Salon Kitty, czyli nazistowsko-erotyczne fiksacje

Skromna i urokliwa kamienica w berlińskiej dzielnicy Charlottenburg. Na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród pokaźnego grona podobnych przybytków. Obecnie mieści się w niej agencja pracy, zaraz obok znajdziemy bank i kawiarnię. Ciężko uwierzyć, że w czasie drugiej wojny światowej mieścił się tam luksusowy dom publiczny, którego klientelą byli głównie niemieccy dygnitarze oraz zagraniczni dyplomaci. Przybytek prowadzony przez byłą prostytutkę, niejaką Kitty Schmidt, był jednak nie tylko elitarnym domem uciech, ale i wyjątkowo skutecznym ośrodkiem wywiadowczym. To właśnie ten mało znany wycinek historii wielkiej wojny do swoich niecnych celów postanowił wykorzystać, etatowy włoski zboczeniec – Tinto Brass. Jego Salon Kitty (1976) to pieprzna i mocno kampowa wariacja na temat historii najbardziej niezwykłego niemieckiego burdelu.

Lokal prowadzony przez pannę Kitty wykorzystywano na przełomie lat 1940-1944 do szpiegostwa oficerów Wehrmachtu, a także innych istotnych notabli państwowych. Co wyróżniało przybytek Zammit od innych miejsc tego typu, to fakt, iż zatrudniano tam nie tylko prostytutki, ale także eleganckie Niemki z wyższych sfer, które pragnęły w ten specyficzny sposób przysłużyć się krajowi. Często były to „kobiety oraz dziewczęta inteligentne i wielojęzyczne, nimfomanki o poglądach nacjonalistycznych.”

Co więcej, ów dom publiczny wspierany był przez policję obyczajową (niem. Sittenpolizei), która po aresztowaniu wielu berlińskich prostytutek wybierała spośród nich 20, które miały pracować w Salonie Kitty. Kobiety poddawane były wszechstronnej indoktrynacji. Przechodziły odpowiednie szkolenie, które miało im pomóc w późniejszym rozpoznawaniu mundurów oraz szarż wojskowych, a także nauczyć sposobu zbierania informacji, nawet podczas nic nie znaczących rozmów. Przy okazji przyszłe pracownice pouczane były o tym, iż po każdym spotkaniu zobowiązane są do składania sprawozdania. III Rzesza, mimo że oficjalnie tępiła prostytucję, chętnie wykorzystywała ją do swoich celów. A szpiegować było kogo! Do najbardziej znanych klientów Salonu należeli m.in. Joachim von Ribbentrop czy też sekretarz Adolfa Hitlera – Martin Bormann. Istotne informacje udało się też uzyskać chociażby od Galezzo Ciano – zięcia samego Benito Mussoliniego.

Temat ten stał się wdzięczną inspiracją dla Brassa, który postanowił nakręcić swoją wersję historii salonu, którą wzbogacił np. o wątek przeprowadzania seksualnych eksperymentów, mających służyć wykreowaniu rasy nadludzi. Również tutaj mocno wybrzmiewało znaczenie munduru wojskowego, który w obrazach nurtu nazistowskiej eksploatacji stawał się swoistego rodzaju erotycznym fetyszem.  Tematyka jakże bliska Brassowi, który był wszakże znany głównie dzięki swoim odjechanym erotykom. Salon Kitty powstał na kilka lat przed premierą Kaliguli (1979) – najgłośniejszego filmu reżysera. Historia nazistowskiego burdelu była niejako przymiarką do tego, co miało dopiero nadejść: totalnego szaleństwa, obłędu i porno-swawoli, na którą pozwoliło 17,5 mln dolarów budżetu. Historia Kaliguli była już wystarczająco wykręcona, ale Brass postanowił w tym szaleństwie pójść jeszcze dalej. Mimo że Salon Kitty jest filmem skromniejszym, to jednak nie można mu odmówić dzikości i seksualnego szaleństwa.

Film rozpoczyna się piosenką wykonaną przez Madame Kitty (w tej roli Ingrid Tullin), występującą w eleganckim przybytku nazywanym Salon Kitty. Na potrzebę występu artystka przywdziewa nietypowy kostium, upodabniający ją z jednej strony do kobiety, z drugiej zaś do mężczyzny. Jeszcze nie wie, że jej spokojna codzienność wkrótce będzie już tylko wspomnieniem, gdy zostanie zmuszona do prowadzenia nazistowskiego burdelu, nad którym pieczę sprawować będzie ambitny oficer SS Helmut Wallenberg. To właśnie on wymyśla zawiłe plany, aby zrujnować swoich kolegów nazistów, tworząc tajną armię zdzirowatych szpiegów. Ponieważ inteligentny narodowy socjalista nie wie nic na temat funkcjonowania typowego burdelu, postanawia iż to właśnie Kitty będzie go prowadzić (jej wiedza, jeśli chodzi o zarządzanie kurwami, nie ma sobie równych). Do przybytku już wkrótce trafia dwadzieścia młodych dziewcząt, które po przejściu rygorystycznego procesu selekcji, zakładającego m.in. seks z karłami czy osobami o dość odrażającej fizjonomii, staną się nie tylko idealnymi kochankami, ale i szpiegami. Oczywiście Kitty nie ma pojęcia o tym, że Helmut korzysta z burdelu, aby podsłuchiwać klientów. Atmosfera się zagęszcza, gdy jedna z dziewcząt, szczególnie uwielbiana przez Helmuta, poznaje jego prawdziwe plany.

Film Tinto Brassa wygląda niczym porno odpowiedź na popularny Kabaret (1972) Boba Fosse’a. Począwszy od sceny otwarcia, przywodzącej na myśl występy Lisy Minneli, czy Joela Greya, aż po późniejszą fetyszyzację nazistowskich symboli czy kampową stylizacje scen erotycznych oraz muzycznych wstawek – podobieństw jest wiele. O ile jednak Fosse, mimo krzykliwej estetyki, zawarł jeszcze istotne spostrzeżenia na temat mającej nadejść epoki nazizmu, o tyle Brass wykorzystuje go tylko i wyłącznie do swoich perwersyjnych celów, zgodnie z prawidłami nurtu nazisploitation. Andy Warhol powiedział kiedyś o nim, iż jest zarówno najlepszym, jak i najgorszym włoskim reżyserem. Oglądając Salon Kitty nie trudno zgadnąć dlaczego. Niczym nieuzasadnione sceny seksualnej przemocy, orgie ze swastykami w tle, makabryczne nazistowskie eksperymenty są na porządku dziennym. O ile nagie pracownice Salonu Kitty, maszerujące w takt nazistowskiego pozdrowienia zostały potraktowane przez reżysera jako typowy obiekt seksualny, o tyle równie nadzy esesmani, pozbawieni swojego eleganckiego munduru, są niczym więcej jak tylko bryłą obrzydliwego ciała. W chwili, gdy nazista zostaje pozbawiony ubioru, sprawia wrażenie, jakby został pozbawiony również głównego źródła swojej władzy, wzbudzając tym samym jedynie szyderczy śmiech. To tylko nijaki facet, z przyrodzeniem zwisającym smutno między nogami.

Salon Kitty to jednak nie tylko nagość i mnóstwo seksualnego zdeprawowania, ale także dopracowana scenografia i świetne kostiumy. Co by nie mówić, nazistowskie mundury nigdy nie były tak idealnie skrojone jak u Tinto Brassa, a sama wojna być może nigdy nie była tak stylowa, jak w Salonie Kitty. Ken Adam, który dopiero co dostał Oscara za scenografię do Barry’ego Londona (1975), również tutaj stanął na wysokości zadania. Jak sam przyznał, po doświadczeniach z Kubrickiem, który obsesyjnie dążył do historycznej dokładności swojego filmu, praca z Brassem była dla niego niebywałą przyjemnością. Mogąc oddać się beztroskiej stylizacji, a nie tylko historycznej dokładności, sprawdził się jako autor nie tylko obskurnych lochów, w których młode kobiety poddawane są przedziwnym eksperymentom, ale też pełnych przepychu salonów, w których posłuszni oficerowie SS oddają się seksualnym przyjemnościom ku chwale ojczyzny i aryjskiej rasy.

W związku z wyjątkowo chętnie eksponowaną symboliką nazistowską, film Brassa wyświetlany był w wielu krajach w wersji skróconej. Nawet dzisiaj możemy spotkać się z różnymi długościami jego dzieła: 129-minutową, 110-, 133- (wersja reżyserska) 125- czy nawet, najbardziej pociętą, 106-minutową. Swastyka będąc do tej pory symbolem tragedii milionów tutaj staje się emblematem erotycznego terroru, który miał zapewniać widzom niewyszukaną rozrywkę. Już same plakaty reklamujące filmy często przedstawiały roznegliżowaną kobietę mającą na sobie jedynie część ubioru (najczęściej skórzanego), co kojarzyło się jednoznacznie z sado-masochistycznym filmem pornograficznym. Tym w gruncie rzeczy Salon Kitty jest, prawdziwym Kabaretem na mocnym kwasie. Tinto Brass, wykorzystując historię prawdziwego nazistowskiego burdelu, w którym prawdziwe kobiety szpiegowały prawdziwych oficjeli,  przerabia ją na pornograficzną historyjkę z nazistami i ich penisami, oraz aryjskimi waginami w tle. Włoski szaleniec był prawdziwym mistrzem ujęć full frontal. Wszystko ku uciesze widzów, dla których przygody Elsy – wilczycy z SS to było wciąż za mało.

Źródła:

Crowdy, Terry. Historia szpiegostwa i agentury. Wydawnictwo Bellona, 2010

Salon Kitty: The WWII Spy Ring Based in a Brothel

Sex, Swastikas and Sadism: Nazi Sexploitation

Marta Płaza

Absolwentka dziennikarstwa i filmoznawstwa. Miłośniczka horrorów, gór i kociego futra. Po godzinach marzy o wyjeździe do Nowego Jorku na festiwal filmów Tromy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.