Tenchu (1969). Tożsamość zabójcy

Share

Wydaje się, że rezultat był z góry przesądzony, Tenchu (a.k.a Hitokiri) nie miał innego wyjścia – musiał być doskonałym filmem. W rolach głównych plejada gwiazd: sławny z serii o Zatoichim Shintarō Katsu, jeden z najwybitniejszych aktorów japońskiego kina Tatsuya Nakadai, kontrowersyjny i trzykrotnie nominowany do nagrody Nobla pisarz, scenarzysta i kulturysta Yukio Mishima* oraz gwiazda kina młodzieżowego, a później także akcji ze studia Nikkatsu, Yūjirō Ishihara. Reżyserował Hideo Gosha, autor takich produkcji, jak Trzech wyjętych spod prawa samurajów (Sanbiki no samurai, 1964) czy Honor samuraja (Goyōkin, 1969), a scenarzystą został Shinobu Hashimoto, który debiutował w 1950 roku scenariuszem do nagrodzonego Złotym Lwem Rashomōna Akiry Kurosawy i odpowiadał za fabuły samurajskich majstersztyków Masakiego Kobayashiego.

Produkcja Goshy to jeden z najlepszych i najintensywniejszych filmów historycznych, bynajmniej nie tylko w obrębie kina japońskiego. Tym bardziej więc zakrawa o okrutną niesprawiedliwość fakt, że Tenchu pozostaje stosunkowo nieznany, w przeciwieństwie do docenionych filmów jidaigeki w reżyserii takich geniuszy kina, jak wzmiankowani Kurosawa i Kobayashi. U Goshy Hashimoto ponownie udowadnia, że przedstawienie ludzkich tragedii – czy to jednostek, czy małych grup – na tle doskonale mu znanych historycznych wydarzeń jest jego największym atutem, sprawiającym, że pozostaje niedoścignionym wzorem dla większości innych scenarzystów. Opowieść o Izō Okadzie (Katsu) stanowi tym samym tragiczny i brutalny zapis zdarzeń z końca epoki Edo, kiedy tuż przed nastaniem Restauracji Meiji morderstwa i polityczne intrygi stały się śmiertelną pułapką, pochłaniającą niezliczoną ilość ofiar.

Okada, czyli tytułowy zabójca**, początkowo przedstawiany jest jako dzikie zwierzę w ludzkiej skórze. W drugiej scenie filmu spotykamy go, gdy sfrustrowany wymachuje mieczem i udowadnia widzowi zarówno swoją siłę, jak i ledwo kontrolowaną agresję. Wyraźnie jest on też osobą biedną, pozbawioną przeszłości, nie cieszącą się społecznym poważaniem. W tych pierwszych scenach pozostaje jeszcze niewinny, ale już posiada wyraźne inklinacje w stronę nadmiernej przemocy. Po nieudanej próbie sprzedaży starej zbroi – symbolicznego odejścia od dawnych ideałów i klasycznego heroizmu – Okada zostaje członkiem grupy lojalistów, którym przewodzi Takechi Hanpeita (Nakadai). Wyboru dokonuje nie z powodu politycznych przekonań – jeśli w ogóle jakiekolwiek na tym etapie posiada – lecz z powodu nędznej sytuacji finansowej, w jakiej się znajduje. Hanpeita jest postacią historyczną, jak wszystkie główne w filmie. Odpowiada on za założenie w 1861 roku partii lojalistów Tosa, starających się przywrócić władzę w ręce cesarza poprzez skrytobójstwa i intrygi. Okada, który jest centralną postacią fabuły, prędko zostaje jednym z dwóch głównych zabójców działających na polecenie Hanpeity. Drugim z nich jest Tanaka Shinbei (Mishima).

Moment dołączenia do grupy Tosa jest przełomowy w życiu Okady. Z powodu podjętej decyzji protagonista rozpoczyna drogę prowadzącą od niewinnego, choć nieokrzesanego mężczyzny, poprzez ambitnego zabójcę na zlecenie i niemal pospolitego mordercę, do osoby nękanej wyrzutami sumienia i świadomej ponurej rzeczywistości, w której nikt na wysokich szczeblach władzy nie ma go za nic więcej jak tylko psa, służącego swojemu panu do czasu aż przestanie być potrzebny. W przeciwieństwie jednak do wielu produkcji chanbara zrealizowanych w Japonii w latach 60. i 70., rozwiązanie dylematów dręczących Okadę nie znajduje się w serii efektownych potyczek szermierczych. Rozwiązanie, jeśli takowe w ogóle jest możliwe, znajduje się w akceptacji losu i podejściu wykluczającym siłę fizyczną, która tak bardzo zdominowała życie bohatera, że zmieniła je w pasmo śmierci, wypełnione niekończącym się stosem trupów.

Widz od samego początku przeczuwa, że los Okady nie jest losem szczęśliwym. Gosha bez przerwy akcentuje jego położenie poprzez wymowne ustawianie postaci w kadrach. Okada zwykle znajduje się poza centrum obrazu, zdominowany przez innych, przeważnie częściowo zasłonięty meblem czy fragmentem budynku, raz nawet pokazany jest jako odbicie w brudnej kałuży. Wskazówek jest więcej: w jednej ze scen oszalały Okada biegnie, aby nie spóźnić się na atak rozpoczęty bez jego udziału. W quasi-humorystycznej sekwencji przebiega przez grupę mnichów idących w przeciwnym niż on kierunku, co symbolicznie określa jego drogę jako drogę ku potępieniu. Mimo to widz nie jest w stanie przestać mu kibicować, nawet gdy Okada w tak bezrefleksyjny sposób zabija każdego, kogo wskaże mu Hanpeita. Duża w tym zasługa Katsu, który przedstawia graną przez siebie postać jako dobrodusznego, naiwnego mężczyznę, nierozumiejącego politycznej zawieruchy, jaka wokół niego się rozpętała. Jego chęci przypodobania się liderowi – w oczach Okady postaci nieskalanej – wpędzają go w kolejne kłopoty, będące swoistą karą nie tylko za ślepe posłuszeństwo w niesłusznej sprawie, lecz także za buńczuczne zachowanie.

Okada jest bowiem człowiekiem, który uwierzył, że jego pozycja czyni go osobą uprzywilejowaną. Zaczął swoją podróż bez żadnych aspiracji, jednak gdy zyskuje rangę głównego zabójcy i wiążącą się z nią sławę, jego ambicje rozrastają się do niezdrowych rozmiarów i zaczyna mylić strach wobec jego osoby z szacunkiem. Tak naprawdę nikt nie traktuje go poważnie, jest akceptowany jedynie ze względu na swoje ogromne zdolności w walce mieczem. Co więcej, także jego sława okazuje się złudna. Gdy zostaje aresztowany w stanie alkoholowego upojenia i nikt nie potwierdza jego tożsamości, zostaje uznany za włóczęgę, któremu władze nadają imię Torazo (Tygrys). Stanowi to kolejne podkreślenie zwierzęcej natury, z której Okada nie jest w stanie się wyzwolić. Stanowi to również potwierdzenie, że w świecie Goshy – pełnym kłamstw, intryg i śmierci – bohaterowie nie mogą być pewni nawet własnej tożsamości (zarówno w kontekście społeczno-politycznym, jak i psychologicznym).

Z drugiej strony ten sam moment utraty tożsamości można odczytywać nie tylko jako przykład sławy, która okazuje się zbyt mała, by uratować Okadę, lecz też sławy zbyt przytłaczającej, by to zrobić. „Izō Okada jest sławnym samurajem. Nie dałby się złapać pijany z dziwkami” – stwierdza Hanpeita, podkreślając, że szanowany publicznie status Okady jest powodem, dla którego nie może on wyjść z więzienia. Protagonista nie jest w stanie zauważyć niuansów wiążących się z własnymi osiągnięciami, przez co gubi się na ścieżce własnych aspiracji. Ostatecznie to poszukiwania własnej tożsamości są główną siłą napędową Okady. Bez przerwy jest on rozdarty między sprzecznymi lojalnościami, impulsami i ambicjami. Nie posiada on żadnej rodziny ani tradycji. Dołącza do grupy politycznej, mimo że nie podziela jej poglądów. Dopiero gdy w niej jest, daje się przekonać do misji, pozwala wypełnić pustkę swojej osoby poczuciem sensu, który budzi w nim wiarę w siebie i chęci społecznego awansu. Innymi słowy, gdy staje się „kimś”, budzą się jego pragnienia. Niestety Okada nie wie, kim się stał.

Podczas zabijania wrogów, zabójcy Tosa krzyczą „tenchu!”, podkreślając w ten sposób, że są narzędziami w boskich rękach. Okada rozpoczyna działanie w grupie z takim samym okrzykiem na ustach, akceptując fakt bycia instrumentem. Gdy jednak jego ambicja rośnie, chce być silniej kojarzony ze swoimi czynami, udowodnić swoją wartość i zdolność decyzyjną – najpierw przestaje krzyczeć „tenchu!”***, a później wykrzykuje w trakcie walki tylko własne imię. Myśl, że jest marionetką (czy psem, jak jest określany w filmie) jest przyczyną dyskomfortu. Paradoksalnie to jednak wtedy, gdy ma nad sobą pana wolno mu bezkarnie zabijać, mieć marzenia, prowadzić w miarę wysoki standard życia – nie musi bowiem podejmować żadnych decyzji, a co za tym idzie nie ponosi za nie odpowiedzialności. Gdy nie ma nad nim pana, kończy się wszelka wolność, nie można folgować własnym chęciom, gdyż za wszystko trzeba brać odpowiedzialność, a na to Okada nie jest przygotowany.

Kolejnym wskazaniem na rozdartą osobowość Okady są rozmowy z Ryōmą Sakamoto (Ishihara), byłym towarzyszem broni, który przez lojalistów Tosa jest postrzegany jako zdrajca, choć sam Okada nigdy nie przestanie uważać go za przyjaciela. Sakomoto jest jedyną postacią w pełni pozytywną i tylko on naprawdę widzi nadchodzącą przyszłość. W jednej z konwersacji opowiada o niej głównemu bohaterowi: „Nadchodzi świat bez daimyō czy samurajów, wszyscy będą równi”, przewidując, że okres głębokich podziałów społecznych epoki Edo ustępuje pod napływem obcokrajowego elementu. Okada śmieje się ze słów przyjaciela, uważa je za głupotę, po chwili jednak dodaje, że taki świat bez podziałów społecznych bardzo by mu się podobał. Tym samym wskazuje, że jego walka przeciw temu światu jest walką przeciw sobie samemu, że tak naprawdę jego przywiązanie do sprawy nie jest szczere. Potwierdza to fakt, że nawet gdy chce dołączyć do innych grup (w tym wrogich lojalistom Hanpeity), jest to dla niego niemożliwe z powodu wcześniejszych zobowiązań i społeczno-politycznych zależności. Ostatecznie jedynym wyjściem z impasu, w jakim znajduje się Okada, jest więc wolność ostateczna. Usunięcie nie tylko wszelkich tożsamości, lecz także pozbycie się samej chęci posiadania tożsamości, akceptacji bycia „włóczęgą Torazo” i całkowitym odseparowaniu się od  (politycznej) sieci sprzeczności i przemocy****.

Warto na koniec omawiania Tenchu wspomnieć, że kiedy już dochodzi w filmie do jakiegokolwiek starcia siłowego, nie posiada ono nawet krzty uwodzicielskiego piękna szermierczych popisów znanych choćby z serii o Zatoichim. Pot, chaos, agresja, brutalność, krew, ostrza powoli penetrujące ciało, krew buchająca z przeciętych tętnic, powolne ulatywanie życia z pociętej na ślepo osoby czy duszenie w bocznej uliczce – walki i zabójstwa w Tenchu nie mają w sobie nic pięknego. Szczególnie wyraźnie objawia się to w pierwszym morderstwie w filmie: pokazanym bez żadnego cięcia powolnym i nieudolnym zabójstwie, służącym jako krwawy chrzest Okady. Tak samo nic pięknego nie ma w politycznych intrygach Hanpeity, który zleca zabijanie własnych ludzi i sojuszników, gdy jest mu to na rękę. Nakadai daje swej postaci poczucie wyższości, w przeciwieństwie jednak do Okady wyższości stonowanej, zdyscyplinowanej, usprawiedliwionej. Jego duma stale przypomina widzowi o jego podejściu do Okady. Już w pierwszym spotkaniu, gdy akceptuje członkostwo protagonisty, ani razu na niego nie spojrzy, patrzy gdzieś w niedostępną dla swojego rozmówcy dal. Później będzie zwracał się do niego tylko, gdy będzie to całkowicie konieczne; zwykle jednak w obecności Okady preferuje malowanie obrazu czy inną czynność, pozwalając na przekazywanie większej części rozkazów jednemu ze swoich ludzi.

Tenchu jest w moim uznaniu jedną z najwybitniejszych produkcji jidaigeki w historii japońskiej kinematografii. Gosha perfekcyjnie przedstawia podróż Okady po brutalnej ścieżce pełnej przemocy, ambicji i poszukiwania swego miejsca w świecie; podróż, która ostatecznie pozostaje niezauważona przez historię. Intensywny, intrygujący film, w którym wszyscy aktorzy wypadli świetnie, ale to Katsu wysuwa się na pierwszy plan, tworząc jedną z najdoskonalszych kreacji w swojej karierze. Tenchu to klasyk, który wypada znać nie tylko miłośnikom japońskiego kina.

*Którego zarówno poglądy polityczne, jak i sposób śmierci znajdują odbicie w granej przez niego postaci.

**„Hitokiri” oznacza zabójstwo lub zabójcę. Międzynarodowy tytuł filmu, Tenchu, to okrzyk zabójców oznaczający „kara niebios” – wskazanie, że zabójca wykonuje „boską wolę”.

***Początkowo odczuwa poczucie winy za brak okrzyku, co wyznaje swoim przełożonym. Zostaje jednak przez nich wyśmiany. Sądzą, że jest to żart Okady, tym samym udowadniają swoje podejście do „boskiej misji”.

****Jego wyzwolenie z ziemskiej spirali przemocy okaże się jednak wyzwoleniem złudnym, gdy w filmie Izo (2004) Takashi Miike zabierze protagonistę w surrealną podróż po historii wojen, śmierci i zabójstw.

Mateusz R. Orzech
Obywatel NSK Państwa w Czasie. Prowadzi dział filmowy w Noir Cafe, publikuje w „Kulturze Liberalnej”, „Torii”, „artPapierze”… Mimo miłości do japońskiego kina, czeka na swój pierwszy kontakt z Vulcanami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.