The Phantom Creeps (1939). Szalony Węgier kontra świat

Share

Seriale, choć niewiele osób może zdawać sobie z tego sprawę, są formą rozrywki starszą od kojarzonej z nią telewizji. Idea kinowego serialu powstała już w epoce kina niemego. Były to serie ok. 10-15 krótkometrażowych filmów, z czego każdy (oprócz ostatniego, oczywiście) kończył się cliffhangerem. Były one puszczane co tydzień przed seansami produkcji pełnometrażowych, więc chcąc poznać ciąg dalszy historii widz musiał odwiedzać kino regularnie. Niektóre z nich rozpoczynały się textcrawlem, którego później, dokładnie w 1977 roku, użyje George Lucas w swoim najbardziej rozpoznawalnym filmowym widowisku.

Seriale były tworzone niewielkim kosztem i bardzo szybko. Do formy tej adaptowano różne gatunki – od kryminałów, po westerny, i były to także pierwsze próby przeniesienia przygód komiksowych superbohaterów na srebrny ekran. W 1935 roku powstał Flash Gordon, w 1943 Batman oraz Phantom, z kolei Superman doczekał się swojego pierwszego serialu w 1948.

The Phantom Creeps jest serialem science-fiction wyprodukowanym przez wytwórnię Universal w 1939 roku. Składa się z dwunastu trwających ok. 20 minut odcinków. Wyreżyserowany przez Forda Beebe’a oraz Saula A. Goodkinda niby posiada dzisiaj status dzieła kultowego, jednak jest w dużej mierze zapomniany i dostępny tylko w bardzo niskiej jakości.

Bela Lugosi wciela się w Doktora Zorkę – szalonego naukowca, który przed laty odkrył gdzieś w Afryce fragmenty meteorytu wytwarzającego bardzo silne i niszczycielskie promieniowanie. Wykorzystuje on owe znalezisko do stworzenia między innymi pasa czyniącego niewidzialnym oraz mechanicznych pająków, które wybuchając wprowadzają ofiary w głęboką śpiączkę albo w letarg (suspended animation).

Żona Zorki (Dora Clement), zaniepokojona tym, że jej mąż całymi dniami siedzi zamknięty w swojej pracowni, zwraca się z prośbą o pomoc do dr Mallory’ego (Edwin Stanley). Ten, widząc jak niebezpieczne są wynalazki jego kolegi po fachu, sprowadza kapitana Boba Westa (Robert Kent) oraz porucznika Jima Daly’ego (Regis Toomey), by ci pomogli mu skonfiskować pracę Zorki. Szalony geniusz nie chce jednak pozwolić, by ktokolwiek poznał tajemnicę jego mocy. Przenosi swoje laboratorium do ukrytych podziemi swojego domu, zmienia swój wygląd, a także pozoruje swoją śmierć.

Na tym jednak nie kończą się jego problemy, bowiem szpiedzy pracujący dla nie wiadomo kogo (nie jest to w ogóle sprecyzowane w żadnym z odcinków), pod przewodnictwem niejakiego Jarvisa (Edward Van Sloan), również mają chrapkę na jego wynalazki. Ciąg zdarzeń sprawia, że meteoryt zostaje Zorce odebrany i teraz ten, wraz ze swoim pomocnikiem Monkiem (Jack C. Smith), będzie próbować odzyskać swoją własność.

Fabuła The Phantom Creeps nie należy do specjalnie wyszukanych, a osoby zaznajomione z wcześniejszą serią Universala, The Vanishing Shadow (1934), zauważą pewne podobieństwa, ale po części na tym polega cała zabawa. Campowość jest w końcu siłą napędową tego serialu. Lugosi gra archetypicznego szalonego geniusza i czyni go przerysowanym, nie tracąc jednak przy tym ani grama ze swojej demonicznej prezencji.

Wraz z uroczym złoczyńcą idzie parada równie uroczych gadżetów. Mechaniczne pająki wyglądają stosownie kiczowato, z kolei efekt niewidzialności, który możemy zobaczyć w filmie, choć nie wygląda nawet w połowie tak dobrze, jak ten z młodszego o sześć lat Niewidzialnego Człowieka (będąc szczerym do bólu, wygląda mocno tandetnie), to wpisuje się w ton produkcji. Zorka ma także do dyspozycji olbrzymiego, demonicznie wyglądającego robota, który zdążył dorobić się własnego kultu i przykuł uwagę samego Roba Zombie. Znalazł się on bowiem na tylnej części okładki albumu Hellbilly Delux (1998), towarzyszył muzykowi na kilku koncertach, a nawet wystąpił w wyprodukowanej przez niego animacji The Haunted World of El Superbeasto (2009).

Ponieważ skrzynka z meteorytem Zorki bardzo szybko zacznie wędrować z rąk do rąk, dostaniemy zatrzęsienie pościgów, strzelanin i innych scen akcji, które mogą zrobić na widzu wrażenie, nawet mimo częstego używania przez twórców stock footage. Wśród nich znalazły się nawet nagrania przedstawiające katastrofę w Hindenburgu z 1937 roku (wykorzystane w ostatnim odcinku). Retrospekcja pokazująca wydobycie przez Zorkę meteorytu to z kolei sekwencja w całości zapożyczona z The Invisible Ray (1936). Co ciekawe, osobą w kombinezonie, którą w niej widzimy, był tak naprawdę… Boris Karloff.

Tempo akcji jest zatem wartkie, a historia pełna zwrotów akcji – mniej, lub bardziej naiwnych. Cliffhangery również potrafią być bardzo dramatyczne, a sposoby, jakimi serial stara się z nich wykręcić – równie urocze. Bez problemu można przeżyć rozbicie się samolotu. Można też, na przykład, wjechać samochodem pod pociąg i jakimś cudem wylecieć z niego w ostatniej chwili i ani trochę przy tym nie ucierpieć (swoją drogą, to najczęściej wykorzystywany przez scenarzystów „wykręt”).

The Phantom Creeps nie jest produkcją, którą należy traktować poważnie. Nie zmienia to jednak faktu, że ma pewne problemy. W ramach campowej konwencji można wybaczyć naiwność scenariusza, ale bezbarwnych do bólu bohaterów już nie. W przedstawionym w serialu konflikcie udział biorą aż trzy strony i bardzo często gubiłem się w tym, kto kogo w danym momencie ścigał. Lugosi czy Van Sloan są na tyle charakterystyczni, że nikt nie będzie miał problemu z rozpoznaniem ich na ekranie. Dotyczy to także Jacka C. Smitha, którego rola wiąże się z Lugosim. Widz nie będzie miał także problemu z Dorothy Arnold grającą dziennikarkę Jean Drew, ale tylko dlatego, że jest ona jedyną kobietą w całym towarzystwie. Pozostali, w tym cała masa anonimowych henchmenów, będzie często zlewać się ze sobą, co może momentami bardzo utrudnić śledzenie tej, mimo wszystko, dość zawiłej historii.

Nie polecałbym także nikomu oglądać The Phantom Creeps za jednym posiedzeniem. Serial w całości trwa około cztery i pół godziny i może zmęczyć swoim szybkim tempem.

Na soundtrack serialu składają się kompozycje zapożyczone z innych filmów wytwórni Universal – utwory Karla Hajosa z Werewolf of London (1935), Franza Waxmana z Narzeczonej Frankensteina (1935) oraz Franka Skinnera z Syna Frankensteina (1939). To klimatyczna i dobrze współgrająca z kolejnymi scenami muzyka, ale ona również swoją powtarzalnością może widza mocno rozdrażnić, jeżeli ten postanowi obejrzeć cały serial na raz.

W 1949 roku The Phantom Creeps zostało przemontowane w trwający ok. 80 minut film telewizyjny kondensujący w sobie najważniejsze wydarzenia z całego serialu. Powstały w ten sposób skrót, choć sprawdza się jako samodzielny obraz, cierpi z powodu braku przejść między większością scen, co może niejednokrotnie wprawić w konfuzję. Niemniej jednak, to w gruncie rzeczy ta sama historia, niepozbawiona ani swoich zalet, ani wad.

Michał Mazgaj
Student filologii polskiej, znerwicowany pisarz poeta grafoman, wielbiciel starego kina w każdym wydaniu i nisz, o których mało kto słyszał.

1 Komentarz on The Phantom Creeps (1939). Szalony Węgier kontra świat

  1. dodam że oprócz wyżej wymienionych seriali doczekał się także buck rogers (w tym pojawił się nawet jak domniemywam protoplasta transportera z Star treka;p ),captain marvel (jeszcze w wersji DC )itd itd cześć tego jest dostępna na YT :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.