zadowoli każdego fana oldschoolowych wuxia, a zanudzi wszystkich innych. Choreografie są dość zróżnicowane, lecz byłem mocno zawiedziony faktem, że bohaterowie poza wstępnym popisywaniem się interesującymi zdolnościami nigdy później z nich nie korzystają. Nie ma zatem scen walki na wodzie, przebijania skał czy korzystania z Pocisku Matka-Syn, co jest sporym zaskoczeniem biorąc pod uwagę, że zdolności te były wykorzystane w początkowych partiach produkcji do wzbogacenia charakteryzacji postaci oraz odróżnienia ich od siebie. Niestety po introdukcjach stylów wszyscy zaczynają walczyć podobnie, za wyjątkiem Fang-Yi, która dzięki korzystaniu z dwóch krótkich mieczy otrzymuje nieco odmienny styl choreografii od reszty. Poza tym nie da się ukryć, że walki są momentami dość archaiczne, lecz nie da się także nie pochwalić pomysłowego korzystania z linek czy świetnego starcia Chao z chmarą policjantów: w kilka minut wybija kilkudziesięciu stróżów prawa, pokazując się jako ekstremalnie potężny wojownik. Co więcej, film zaskakująco często styka bohaterów z głównym antagonistą, który co raz spuszcza im łomot, sprawiając, że powoli ich liczba na przestrzeni filmu się zmniejsza.

The Bravest Revenge to utrzymana w klasycznym dla okresu powstania produkcji stylu wuxia z solidną obsadą, interesującymi choreografiami oraz prędkim tokiem narracji. Nie można uznać filmu za wybitnego przedstawiciela gatunku, lecz uważam, że każdy jego fan zdecydowanie powinien odszukać produkcję i przekonać się jak wygląda ta najodważniejsza z zemst.

Alfabetyczny spis treści wszystkich opisanych w serii produkcji (z wyróżnieniem gatunków).

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.