Hongkong i okolice. Rok 1967 (część I)

Lieh Lo w "The Sword and the Lute".

Niniejsza seria zaplanowana jest jako mini-encyklopedia produkcji z Hongkongu, Chin i Tajwanu, które zaliczają się do kina gatunków, ze szczególnym uwzględnieniem filmów wuxia, kung fu, kina akcji, kryminałów oraz horrorów. Warto w tym momencie przypomnieć oczywisty fakt, że pochodzi stamtąd również ogromna ilość doskonałego kina wszelkich gatunków, stąd też zachęcam do poznawania kinematografii tego obszaru Azji wykraczającej poza ramy tutaj nałożone.

Angel with the Iron Fists
Tie guan yin
reżyseria: Wei Lo
scenariusz: Wai Shih
studio: Shaw Brothers
premiera: 11.01.1967

Obsada: Lily Ho, Fanny Fan, Tina Chin-Fei, Tang Ching, Wei Lo, Mei-Sheng Fan, Feng Ku i inni.

Wei Lo w latach 1966-67 konsekwentnie realizował popularne produkcje w stylu filmów o Jamesie Bondzie. O ile jednak The Golden Buddha stanowi dość prostą imitację, o tyle w Angel with the Iron Fists Lo dokonuje transpozycji, która – być może – jest wynikiem popularności wuxia z kobiecymi xia w roli głównej. W filmie bowiem zostaje widzom przedstawiona tajna agentka (Lily Ho), stanowiąca żeńską wersję 007. Rozpoczyna ona swoją misję udając kochankę słynnego przemytnika, co stanowi dla niej furtkę do infiltracji organizacji przestępczej.

Stylistycznie Angel with the Iron Fists prezentuje się, co nie jest zaskoczeniem, bardzo podobnie do The Golden Buddha, zarówno w kontekście narracji, zdjęć, muzyki, jak i motywów fabularnych. Nawet złowroga organizacja funkcjonuje na niemal identycznych zasadach, co Gang Szkieletów i również nie brak jej cech kiczowatych superzłoczyńców, nadających shawoskim imitacjom Bonda nieco campowego charakteru. Oczywiście, najciekawszym zabiegiem twórców jest odwrócenie płci postaci, co zdecydowanie dodaje produkcji uroku i nawet jeśli kobiece wojowniczki nie są nowością w hongkońskim i chińskim kinie, to i tak stanowi to nutę oryginalności na tle ówczesnych propozycji. Co więcej, nie tylko bohaterką jest kobieta, kobieta jest także przywódcą przestępczej organizacji. Mężczyźni schodzą tu na drugi plan i zwykle stają się, choć kluczowymi, to jednak narzędziami w rękach kobiet.

Oprócz tej zmiany, która wychodzi produkcji tylko z korzyścią, zdecydowanie poprawiono scenariusz. Jako że jest on dość podobny do The Golden Buddha skupiono się na usunięciu irytujących potknięć logicznych oraz wzbogacono bohaterów o realistyczne motywacje, dzięki czemu widz jest wciągnięty w intrygę z dużo większą skutecznością. Pokazano też, że gra toczy się o naprawdę pokaźną stawkę, na szali mamy tym razem międzynarodowe bezpieczeństwo, a nie tylko ukryty skarb. Ulepszono również sceny walk, które przestały razić tak ekstremalną sztucznością. Zachowano natomiast klasyczne elementy bondowskiej fabuły: jest kuriozalna organizacja z tajną bazą i jakże licznymi odgałęzieniami a la Spectre, agenci i złoczyńcy korzystają z mnóstwa gadżetów, a u boku pięknej agentki nie brak przystojnych mężczyzn. Angel with the Iron Fists stanowi tym samym nie tylko jeden z ciekawszych klonów Bonda, ale i interesujący film sam w sobie.

That Man in Chang-an
Meng mian da xia
reżyseria: Jun Yan
scenariusz: Shan-Hsi Ting
studio: Shaw Brothers
premiera: 18.02.1967

Obsada: Ying Fang, Jin-Kyu Kim, Alison Chang Yen, Nou-Sik Park, Ming Chiu, Seong-Ho Choe i inni.

Oto Zamaskowany Człowiek rusza na pomoc uczciwemu lordowi, zaatakowanemu przez złego i skorumpowanego generała. Niestety, dworskie zdrady sprawiają, że złoczyńca prędko przejmuje wszelką władzę i na nic zdają się próby jego zatrzymania. Córka lorda wraz ze służką-wojowniczką decydują się uciec z tego siedliska zła i odnaleźć pomoc, jednak ich plany również zostają pokrzyżowane, a one same ranne. Z pomocą przychodzi im legendarny lekarz i alchemik, którego zachowanie wydaje się być co najmniej podejrzane. Nie ufając mu, kobiety wymykają się do Chang-an z dowodami zdrady generała, lecz ponownie los im nie sprzyja: zostają schwytane przez oddziały złoczyńcy. W międzyczasie Zamaskowany Człowiek formuje w mieście ruch oporu przeciw nowemu władcy, a tajemniczy lekarz/alchemik przybywa na dwór, gdzie zaczyna tworzyć dla złego generała złoto potrzebne do wynajęcia armii barbarzyńców.

That Man in Chan-an jest kolejnym filmem nieśmiało wskazującym na połączenie sfery militarnej ze sferą intelektualną jako cesze idealnego wojownika oraz, co za tym idzie, pożądanej w społeczeństwie. Początkowo Yan przedstawia obie części charakteru bohatera osobno, stopniowo łącząc je i w ten sposób budując pełny obraz wojownika. W tym celu obficie korzysta z popularnego – również w kinie wuxia – motywu podwójnej tożsamości, obecnie zwykle kojarzonego z filmami czy komiksami superbohaterskimi. Zamaskowany Człowiek – bo taki, niezbyt pomysłowy pseudonim posiada protagonista – w czarnym kostiumie sieje strach wśród przestępców i zachwyt wśród ludzi praworządnych. Poza maską zaś, niczym Superman za czasów, gdy wcielał się w niego Christopher Reeve, udaje fajtłapowatego człowieka. W przeciwieństwie jednak do Clarka Kenta swój mało heroiczny portret uzupełnia niezdrową fascynacją kobietami i alkoholem. Yan z wyczuciem prowadzi wątki związane z sekretną tożsamością Zamaskowanego Człowieka, księżniczką i jej służką, lecz niestety zbyt prędko odsłania tożsamość bohatera (choć faktem jest, że od samego początku widz domyśla się, kto nim jest). Wiele wątków zostaje ponadto urwanych bez wyraźnego ich zakończenia. Choć pojedynki wypadają zwykle dość archaiczne, to warto zwrócić uwagę na nakręconą mastershotem sekwencję starć w podziemnych komnatach tortur i w więzieniu, uzupełnioną tłem muzycznym w formie rytmicznych bębnów. Film też posiada bardzo przyjemne sceny komediowe, co również sprawia, że choć nie brak tu wad, That Man in Chang-an stanowi przyjemny i warty obejrzenia przykład kina wuxia z drugiej połowy lat 60.

Madam Slender Plum aka Under the Spell of Love
Yu hai qing mo
reżyseria: Wei Lo
scenariusz: Lu Cheng
studio: Shaw Brothers
premiera: 23.02.1967

Obsada: Diana Chang, Jenny Hu, Paul Chang, Wei Lo, Ching Yip, Angela Yu Chien, Feng Tien i inni.

Madam Slender Plum rozpoczyna się w konwencji kryminału, od sceny zabójstwa nieznanego nam mężczyzny (Paul Chang) przez kobietę (Diana Chang). Niedługo później zastajemy zabójczynię w towarzystwie policji. Detektyw prosi ją o wyjaśnienie zajścia i w ten sposób rozpoczyna się retrospekcja, stanowiąca główną część filmu. Kryminalna u rdzenia zagadka jest tu w rzeczywistości narzędziem do stworzenia dramatu. Dramatu z początku dość zaangażowanego społecznie; zmienna gospodarka ówczesnego Hongkongu oraz oszustwa w przemyśle doprowadziły do załamania się ówczesnego przemysłu budowlanego, co odbiło się negatywnie na bogatej rodzinie Wangów. W dzień urodzin starszej z córek, rozwydrzonej i nie rozumiejącej ciężaru życia Lilian (Jenny Hu), wybucha kłótnia, kończąca się tragicznym wypadkiem, w którym ginie najmłodsza z córek, imieniem Yu Lan (Ching Yip). Głowa rodziny, biznesmen Xue Bin (Wei Lo) targany wyrzutami sumienia zarówno z powodu śmierci córki, jak i utraty majątku ucieka z domu i już do niego nie wraca. Los – teraz już dwuosobowej rodziny – spoczywa na barkach Xiu Mei (Diana Chang), ta jednak nie posiadając edukacji ani doświadczenia w jakimkolwiek zawodzie nie może odnaleźć pracy. Ostatecznie przełyka resztki honoru i zatrudnia się jako kelnerka. Niedługo później spotyka swoją sympatię z młodości, podstępnego Chen Shang Yuana (Paul Chang), który widząc, że wierność Xiu Mei wobec nieobecnego męża jest nienaruszalna, postawia uwieść Lilian (i przy okazji sięgnąć po rodzinny majątek Wangów).

Społeczny wątek filmu niestety szybko przemienia się w stereotypową produkcję, która poza solidną grą aktorską nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Madam Slender Plum to sprawnie wykonany shawowski dramat, w którym rozwydrzone dzieci uczą się życia, żony pozostają na zabój wierne mężom, a każdy, kto próbuje wedrzeć się w rodzinne szczęście zostanie przykładnie ukarany. Tym samym jest to dość przewidywalna i momentami mało realistyczna produkcja, jako że dość trudno było mi zaakceptować postępowanie Xiu Mei, tym bardziej, że na ekranie Diana Chang i Wei Lo jako para są pozbawieni jakiejkolwiek chemii i zwyczajne w ich związek, a tym bardziej jej miłość ciągnącą się przez dwa lata po odejściu męża ciężko jest uwierzyć. Ciekawym pomysłem było natomiast obsadzenie Paula Changa w negatywnej roli. Wcześniej poznaliśmy go w heroicznych kreacjach, jak w quasi-bondowskim The Golden Buddha; tutaj z powodzeniem dowodzi, że w roli oportunistycznego oszusta nie wypada ani trochę gorzej niż w kreacji bohaterskiego twardziela. Warto dodać, że w epizodycznej roli pojawia się tu także shawowska piękność Angela Yu Chien.

Madam Slender Plum nie jest też oryginalnym pomysłem studia, jest to w rzeczywistości remake Mildred Pierce (Michael Curtiz, 1945), jednak o wiele bezpieczniejszy, z córką, która tak naprawdę nie jest zła i z mrokiem, który nigdy nie jest naprawdę mroczny. Ostatecznie jest to film, który pozbywa się ze scenariusza wszystkiego, co mogłoby by sprawić, że produkcja stałaby się intrygująca. Zamiast tego woli pozostać grzecznym dramatem, przez co Madame Slender Plum prędko traci swój urok, a wraz z nim możliwości większego zainteresowania widza.

The Trail of the Broken Blade
Duan chang jian
reżyseria i scenariusz: Cheh Chang
choreografia scen akcji: Chia-Liang Liu i Kai Tong
studio: Shaw Brothers
premiera: 04.03.1967

Obsada: Yu Wang, Chong Kiu, Chin Ping, Lisa Chiao, Ping-Ao Wei, Mei-Sheng Fan, Feng Tien, Ma Wu i inni.

Kultowy Yu Wang w swojej kolejnej kreacji w kinie wuxia wciela się w wojownika, który musi porzucić swoją ukochaną z powodu politycznych rywalizacji i ukryć się w małej wiosce, gdzie zatrudnia się jako pomocnik w stajni. Jego ukochana nigdy jednak o nim nie zapomniała i po tym, jak pewien odważny szermierz (Chong Kiu) uratował jej życie, gdy została zaatakowana przez brutalny gang, wyjawia zbawcy swoje troski. Szermierz uznaje, że honorowym wyjściem będzie odnalezienie ukrywającego się wojownika. Gdy się jednak na niego natyka, ten tak dobrze udaje zwykłego chłopa, że nie tylko zmyla szermierza, lecz również zawiera z nim wielką przyjaźń. Sprawy prędko się komplikują, gdy mistrzowie sztuk walki z gangu, z którym nie tak dawno walczył szermierz wyruszają z misją krwawej zemsty.

The Trail of the Broken Blade choć kontynuuje trendy Changa zapoczątkowane w jego poprzednich filmach, o których będzie mowa przy okazji omawiania Jednorękiego szermierza oraz Zamachowca, stworzył tu niezbyt interesujący film wuxia. Prócz udanych i dość pomysłowych scen walk oraz typowego dla nowej szkoły wykorzystania pułapek, The Trail of the Broken Blade prezentuje się, obok The Silent Swordsman, najsłabiej na tle przedstawionych tu filmów z 1967 roku z powodu licznych, irytujących zbiegów okoliczności, jakich pełno jest w scenariuszu. Chiny prezentują się tu niczym kraj o wielkości jednego, niewielkiego miasteczka, w którym wszyscy odnajdują się bez większych trudności. Kuriozalna jest scena po tym, jak z wioski, gdzie ukrywa się wojownik ucieka młoda, zakochana w nim dziewczyna i na moment zatrzymuje się w opuszczonej świątyni. Tam – przez przypadek – spotyka pokonanego wcześniej przez obu szermierzy członka gangu. Jak się okazuje uciekł on w tym samym kierunku; jakby tego było mało, ukochana głównego bohatera, po wieloletnim okresie oczekiwania nagle decyduje się ruszyć na jego poszukiwania i pierwszym miejscem do jakiego dociera jest ta sama świątynia; co więcej przybywa do niej w samą porę by spotkać się z pozostałymi odpoczywającymi tam osobami. Film, podobnie jak wiele z tego okresu, wypada najlepiej w scenach, gdy wojownicy próbują sprawdzać wzajemne zdolności oraz podczas walk. Niestety i te nie przewyższają w żadnym aspekcie wielu choreografii z innych ówczesnych produkcji, przez co The Trail of the Broken Blade wypada jako jedna z mniej interesujących propozycji ze studia. Jest to nieco zaskakujące, gdyż Chang zrealizował ją niedługo po intrygującym The Magnificent Trio i tuż przed dwoma majstersztykami wuxia, do których przejdziemy za moment.

Black Falcon
Hei ying
reżyseria i scenariusz: Kao-Mei Tai (Takumi Furukawa)
studio: Shaw Brothers
premiera: 05.04.1967

Obsada: Paul Chang, Jenny Hu, Margaret Tu, Hsieh Wang, Feng Tien, Feng Ku, Meng Tien, Helen Ma, Shirley Wong, Shen Yuan i inni.

Black Falcon to kolejna z shawowskich imitacji przygód Jamesa Bonda, jakie były ówcześnie popularne wśród hongkońskiej widowni. Ponownie w ichnią wersję agenta wciela się Paul Chang, który tym razem gra Shih Chieh Changa. Jest to przy tym jedyny z bondowskich filmów ze studia Shawów (a przynajmniej jedyny, jaki do tej pory widziałem), w którym nazwisko agenta 007 zostaje przywołane i wiemy, że akcja rozgrywa się w tym samym świecie, co brytyjskie produkcje. W jednej ze scen – aby uspokoić dziewczynę podejrzewającą go o niecne zamiary – Chang informuje ją, że James Bond jest jego zaprzysiężonym bratem; co jest nieco kuriozalnym pomysłem, gdyż nazwisko tajnego brytyjskiego agenta nie powinno być chyba znane młodej chińskiej dziewczynie spędzającej czas na tańcach, malowaniu w swojej pracowni oraz spotykaniu się z chłopakami.

Tytułowy Czarny Sokół to organizacja przestępcza, której przewodzi tajemniczy pan Tan. Od długiego czasu nikt go jednak nie widział, a jego rozkazy są przekazywane przez femme fatale Mei Hu (Margaret Tu), która z kolei przekazuje je dwóm najważniejszym członkom organizacji. Jednym z nich jest ambitny i podstępny mężczyzna z blizną (jego imię nigdy nie zostaje podane), w którego wciela się znany wszystkim widzom Shaw Brothers Hsieh Wang. Wśród członków organizacji pojawia się też młody Feng Ku jako niezbyt rozgarnięty bandzior Zhong Jiang. Chang dostaje zlecenie odnalezienia Tana i odkrycia tajemnic Czarnego Sokoła. Zaczyna swoją misję od nawiązania romansu z piękną córką Tana Julie (Jenny Hu) z nadzieją, że ta zaprowadzi go do celu. Nie wie jednak, że przestępcza organizacja zna jego tożsamość i zastawiła na niego liczne pułapki.

Film jest remakem Agent 3S3: Passport to Hell (Agente 3S3: Passaporto per l’inferno) Sergio Sollimy, produkcji eurospy z 1965 roku, która także powstała na fali popularności przygód Jamesa Bonda i która cieszyła się sporą popularnością w Hongkongu. Shawowski film jest niestety charakteryzowany licznymi wadami. Największą z nich jest ekstremalna i trudna do zaakceptowania nieskuteczność złoczyńców w walce z bohaterem. Mają oni mnóstwo okazji by go wykończyć, a zamiast tego wcielają w życie podstępne plany, przeprowadzają nader nieudane przeszukiwania apartamentu, w którym Chang się ukrywa, a gdy strzelają z broni palnej mają problemy z trafieniem do celu znajdującego się niespełna dwa metry od nich. Oczywiście, jak przystało na quasi-bondowską organizację, Czarny Sokół posiada tajną, podziemną bazę z pomieszczeniem na międzynarodowe zebrania, upiększoną swoim logo oraz laserową pułapką.

Mimo wad, prędkie tempo narracji i filmowanie scen akcji w sporych zbliżeniach, dość udanie ukrywających niedostatki choreograficzne, w połączeniu ze zwrotami fabularnymi i kilkoma lekko humorystycznymi scenami sprawiają, że pierwsze 50 minut filmu mija szybko i w miarę przyjemnie. Późniejsze 40 minut niestety cechuje się coraz większym bałaganem fabularnym, który w połączeniu z licznymi archaizmami i zupełnie nonsensownym finalnym planem złoczyńców powoduje raczej znużenie niż zaciekawienie akcją.

Film należy za to pochwalić za udaną ścieżkę dźwiękową, przyjemną stylistykę pop artu oraz udane kreacje aktorskie, choć Paul Chang wydaje mi się nieco za mało charyzmatyczny w roli pseudo-Bonda; prywatnie zawsze uważałem, że ciekawiej w tej kreacji prezentowałby się młody Hua Yueh.

The Sword and the Lute
Qin jian en chou
reżyseria: Tseng-Hung Hsu
scenariusz: Chiang Shen
studio: Shaw Brothers
premiera: 21.04.1967

Obsada: Chin Ping, Yu Wang, Ivy Ling Po, Hua Yueh, Lieh Lo, Margaret Hsing, Petrina Fung (Bo-Bo Fung), Pang Pang, Lily Ho i inni.

The Sword and the Lute stanowi zakończenie trylogii, na którą składają się również omawiane wcześniej Temple of the Red Lotus oraz The Twin Swords. Wprowadzony w jednej ze scen poprzedniego filmu wątek potężnej broni w formie lutni zajmuje w finale centralną pozycję. Produkcja rozpoczyna się, gdy para bohaterów (Chin Ping i Yu Wang) z poprzednich części zostaje zaatakowana przez zgraję bandytów. By się ratować mężczyzna korzysta z pomocy lutni, którą przewozi celem jej zniszczenia Niepokonanym Mieczem rodziny Gan. Jeden z bandytów decyduje się śledzić parę i wykorzystuje chwilę ich nieuwagi, by ukraść broń. Następnie akcja przenosi się do bazy złoczyńców: klanu Latającego Tygrysa. Okazuje się, że jeden z synów mistrza klanu (Pang Pang) jest ciężko chory z powodu trafienia lutnią i jeśli w ciągu 5 dni nie zostanie podane mu antidotum umrze. Jedynym lekarstwem na trafienie lutnią jest jednak specjalny klejnot rodowy Siedem Gwiazd rodu Shen. Latający Tygrys atakuje zatem posiadłość Shenów i zabija wszystkich prócz młodego mistrza (Hua Yueh), którego porywają i torturują. Gdy ten nie daje się złamać, ranią go lutnią, po czym udająca nawrócenie na drogę dobra córka mistrza klanu pomaga mu w ucieczce. Shen nie jest świadom, że najlepsi z Latającego Tygrysa podążają jego śladem, aby posiąść Siedem Gwiazd. Ranny mistrz spotyka niebawem młodziutką Hsiao Ling (Petrina Fung), członkinię rodu Gan i właścicielkę Niepokonanego Miecza. Sprawy się komplikują, gdy do Shena i Ling dołącza tajemniczy mężczyzna (Lieh Lo). Choć twierdzi, że jego pomoc jest powodowana jedynie chęcią zarobku, szybko się okazuje, że za stoickimi pozorami skrywają się niebagatelne zdolności sztuk walki oraz niejasne intencje. Para, której skradziono lutnię próbuje tymczasem dogonić Shena i zapobiec nadchodzącej tragedii.

Choć powyższy akapit jest dość długi, stanowi jedynie opis zawiązania akcji, która pełna jest pobocznych wątków. Twórcom na szczęście udaje się je zebrać w zgrabną całość, nie wzbudzającą zagubienia widza. Niestety centralni bohaterowie poprzednich części trylogii zostają zepchnięci na daleki drugi plan, przez co film traci silnych protagonistów. Jest to dość duża wada, jako że rozłożenie akcji na wiele postaci nie sprzyja odczuwaniu więzi z żadną z nich. Ponadto, Hsu znacząco zmniejsza powagę całości. Przede wszystkim zakrapia produkcję jeszcze większą ilością motywów shenguai niż poprzednio, lecz czyni to nie z powodu prób artystycznego wykorzystania stylistyki pozwalającej wykraczać poza realistyczną prezentację akcji, lecz w celu kreacji czysto eskapistycznej rozrywki. Umila ją scenami komediowymi oraz familijnymi, wynikiem czego produkcja prezentuje się nader archaicznie na tle ówczesnego katalogu Shaw Brothers.

Hsu umieszcza również wiele scen, w których dziewczynka z rodu Gan zajmuje centrum uwagi. Jej rozprawianie się z bandytami, niezwykłe zdolności szermiercze oraz niesamowita umiejętność wykrywania kłamstw innych wypadają o tyle infantylnie, co nierealistycznie. Wiąże się to również z niezbyt udanymi, anachronicznymi choreografiami. Największymi zaletami (oprócz gwiazdorskiej obsady oczywiście) są sceny prób kradzieży, w których trzy strony konfliktu próbują nawzajem się przechytrzyć w zaskakująco sprawnie trzymających w napięciu, przeciąganych w czasie sekwencjach.

Sweet is Revenge
Da xia fu chou ji
reżyseria: Chia-Hsiang Wu
scenariusz: Kang Cheng
studio: Shaw Brothers
premiera: 31.05.1967

Obsada: Hua Yueh, Ching Li, Miao Ching, Hung-Lieh Chen, Ying Lee, Angela Yu Chien, Chia-Hsiang Wu, Fan Ho, Feng Ku i inni.

Sweet is Revenge należy do grona shawowskich produkcji opowiadających o szlachetnych złodziejach, okradających bogatych, złych i skorumpowanych, a skradzione kosztowności przekazujących potrzebującym. Akcja filmu rozgrywa się na początku XX wieku i jej głównym bohaterem jest Pao Xiao (Hua Yueh), były cyrkowy akrobata, który obecnie wykorzystuje swoje zdolności jako Zamaskowany Bandyta. Postanawia okraść skorumpowanego i wpływowego komandora Quan Xi Zhenga (Miao Ching), co też mu się udaje w otwierającej film sekwencji. Oczywiście komandor nie jest zadowolony z powodu utraty pieniędzy, a jego piękna żona (Angela Yu Chien) z utraty klejnotów. Do akcji wkraczają inspektor Bu Yun Ma (Ying Lee) i jego podstępny syn Qian-Li Ma (Hung-Lieh Chen), którzy obmyślają pułapkę na protagonistę. Młody Ma jednak prędko pogoń za przestępcą wymienia na pogoń za ukochaną Dan-Ping Wang (Ching Li). Ta jest jednak zaręczona z biednym, szlachetnym doktorem Davidem Li (Fan Ho, który w tamtych czasach był bardziej znany jako fotograf erotyczny). Ma obmyśla zatem plan wrobienia Li we współpracę z Zamaskowanym Bandytą.

Produkcja przede wszystkim skupia się na planach i podchodach różnych postaci: Zamaskowany Bandyta dokonuje kilku efektownych kradzieży, po czym wciela w życie odważny plan zinfiltrowania domu komandora i zniszczenia skorumpowanych władz od środka. Sprawia to, że produkcja wygląda niczym podstawa fabularna późniejszego The Lizard (1972) Yuena Chora, gdzie Hua Yueh ponownie wcieli się w zamaskowanego, szlachetnego rabusia; choć poprowadzony odmiennie, to rdzeń fabularny pozostał praktycznie ten sam. Sweet is Revenge w swoim przedstawieniu wątków jest nieco chaotyczny i w dużej mierze opiera się na popularnych w hongkońskim kinie zdolnościach przebierania się protagonisty za inne osoby, co skutecznie pozwala mu oszukiwać swoje ofiary. Te nie są też szczególnie przebiegłe: skorumpowani przedstawiciele władz militarnych są dość tępi i bojaźliwi, co sprawia, że nie stają się oni w oczach widza realnym zagrożeniem dla niezwykle przebiegłego i inteligentnego Xiao, nawet kiedy wydaje się, że mają nad nim przewagę. To wrażenie niezniszczalności protagonisty uzupełnia też dość lekki ton produkcji, nieraz uderzającej w nienachalnie komediowe tony, ironiczne dialogi czy przedstawienie władczego komandora jako zupełnego pantoflarza. Ta ostatnia cecha dość ciekawie uzupełnia jednowymiarowy charakter postaci. Prezentacja jego związku małżeńskiego jako szczęśliwego – w połączeniu z komediowymi scenkami z udziałem komandora – sprawia, że nabiera on kilku niemal pozytywnych cech. Ponadto pozwala to Angeli Yu Chien na pokazanie się w nieco bardziej charyzmatycznej kreacji jako kobiety o silnym charakterze, stojącej w opozycji do będącej klasyczną damą w potrzasku Wang, w którą wciela się utalentowana Ching Li; obu aktorkom nie dano tu jednak niestety możliwości pokazania pełni swoich zdolności.

Sweet is Revenge będzie rozczarowaniem dla widzów szukających scen sztuk walki, bowiem sceny akcji nie są tu nader częste, a gdy się już pojawiają to skupiają się na pościgach i okazjonalnych strzelaninach. Na niekorzyść produkcji przemawiają jednak sztuczne powiązanie głównego wątku z losem Wang, jednowymiarowe postaci oraz niezbyt udane wykorzystanie potencjału aktorskiego żeńskich gwiazd. Mimo tego produkcję trudno uznać za nieudaną. Szybkie tempo narracji, miks elementów komediowych z czasem dość mocno sadystycznymi oraz świetna obsada są bowiem jej niezaprzeczalnymi zaletami. Sądzę zatem, że każdy fan starszego kina akcji i opowieści o szlachetnych złodziejach powinien Sweet is Revenge obejrzeć z przyjemnością.

 

Alfabetyczny spis treści wszystkich opisanych w serii produkcji (z wyróżnieniem gatunków).

1 Trackback / Pingback

  1. Alfabetyczny spis treści (z wyróżnieniem gatunków) – Kinomisja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.