Podsumowanie 2016 – wersja retro

Share

Szanowni Państwo, tak jak i rok temu, aby nie było tu przypadkiem zbyt współcześnie, postanowiliśmy Podsumowanie 2016 uzupełnić o wyliczankę starszych filmów, tj. powstałych przed XXI wiekiem, które w zeszłym roku mieliśmy okazję poznać i pokochać, a teraz chcielibyśmy je zarekomendować. Zadanie to zrealizować postanowiło siedem osób z naszego pokładu, każda prezentując listę retro-ulubionych oraz akapitowy opis jednego wybranego tytułu. Rozrzut gatunkowy jest niezły, od francuskiej sensacji i giallo, przez japońską rzeź i amerykańsko-angielską adaptację Szekspira, po antywestern i spaghetti western (razy dwa). Liczymy więc, że każdy pulpowy kino-zwyrol znajdzie tu coś dla siebie!


Mariusz Czernic

Cygan (1975) * Death Walks on High Heels (1971) * Gorzki ryż (1949) * Komedianci (1945) * Ludzie za mgłą (1938) * Oszukany (1970) * Pustka (1950) * Rififi (1955) * Spasmo (1974) * Twins of Evil (1971) * Wybór broni (1981)

Boomerang (reż. José Giovanni, 1976)

Alkohol, narkotyki, broń myśliwska oraz banda pozbawionych wyobraźni nastolatków – tyle wystarczy, by doszło do tragedii. I dochodzi – zostaje zamordowany policjant na służbie. Bez premedytacji, ale czy to ma jakieś znaczenie? Zginął człowiek i ktoś musi za to zapłacić. Ojciec 17-letniego mordercy dorobił się pokaźnego majątku, ale w tej sytuacji pieniądze na niewiele się zdadzą. Szczególnie gdy na jaw wychodzi jego gangsterska przeszłość. Ten z pozoru skromny film ma w sobie niesamowitą głębię, zdolną pomieścić wiele problematycznych kwestii – więcej niż obszerne akta policyjne. Trudna młodzież, nad którą nie panują rodzice to istotny problem współczesnego świata. Innym są sprzedawcy śmierci (czyt. dostawcy narkotyków), którzy ukrywają się wśród zwyczajnych handlarzy (w tym przypadku zegarmistrzów). Liczne refleksje nachodzą po seansie. Czy na decyzje prokuratury i sądu powinny wpływać: status społeczny rodziny, opinia publiczna, wiek oskarżonego, niekaralność? Czy działanie w narkotykowym otępieniu można brać za okoliczność łagodzącą? Pierwszoplanowy wątek to relacja ojca z synem – nastolatek zaczyna być dumny ze starego, gdy dowiaduje się, że był on gangsterem. Prowadzi to do ciekawej kulminacji. Scenarzysta i reżyser, José Giovanni, doskonale wie o czym mówi, bo przez 11 lat oglądał świat zza więziennych murów. Długo już jednak pracował w branży filmowej, więc i realizacyjnie film stoi na wysokim poziomie. Giovanni gładko przechodzi od kameralnego dramatu rodzinnego do sensacyjnego thrillera. Alain Delon wydaje się nieco za młody do roli – trudno uwierzyć, że 20 lat wcześniej był prowodyrem (tutaj pasowałby bardziej Yves Montand). Delon wyprodukował poprzednie filmy Giovanniego (Dwaj ludzie w mieście, Cygan), więc był pierwszym kandydatem do roli Polaka w Boomerangu. Wypadł znakomicie, szczególnie gdy jego bohater dostaje ataków wściekłości. Podstawowa konkluzja z filmu – ludzie to płotki pożerane przez rekiny.


Grzegorz Fortuna

A Fistful of Fingers (1995) * Neon City (1991) * Potomstwo (1979) * Starcrash (1978) * Wiklinowy koszyk (1972) * Wściekłość (1977)

High Voltage (reż. Julio Buchs, 1972)

Dawno żadne giallo nie zaskoczyło mnie tak, jak High Voltage. Choć trwa zaledwie 82 minuty i jest niemal całkowicie bezkrwawe (są za to cycki), w mocno ironiczny sposób podkręca charakterystyczne dla dużej części żółtych thrillerów nawarstwienie zaskakujących momentów i scenariuszowych komplikacji. Fabuła zostaje tu zawiązana w momencie, gdy utrzymanek utrzymanki utrzymanka (!!!) bogatej hrabiny zostaje wciągnięty w małżeńskie porachunki arystokratów, a potem jest tylko lepiej, bo w parze z twistami fabularnymi idzie cokolwiek trafna i doskonale poprowadzona krytyka przedstawicieli wyższej klasy, którzy u Buchsa zajmują się właściwie tylko knuciem i urządzaniem wystawnych przyjęć. Ogląda się to trochę jak zaginionego, nakręconego przedwcześnie pilota Mody na sukces, a Marisa Mell błyszczy w każdej scenie. Warto poświęcić tę godzinę z hakiem, tym bardziej że całość jest na YouTubie z angielskimi napisami.

Mateusz R. Orzech

Lunatic Theatre aka Muscle (1989) * A Love in a New World (1994) * Carrie (1976) * Odrażający Dr Phibes (1971) * Wspólny pokój (1959) * Wszyscy dobrzy rodacy (1968) * Mandala (1981) * People of the Mountains (1942) * Station (1981) * Five Men of Edo (1951)

A Beast to Die (reż. Toru Murakawa, 1980)

Nieznany nam mężczyzna atakuje w deszczu policjanta. Po krótkiej szarpaninie zabija go nożem. Niedługo później pojawia się w kasynie yakuzy, gdzie rozpętuje chaotyczną strzelaninę i zabija wszystkich wewnątrz. Przez niemal pozbawione dialogów 25 minut filmu poznajemy człowieka, którego życie to bezsens cierpienia i skrajnej alienacji. Poznajemy Kunihiko Date – człowieka, który stwierdza, że „nihilizm jest piękniejszy od Boga”. Odwiedza kino, kupuje winylowe płyty, zabija ludzi w banku, znajduje życiowego nieudacznika, którego modeluje na swój obraz i podobieństwo – wszystko to czyni z pozornie beznamiętnym wyrazem twarzy. Jednak emocje buzują w nim coraz bardziej. Co takiego przeszedł w życiu? Jakie traumatyczne wydarzenia stworzyły bestię? Yusaku Masuda – niezwykle utalentowany aktor, który zmarł na raka w wieku 40 lat, niedługo po roli w Łowcy androidów Ridleya Scotta – stworzył tu jedną ze swoich najlepszych kreacji, wcielając się w zimnego i okrutnego socjopatę. Jego chłód przebija się na wylot przez film i znajduje odzwierciedlenie w niespiesznej narracji, powolnym odkrywaniu motywacji protagonisty i pozbawionym emocji rejestrowaniu rozgrywającej się na oczach widza przemocy. Film Toru Murakawy to nihilistyczny dramat o człowieku, który zobaczył okrucieństwo tego świata i dał mu się bez reszty pochłonąć. To wykalkulowany thriller o tym, że czasem niewiele trzeba, żeby uznać ludzkość za zupełnie nieistotną i godną największej pogardy.


Marta Płaza

Czyż nie dobija się koni? (1969) * Hotel siedmiu bram (1981) * Kaliber 45 (1981) * Kult (1973) * Maska szatana (1960) * Napromieniowana klasa (1986) * Pieskie popołudnie (1975) * Pułapka na turystów (1979) * Wściekłość (1977) * Zbłąkany pies (1949)

Tytus Andronikus (reż. Julie Taymor, 1999)

William Szekspir, mimo że od jego śmierci minęło już dokładnie 401 lat, wciąż jest jednym z najchętniej adaptowanych klasycznych pisarzy. Śledząc filmowe wersje jego najcenniejszych utworów można znaleźć filmy znakomite, tylko dobre, albo zwyczajnie beznadziejne. Chociaż przyznać trzeba, że tych ostatnich jest stosunkowo najmniej. Utwory Szekspira, nawet po tylu latach, są wciąż wdzięcznym materiałem dla innych twórców. Historia nakręcona przez Julie Taymor zajmuje zaszczytne miejsce w tej pierwszej kategorii. Epicka produkcja, naszpikowana gwiazdami największego formatu (Jessica Lange!) stanowi jasną próbę uwspółcześnienia jednej z najbardziej okrutnych sztuk w dorobku angielskiego dramaturga. Próbę, z której autorka wychodzi zwycięsko. Łącząc klasyczną formę ze współczesnymi chwytami narracyjnymi i wizualnymi, reżyserce udało się stworzyć jeden z najpiękniejszych i najbardziej poetyckich obrazów przemocy w historii kina. Okrucieństwo, brutalność stają się tu niezwykle atrakcyjne wizualnie. Odrażające, ale i absurdalnie piękne sceny cierpień Lawinii to najlepszy przykład drogi, którą obrała Taymor. Wyrazista estetyka, ocierająca się wręcz o malarskość obrazu, jest świetnym wzmocnieniem przekazu tej metaforycznej i czasami wręcz groteskowej historii.


Arek Szpak

15:10 do Yumy (1957) * Abel, twój brat (1970) * Był tu Willie Boy (1969) * Charlie Brown i jego kompania (1969) *Dzień wyjętych spod prawa (1959) * Fandango (1985) * Fuefukigawa (1960) * Kapo (1959) * Kolorowe pończochy (1960) * Morituri (1965) * Motyle (1972) * Południe (1983) * Tange Sazen yowa: Hyakuman ryo no tsubo (1935)

Barbarosa (reż. Fred Schepisi, 1982)

W tym samym stopniu awanturniczo-przygodowy, co wywrotowo przewrotny, osobny, doskonale wyreżyserowany film, łączy w sobie tradycję skrzącej się humorem barwnej, wartkiej opowieści o nieco łotrzykowskich korzeniach z surowym w ujęciu realiów (anty)westernem. Opowiadając historię przyjaźni słynnego, choć fikcyjnego, bandyty i jego wsiowego towarzysza oraz budując i w niekonwencjonalny sposób utwierdzając klasyczny dla gatunku mit wyjętego spod prawa, legendarnego bohatera, Schepisi jednocześnie sprowadza ów mit na ziemię. W przyjętej przez siebie optyce jest przede wszystkim wspaniale ludyczny. Jego odmalowani z dużą sympatią bohaterowie to mniej lub bardziej doświadczeni przez los poczciwi prostaczkowie, mniejsi (co nie znaczy gorsi) od legendy, której są lub stają się częścią, zaś brutalna, westernowa rzeczywistość, w której żyją, uparcie naznaczona jest w Barbarosie jakimś destrukcyjnym, donkiszoterskim rysem: jest dobitnie nieheroiczna choć pełna heroicznych wyobrażeń o sobie samej, na poły śmieszna, na poły tragiczna.


Wongo

Alicja ucieka po raz ostatni (1977) * Armia Brancaleone (1966) * Billy Dwa Kapelusze (1974) * Człowiek Terminal (1974) * Hotel Fear (1977) * Księżyc w rynsztoku (1983) * Narkotyk (1970) * Orle skrzydło (1979) * Phase IV (1974) * Próba terroru (1962) * Shock Corridor (1963) * Shoot First, Die Later (1974) * Something to Hide (1972) * White Dress for Marialé (1972)

A Bullet for Sandoval (reż. Julio Buchs, 1969)

Ta zapomniana hiszpańsko-włoska koprodukcja w reżyserii równie dziś mało pamiętanego Julio Buchsa okazuje się być swoistym „krwawym moralitetem”,  tyle utaplanym w sosie b-klasowej obskury, co naznaczonym gorzkością i fatalizmem, uderzającym w podniosły ton antycznej tragedii na przekór producenckim nożycom przycinającym metraż całości (by w pełni wybrzmieć, powinno to trwać ze 3 godziny), próbującym nabrać epickiego charakteru pomimo widocznych budżetowych ograniczeń. Mogę śmiało stwierdzić, że stanowi jedną z najciekawszych pozycji pośród dziesiątków zrealizowanych w owym okresie spaghetti westernów. W odróżnieniu od większości z nich – wciąż mniej lub bardziej zapatrzonych we wzorce wykreowane przez Sergia Leone w Trylogii dolarowej – przywodzi na myśl raczej kino Sama Peckinpaha, a w mocarnym finale zdaje się wręcz bezpośrednio hołdować powstałej niewiele wcześniej Dzikiej bandzie. Pod tym względem znamienny jest tu nawet udział Ernesta Borgnine’a,  z dostojną godnością  wcielającego się w rolę tytułowego antagonisty, możnego meksykańskiego patriarchy, który stanie się obiektem zajadłej zemsty wymierzanej przez własnego zięcia (George Hilton), zrozpaczonego utratą najbliższych dezertera z amerykańskiej armii stojącego na czele grupy wyjętych spod prawa (i wyzutych z wszelkich skrupułów) straceńców. „Było ich sześciu. Jak sześć kul w rewolwerze” – już sam arcy-pulpowy slogan, którym  reklamowano film w grindhouse’ach powinien stanowić wystarczającą zachętę do seansu.


Marcin Zembrzuski

Dotyk zen (1971) * Forbidden Photos of a Lady Above Suspicion (1970) * Kobieta w oknie (1944) * Napij się ze mną (1966) * Niebezpieczne terytorium (1951) * Poza doliną lalek (1970) * Pustka (1950) * Różowe flamingi (1972) * Up! (1976) * Wake Up an Kill (1966)

The Ruthless Four (reż. Giorgio Capitani, 1968)

Jeden z bardziej nietypowych spaghetti westernów. Niespiesznie opowiedziany, z piękną, wzniosłą muzyką Carlo Rustichelliego, która nie mając zbyt wiele wspólnego z kanonem stworzonym przez Morricone przywodzi na myśl kino peplum, skupiony na postaciach i grze psychologicznej, jaką między sobą rozgrywają, prezentujący ledwie kilka scen akcji (ale za to jakich!), The Ruthless Four zdaje się więcej zawdzięczać przygodowemu – choć w kilku fragmentach także westernowemu – dramatowi Skarb Sierra Madre (1948), niż pełnokrwistej tradycji gatunku, do którego przynależy. O nietuzinkowości świadczy już sama – zaskakująco survivalowa – ekspozycja (z niej też kadr powyżej), prezentująca nie żadnego mściciela, najemnika czy innego rewolwerowca, lecz podstarzałego poszukiwacza złota (znany z hollywoodzkich klasyków Van Heflin), który po byciu zmuszonym do zamordowania swojego chciwego wspólnika ostatkiem sił próbuje dotrzeć do najbliższego miasteczka. Tam znaleźć musi kogoś do pomocy, aby wrócić do ukrywanej przed światem kopalni i przetransportować zeń znalezione wcześniej złoto. Ale jak można komukolwiek zaufać w sprawie fortuny? Co prawda za przyszywanego syna służy mu sam George Hilton, ale gdzieś w cieniu już czyha żądny mordu Klaus Kinski, który dla zabawy przebiera się za księdza! Dodajmy do tego pewnego eleganckiego badassa granego przez Gilberta Rolanda (znanego choćby z Jesieni Czejenów [1964] i Johnny’ego Hamleta [1968]), a także parę tajemniczych płatnych zabójców i otrzymujemy opowieść z atmosferą tak gęstą, tonacją tak fatalistyczną i słońcem tak gorącym, że po seansie nic, tylko się porządnie napierdolić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.