Niania (1965). Czy wiesz, kto zajmuje się Twoim dzieckiem?

Wytwórnia Hammer, mimo że zasłynęła z produkcji krwawych gotyckich filmów grozy, tak naprawdę nigdy nie stroniła od gatunkowej różnorodności. Przeglądając jej repertuar, odnajdziemy sporo kina przygodowego, sci-fi czy choćby thrillerów psychologicznych, które pozostały w cieniu filmów o Victorze Frankensteinie czy Hrabim Draculi. Całkiem niesłusznie, bo choć na pierwszy rzut mogą zdawać się one całkiem przeciętnymi dreszczowcami, w rzeczywistości oferują świetną i niekoniecznie banalną rozrywkę. Dobrym tego przykładem jest Niania, do której zaangażowano legendarną Bette Davis.

Rodzina Fanesów jest prawdziwie dysfunkcyjna. Virginia Fanes przechodzi załamanie nerwowe, co jest wynikiem śmierci jej córeczki. Tragedia ta jest dla niej podwójnie bolesna, gdyż dziewczynka straciła życie w wypadku, do którego, jeśli uwierzyć osobom trzecim, doprowadził jej starszy brat Joey. Będący głową rodziny Bill to niezwykle oschły i nie rozumiejący załamania żony mężczyzna, który traktuje ją jak zwykłą histeryczkę. Trudne chwile przeżywa oczywiście sam Joey, który będąc stale obwinianym za śmierć siostry, jest odrzucany przez swoją matkę. Na szczęście domem zajmuje się opiekuńcza niania o wielkim sercu, która bez najmniejszego zawahania spełnia każdą zachciankę rodziny.Tylko jakimś dziwnym trafem Joey reaguje na nią z wyraźnym strachem i agresją…

Niania powstała w późnym okresie kariery Bette Davis, wybitnej amerykańskiej aktorki, która, choć szczyt sławy miała już dawno za sobą, powróciła na pewien okres do łask za sprawą wybitnej roli w obrazie Roberta Aldricha Co się zdarzyło Baby Jane? (1962). Po tym występie częściej trafiały się jej angaże do ról odklejonych od rzeczywistości i potencjalnie niebezpiecznych kobiet, co miało olbrzymi wpływ na nurt kina grozy znany jako Grande Dame Guignol (połączenie terminów Grande Dame, co oznacza wiekową już damę, oraz Grand Guignol, czyli nazwy francuskiego teatru, który specjalizował się w spektaklach pełnych naturalistycznej makabry) lub, już nieco mniej dostojnie brzmiące, psycho biddy i hagsploitation.

U wspomnianego już Aldricha Davis wystąpiła jeszcze w podobnie udanym Nie płacz, Charlotto (1964), by następnie przyjąć podwójną rolę w thrillerze Paula Henreida pod tytułem Kto leży w moim grobie? (również 1964). Rok później zaś niezwykle charakterna aktorka trafiła do nieco mniej prestiżowego (ale za to niezwykle klawego!) towarzystwa, jakim była wytwórnia Hammer. Nie oznaczało to bynajmniej obniżenia wysokich standardów Bette, która z charakterystyczną dla siebie perfekcją podeszła do powierzonego jej zadania. Z niezwykłą gracją lawiruje tu pomiędzy kreowaniem postaci poczciwej matrony i groźnej wariatki. Tajemniczość wokół tytułowej bohaterki jest, rzecz jasna, rozwiana przez obraną tu konwencję, nie wspominając już o materiałach promocyjnych, które jasno dają do zrozumienia, jakiego przebiegu akcji możemy się spodziewać.

Film co prawda bawi się z widownią w kotka i myszkę, podrzucając jej sporadycznie fałszywe tropy odnośnie natury występujących w nim postaci, lecz tak naprawdę jest to podyktowane tylko chęcią urozmaicenia seansu. Prawdziwym clou programu jest wywołanie niepokoju poprzez przedstawienie jak najbardziej prawdopodobnej historii, która mogłaby wydarzyć się w naszych domach. Niania celuje w największe rodzicielskie lęki, a także wzbudza poczucie winy za wszelkie możliwe zaniedbania, co sprawia, że w głowie kołaczą się myśli takie jak: “Ile razy nie uwierzyłem w prawdomówność mojego dziecka?” czy “Kogo tak naprawdę trzymam w swoim najbliższym otoczeniu?”

Nieprzyjemne uczucia związane z seansem potęguje kwestia wypowiedziana przez tytułową bohaterkę, która tłumaczy swoje zbrodnie w następujący sposób: “Zawód niani opiera się na zaufaniu. Rodzice muszą nam ufać. Nie działam z egoistycznych pobudek, tylko robię to z myślą o innych nianiach”. Film porusza temat obecności patologii w zawodach szczególnego zaufania publicznego, obrzydliwej chęci zamiatania problemu pod dywan czy, przede wszystkim, próby przerzucania winy na ofiarę. Przy czym nadal jest obraz o wyraźnie eksploatacyjnym charakterze, powstały przy niewielkim budżecie i mający na celu zarobienie szybkich pieniędzy poprzez obietnicę sporej ilości dreszczy oraz nęcący widzów do kin za pomocą dawnej, wielkiej hollywoodzkiej gwiazdy. Jest jednak na tyle kompetentny, że, wychodzi z tego coś więcej niż prosta rozrywka, która ulatuje ze świadomości tuż po napisach końcowych.  Umiejętne poruszenie tematu zaufania i wiszącym nad dzieckiem widmem niebezpieczeństwa sprawia, że Niania, po ponad pięćdziesięciu latach od swojej premiery, nadal jest filmem jak najbardziej aktualnym i emocjonującym. Jest to również jeden z najznakomitszych tytułów wytwórni Hammer, który udowadnia, że Brytyjczycy zdecydowanie znali się nie tylko na gotyckim kinie grozy.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.