Star Trek. Pocztówki z ostatecznej granicy #8

8 września 1966 roku kapitan James T. Kirk wraz ze swoim zastępcą panem Spockiem oraz różnorodną załogą wyruszył w gwiezdną wędrówkę. Stworzony przez Gene’a Roddenberry’ego serial szybko stał się kulturowym fenomenem i przez lata zyskał uznanie, miłość, a czasem fanatyczne przywiązanie fanów na całym świecie. Star Trek nie tylko pokazywał dziwne, nowe światy, lecz – co ważniejsze – starał się pokazać kierunek, w jakim powinien zmierzać nasz świat, mający zostawić za sobą rasowe uprzedzenia czy zbrojne konflikty. Wizja Roddenberry’ego żyje do dzisiaj; znajdujemy się w 2019 roku i oglądamy 6. serial aktorski oraz czekamy na zbliżające się premiery kolejnych produkcji, osadzonych w uniwersum, którego najważniejszym i najciekawszym elementom (odcinkom, książkom, filmom) przyglądamy się także na łamach Kinomisji…

Odcinek 8.: I speak of rights. A machine has none. A man must!

Kosmos, ostateczna granica…
Oto podróże statku gwiezdnego Enterprise.
Jego pięcioletnia misja: odkrywać dziwne, nowe światy i nowe cywilizacje.
Dumnie zmierzać tam, dokąd nie dotarł jeszcze żaden człowiek.

STAR TREK
Court Martial
sezon 1., odcinek 14.

Reżyseria: Marc Daniels
Scenariusz: Don M. Mankiewicz i Steven W. Carabatsos

Obsada:
William Shatner – James T. Kirk
Leonard Nimoy – Spock

oraz

Percy Rodriguez – Stone
Elisha Cook – Cogley
Joan Marshall – Areel Shaw
DeForest Kelley – Leonard McCoy
Nichelle Nichols – Uhura
Richard Webb – Finney
Hagan Beggs – sternik
Winston DeLugo – Timothy
Alice Rawlings – Jame Finney

Widok na Bazę Gwiezdną 11.

Star Trek jako niewątpliwie drogi na ówczesne warunki serial, lecz także jako serial mający coraz większe problemy z dotarciem do szerokiego grona odbiorców musiał przejść prędzej czy później w tryb oszczędzania. Z tego też powodu, gdy nadszedł czas na przygotowanie 14. odcinka, producent Gene L. Coon skontaktował się ze scenarzystą Donem M. Mankiewiczem, prosząc go o napisanie emocjonującego, dramatycznego scenariusza, lecz zarazem takiego, który można będzie sfilmować na jednym planie zdjęciowym. Mankiewicz przyjął zlecenie i 21 września 1966 roku wręczył producentom scenariusz zatytułowany Court-martial on Starbase Eleven. Jego pomysłem było stworzenie odcinka na wzór dramatu sądowego, gdzie kapitan Kirk zostanie oskarżony o morderstwo podwładnego. Producentom pomysł się spodobał, uznali jednak, że scenariusz wymaga znacznych poprawek; Mankiewicz nie był dostępny aby je wykonać, toteż przeróbkami zajął się konsultant fabularny, pracujący przy Star Treku: Steven W. Carabatsos.

Carabatsos dokonał wielu zmian, z czego kilka zasługuje na wspomnienie. Po pierwsze usunął dwie sceny: pokazującą dlaczego zmienia się nastawienie córki Benjamina Finneya – osoby, którą miał zabić Kirk – względem kapitana Enterprise’a oraz scenę, gdzie wprost informuje się widza o niestabilnej psychice antagonisty z omawianego odcinka. Zamiast pierwszej z nich umieścił krótkie wyjaśnienie przemiany dziewczyny w dialogu z kapitanem, co pozwoliło zaoszczędzić czas potrzebny na kręcenie odcinka; była to z pewnością rozsądna decyzja, jako że okres zdjęciowy i tak potrwał pół dnia za długo niż powinien. Drugiej usuniętej sceny nie zastąpił zaś żadną inną. Autor poprawek słusznie bowiem zauważył, że ekspozycyjny dialog dotyczący antagonisty jest zupełnie niepotrzebny, gdyż jego słowa i czyny wystarczająco świadczą o paranoi i problemach psychicznych. Na koniec Carabatsos skrócił także tytuł odcinka, zmieniając go na Court Martial.

Córka Benjamina Finneya spotyka mordercę (?) swojego ojca.

Mimo modyfikacji scenariusza i pierwotnych zamierzeń w kwestii oszczędzania, produkcja odcinka okazała się się droższa niż zakładano. Głównym tego powodem był fakt, że zamiast ograniczyć akcję Court Martial do jednego pomieszczenia, na jego potrzeby zbudowano aż cztery nowe plany zdjęciowe. Jeden z nich służył za biuro komodora Stone’a. Sam Stone jest o tyle interesującą postacią, że zajmuje on najwyższe – spośród czarnoskórej obsady – stanowisko w całym serialu. Jako przełożony Kirka to on prowadzi jego przesłuchiwanie, on decyduje o zwołaniu sądu wojennego i on też temuż sądowi przewodzi. Biorąc pod uwagę okres powstania odcinka, tego typu decyzja jawi się jako dość nowatorska i uzupełnia antyrasistowskie przesłanie serialu – wciąż obecne, nawet jeśli na drugim planie. Ciekawostką jest też widoczna na ścianie gabinetu Stone’a tablica z numerami rejestracyjnymi różnych statków gwiezdnych służących w Gwiezdnej Flocie. Jej autor – Greg Jein – stworzył ją na podstawie różnych notatek produkcyjnych, po tym jak uznano, że statki te będą statkami klasy konstytucyjnej, czyli ciężkimi krążownikami, do jakich zalicza się także USS Enterprise. Jednym z wymienionych pojazdów jest USS Intrepid, który – co zostanie potwierdzone w przyszłości – jest obsługiwany przez załogę składającą się wyłącznie z Vulkan. A skoro już jestem przy ciekawostkach, to nie mogę pominąć faktu, że to właśnie w tym odcinku po raz pierwszy użyte zostały nazwy Gwiezdna Flota (Starfleet) i Dowództwo Gwiezdnej Floty (Starfleet Command).

Komodor Stone obserwuje podejrzanego; na ścianie wisi lista numerów rejestracyjnych ciężkich krążowników.
Na potrzeby odcinka stworzono także bar znajdujący się w bazie.

Główna część Court Martial – jak można się spodziewać – skupia się na sprawie sądowej, przesłuchiwaniu świadków oraz prowadzeniu śledztwa w sprawie morderstwa. Mimo kilku kuriozów logicznych – o których później – odcinek broni się przede wszystkim żywiołowymi kreacjami aktorskimi, żywo zarysowanymi relacjami między postaciami (z główną trójcą na czele) oraz soczystymi dialogami. Oskarżycielem Kirka jest Areel Shaw, dawna ukochana kapitana i jeden z najlepszych oskarżycieli w Federacji. Jej sprawa opiera się na danych z komputera pokładowego, z których jasno wynika, że – czy to przez pomyłkę, czy z premedytacją – Kirk doprowadził do śmierci jednego ze swoich załogantów, z którym na dodatek miał już wcześniej zatarg. Fakt, że głównym dowodem w sprawie są informacje pochodzące z komputera oraz z kamer na mostku w naturalny sposób pozwolił na wprowadzenie Spocka do większej ilości scen jako osoby wiedzącej wszystko, co tylko można wiedzieć o komputerach. Wynikło to oczywiście klasycznie trekowymi scenami zarówno z podbijającym kobiece serca Kirkiem, jak i na wskroś logicznym Spockiem. Na pochwałę zasługuje również sposób prezentacji nagrania pochodzącego z kamer pokładowych; prezentuje się ono tak, jak tego typu nagranie wyglądać powinno, a nie – jak to często bywa – jak normalnie nakręcona scena.

Obrońcą Kirka zostaje natomiast kochający książki i niechętny komputerom ekscentryczny adwokat Samuel T. Cogley. To on wypowie praktycznie wszystkie kwestie podsumowujące przesłanie odcinka, mówiące o konieczności zachowania maszyn jako pomocy dla życia i rozwoju człowieka, a nie jako jego substytut. Tak pokaźna grupa barwnych postaci – a kilka zapadających w pamięć kwestii i scen przypadnie też w udziale wygadanemu drowi McCoyowi – sprawia, że Court Martial okazuje się być niezwykle przyjemnym odcinkiem o dość sporym wyczuciu dramaturgicznym, świetnie podkreślanym także dzięki muzyce Alexandra Courage’a.

Oskarżycielka Shaw i Spock na pozycji świadka; warto zwrócić uwagę na oficjalną wersję uniformu żeńskiego, który pojawia się tylko w tym odcinku.
Obrońca kapitana Kirka i jego książki.
Sala rozpraw w Bazie Gwiezdnej, także zbudowana na potrzeby odcinka.

Nie obyło się jednak bez kilku wad. Po pierwsze, razi projekt panelu na fotelu kapitańskim Enterprise’a; ciężko jest uwierzyć, że umieszczono potencjalnie zagrażający życiu załoganta przycisk zaraz pod przyciskiem włączającym czerwony alarm i do tego w żaden sposób go nie zabezpieczono przed omyłkowym wciśnięciem. Wygląd panelu został najpewniej wymuszony przez fabułę odcinka, gdyż tylko taki wzór mógł zasugerować widzom, że w tym konkretnym momencie Kirk faktycznie byłby w stanie się pomylić. Sądzę jednak, że żaden widz nigdy nawet nie podejrzewał, że kapitan Enterprise’a jest w ogóle zdolny do popełnienia błędu. Najbardziej kuriozalna jest jednak poprzedzająca finał sekwencja na mostku. W jej trakcie – aby wykryć osobę ukrywającą się na pokładzie statku – Spock i Kirk teleportują wszystkich – poza osobami na mostku – do bazy gwiezdnej, po czym zwiększają czułość mikrofonów na pokładzie Enterprise’a aby słyszeń z nich każdy dźwięk. Sekwencja jest cokolwiek dziwaczna z dwóch powodów; po pierwsze nie słychać żadnych odgłosów poza biciem serc osób na statku, a nie są to raczej najgłośniejsze elementy otoczenia i pewnie łatwiej byłoby wykryć odgłosy poruszania się poszukiwanego. Po drugie, w trakcie tej sekwencji McCoy używa specjalnego urządzenia aby wyciszać dźwięk bicia serca każdej osoby na mostku pojedynczo, co stanowi jedynie chwyt dramatyczny, nie mający żadnego usprawiedliwienia logicznego, tym bardziej, że – jak się okazuje – można zasięg mikrofonów komputera ograniczyć do konkretnych pokładów czy pomieszczeń korzystając z pulpitu obsługiwanego przez Spocka.

Widzowie także pewnie zwrócą uwagę, że przed finałem odcinka Cogley opuszcza mostek, obiecując równocześnie rychły powrót, który jednak nigdy nie następuje. Zamiast tego pojawia się później narracja z offu, w której Kirk informuje oglądających o planie swoim i adwokata. Oryginalnie plan ów miał się faktycznie rozwinąć na oczach widzów i nawet został w całości sfilmowany, lecz z powodu przekroczenia czasu trwania przeznaczonego na odcinek ostatecznie zdecydowano się na wycięcie związanych z nim scen i zamiast nich wykorzystano wspomnianą narrację. Osobiście sądzę, że lepszym pomysłem byłoby skrócenie sekwencji z biciem serc.

Widok z kamery umieszczonej na mostku Enterprise’a.
Spock gra z komputerem w trójwymiarowe szachy (rozwścieczając przy okazji dra McCoya).
Kapitan Kirk w oficjalnym uniformie.

Słowem podsumowania: Court Martial mimo że z pewnością nie jest najlepszym z odcinków Star Treka, jest niewątpliwie odcinkiem udanym, dość nieźle trzymającym w napięciu oraz wykorzystującym cechy gatunkowe dramatu sądowego, co stanie się tradycją serii i podobne pomysły zawitają we wszystkich późniejszych inkarnacjach Star Treka. Zanim przejdziemy do kolejnych epizodów pragnę jeszcze przywołać informacje o medalach i wyróżnieniach trójki z głównych bohaterów serialu. Otóż, gdy każdy z nich siada na fotelu świadka podczas sądowej rozprawy, komputer wymienia przyznane im odznaczenia, co w przypadku Kirka znalazło humorystyczne wykorzystanie z powodu ich ogromnej ilości:

  • Dr Leonard McCoy został odznaczony przez Legion Honorowy Gwiezdnej Floty, ponadto posiada medal Stowarzyszenia Chirurgów Gwiezdnej Floty.

  • Porucznik Spock jest właścicielem dwóch orderów męstwa przyznanych przez Dowództwo Gwiezdnej Floty, a także został odznaczony przez Vulkański Naukowy Legion Honorowy.

  • Kapitan Kirk został tymczasem odznaczony Liściem Palmowym za misję pokojową Axanar, Orderem Taktycznym Grankite (za zasługi strategiczne), Preantareską Szarfą Pochwalną (pierwszego, jak również drugiego stopnia), Medalem Honorowym Gwiezdnej Floty, kilkunastoma Srebrnymi Dłońmi Gwiezdnej Floty (każda przyznana za wykazanie się niezwykłym bohaterstwem), Pochwałą Gwiezdnej Floty za Szczególną Odwagę, Karagite’owym Orderem Heroizmu – i na tym wyróżnieniu komputer został poproszony o przerwanie wymieniania.

Stare pomysły w (nie do końca) nowych szatach

STAR TREK
The Menagerie, Part I oraz The Menagerie, Part II
sezon 1., odcinki 15-16.

Reżyseria: Marc Daniels i Robert Butler
Scenariusz: Gene Roddenberry

Obsada:
William Shatner – James T. Kirk
Leonard Nimoy – Spock

oraz

Jeffrey Hunter (gościnnie) – Christopher Pike (materiały z The Cage)
Susan Oliver (gościnnie) – Vina (materiały z The Cage)
Malachi Throne – José I. Mendez
Majel Barrett – Numer Jeden (materiały z The Cage)
Peter Duryea – José Tyler (materiały z The Cage)
John Hoyt – Phil Boyle (materiały z The Cage)
Adam Roarke – Garison (materiały z The Cage)
DeForest Kelley – Leonard McCoy
James Doohan – Montgomery Scott
Nichelle Nichols – Uhura
Sean Kenney – Christopher Pike

Kapitan Pike powraca do Star Treka…
…lecz po wypadku jest niezdolny do samodzielnej egzystencji. Warto przy okazji nadmienić, że wózek inwalidzki Pike’a stał się jednym z bardziej kultowych projektów z serialu, do którego nawiązania będą pojawiać się w innych popkulturowych tworach, np. w Futuramie.

Gene Roddenberry – wiecznie szukający sposobów na rozwijanie swojej kariery – po tym, jak pierwszy pilot Star Treka został odrzucony, planował przerobienie go na pełnometrażowy film. Choć z planów podboju srebrnego ekranu ostatecznie nic nie wyszło i produkcja kinowej wersji The Cage nigdy nawet nie ruszyła, to – jak się okazało – nie był to jeszcze koniec historii niewyemitowanego pilota. W połowie kręcenia pierwszego sezonu Stat Treka sprawy przybrały bowiem nieco zaskakujący obrót: producentom skończyły się scenariusze na kolejne odcinki. Napisanie nowych scenariuszy było oczywiście zadaniem cokolwiek czasochłonnym, a w tym przypadku sprawy komplikował fakt, że nie tylko nową historię należało wymyślić naprędce, ale i w formie, którą będzie można później szybko zrealizować. Sytuacja była tym bardziej stresująca, że w razie niewyrobienia się w czasie serialowi groziło wstrzymanie produkcji. Robert Justman postanowił więc, że nie ma sensu szukać nowych scenarzystów czy konsultować się ze starymi, zamiast tego poprosił twórcę serialu – Gene’a Roddenberry’ego – aby sam napisał scenariusz, który zajmie czas przeznaczony na dwa odcinki i przywróci Star Treka z powrotem do produkcyjnej normalności. Roddenberry zasiadł zatem czym prędzej do pisania i po czterech dniach pracy zaprezentował scenariusz dwuczęściowej historii, zatytułowanej The Menagerie; jej nakręcenie zajęło zaledwie 5 i pół dnia, co okazało się idealnym rozwiązaniem dla serialu i wyprowadziło go z kolejnych już kłopotów. Do pracy nad odcinkami zaproszono następnie Roberta Butlera, reżysera The Cage, odmówił on jednak powrotu na plan zdjęciowy serialu. Zastąpił go więc akurat obecny na planie zdjęciowym Marc Daniels, który wyreżyserował The Menagerie back-to-back z Court Martial.

Kolejny sąd wojskowy na pokładzie Enterprise’a, tym razem na pozycji oskarżonego zasiada Spock.

Tak szybka realizacja The Menagerie mogła być możliwa, gdyż jako podstawę fabularną Roddenberry wykorzystał nieznany ówczesnym widzom The Cage. Choć więc główna oś fabularna rozgrywa się wokół Spocka porywającego Enterprise’a aby zabrać Christophera Pike’a – swojego dawnego dowódcę i poprzedniego kapitana statku gwiezdnego – na zakazaną planetę Talos IV, to więcej czasu widzowie spędzają na retrospekcjach, wyjaśniających podjęcie przez półvulkańskiego oficera decyzji, która może nie tylko zagrozić jego karierze w Gwiezdnej Flocie, ale również negatywnie wpłynąć na przyjaźń z kapitanem Kirkiem. Retrospekcje te – oczywiście – składają się ze scen wyciętych z The Cage.

Biorąc pod uwagę genezę powstania tego podwójnego odcinka jest pewnym paradoksem, że The Menagerie prędko został uznany za jeden z najlepszych epizodów serialu, co zostało potwierdzone otrzymaniem przez dwuczęściową historię nagrody Hugo, wyróżnienie jakie później przyznano jeszcze tylko jednemu odcinkowi Star Treka. Co więcej po zremasterowaniu obie części zostały połączone w jeden film, który w 2007 roku – niejako spełniając marzenie Roddenberry’ego – został dwukrotnie wyświetlony w kinie wraz z dołączoną specjalną wiadomością od syna twórcy serialu oraz z dwudziestominutowym reportażem opowiadającym o tworzeniu odcinków.

Spock przejmuje kontrolę nad Enterprisem.
Kirk i McCoy nie potrafią zrozumieć postępowania swojego przyjaciela.

Oglądanie The Menagerie bez znajomości The Cage – czyli tak, jak oryginalnie zakładano – było z pewnością bardziej interesujące niż oglądanie go zaledwie 15 odcinków po The Cage, kiedy to wydarzenia z niewykorzystanego pilota są jeszcze dość świeże w pamięci widza. Stąd też wiele z uroku odcinków zostało w dzisiejszych czasach utracone z powodu ogólnej dostępności pierwszego pilota. Pomijając jednak ten aspekt, należy uznać The Menagerie za bardzo istotny odcinek w historii nie tylko serialu, lecz uniwersum Star Treka w ogóle. Po pierwsze dokładniej nakreśla on relację między Spockiem i Pikem, pokazując, że zanim Spock został zastępcą kapitana Kirka prowadził już wcześniej interesujące życie i już wcześniej zawiązywał wielkie przyjaźnie. Zostaje też pokazane, że jako osoba wyjątkowo lojalna swoim przyjaciołom, jest w stanie narazić własne życie i karierę, aby pomóc im w potrzebie. Poza tym jednym wydarzeniem, stanowiącym retrospekcję odcinka, widzowie nie poznają już później praktycznie żadnych szczegółów z przeszłości Spocka w Gwiezdnej Flocie. W tym kontekście mniej zatem dziwi wykorzystanie postaci Pike’a i Spocka w 2. sezonie Star Trek: Discovery i w Short Treks, gdzie poznajemy lepiej nie tylko relacje łączące Spocka z kapitanem Pikem czy Numer Jeden, lecz również dzięki inherentnemu dla osoby Pike’a tragizmowi – wynikającemu z naszej znajomości jego przyszłego losu – zaczynamy odczuwać silniejszą z nim więź.

Los potraktował bowiem dawnego dowódcę Enterprise’a okrutnie. Stał się ofiarą wypadku, który sprawił, że nie tylko nie może się poruszać o własnych siłach, lecz także stracił niemal całkowicie zdolność porozumiewania się z otaczającym go światem; jego jedynym sposobem komunikacji są migające światełka na wózku inwalidzkim, odczytujące sygnały z mózgu i tłumaczące je jako „tak” lub „nie”. Sprawia to, że choć lwia część The Menagerie składa się z materiałów nakręconych na potrzeby The Cage – i powtarza tym samym lejtmotyw pierwszego pilota – ów motyw wzbogaca opowieścią o poświęceniu siebie dla słusznej sprawy i/lub przyjaźni (zarówno na przykładzie Spocka, jak i Pike’a), co stanowi klasyczny temat Star Treka, stale do serii powracający, a który do tego stopnia nie był wcześniej poruszany. Interesującym jest również fakt dodatkowego skomentowania roli wirtualnej rzeczywistości. W The Cage dominowała krytyka chęci zbyt częstego korzystania ze sztucznego świata, nawet mimo obecności kontrapunktu w postaci Viny, zdeformowanej w wyniku wypadku kobiety, dla której życie w wykreowanej przez Talosian iluzji było – według niej przynajmniej – lepszym wyjściem niż pełna bólu egzystencja poza nią. Ten motyw jest tutaj rozwinięty na przykładzie kapitana Pike’a, który jest całkowicie niezdolny do normalnego funkcjonowania, toteż korzystanie z wirtualnej rzeczywistości w jego i jemu podobnych przypadkach nie tylko może mieć faktycznie korzystne rezultaty, ale jawi się wręcz jako jedyny sposób na możliwość kontynuacji życia, które byłoby czymś więcej aniżeli bierną, bolesną egzystencją.

Oficjalny dokument dotyczący planety Talos IV. Czytamy w nim: „Żadnemu pojazdowi pod żadnym warunkiem, w stanie wyjątkowym lub innym, nie wolno udać się na Talos IV” (znany jako Bezwarunkowy Rozkaz 7).
Materiał z „The Cage” służy jako materiał filmowy wyjaśniający postępowanie Spocka.

Obie części The Menagerie są zatem zdecydowanie interesującymi i wartościowymi odcinkami, choć pierwszy z dwójki epizodów prezentuje się zdecydowanie korzystniej, głównie dzięki udanemu nakreśleniu tragizmu Pike’a oraz zaskoczenia widza dość niespodziewanymi decyzjami Spocka. Druga część jest dość prostym doprowadzeniem do finału, w którym – do pewnego stopnia przynajmniej – Pike porzuca część ze swoich dawnych ideałów. Odcinek ponadto mocno się zestarzał w kwestii zaprezentowanej w nim technologii. Nawet w obecnych czasach osoba po wypadku podobnym do tego, którego ofiarą padł Pike miałaby znacznie łatwiejsze życie niż w wizji odległej przyszłości zaprezentowanej w Star Treku. Nawet jeśli Roddenberry nie był w stanie przewidzieć rozwoju technologii, to wątpię, że jako twórca licznych futurystycznych pomysłów wykorzystanych w serialu nie był w stanie wyobrazić sobie możliwości stworzenia lepszej maszyny do pomocy w funkcjonowaniu byłego dowódcy Enterprise’a. Skoro bowiem komputer odczytuje jego sygnały mózgowe i tłumaczy je na „tak” lub „nie”, to równie dobrze mógłby migające światełka wykorzystać do posługiwania się alfabetem Morse’a czy też światełka mogłyby zostać zastąpione głośnikami. Roddenberry jednak, zmuszony do napisania fabuły w sposób umożliwiający wykorzystanie jak największej ilości materiału z The Cage, musiał specjalnie utrudnić Pike’owi życie oraz zupełnie usunąć jego przyjaciół i rodzinę, którzy z niewyjaśnionych powodów są tu zupełnie nieobecni. Ale nawet mając na uwadze powyższe wady, i tak nie można zaprzeczyć, że The Menagerie jako odcinek tworzony w tak wielkim pośpiechu i pod presją groźby zatrzymania produkcji serialu, jest pozycją nie tylko udaną, lecz także do dnia dzisiejszego stanowiącą inspirację dla twórców kolejnych inkarnacji Star Treka; jako taka jest więc jedną z najważniejszych w historii całej serii.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.