Myśliwska krew (1986). Strzelby w dłoń

Wyreżyserowana przez Roberta C. Hughesa – człowieka odpowiedzialnego później za kuriozalnego Strażnika Doliny Śmierci (1989) – Myśliwska krew nie miała szczęścia na dużym ekranie i została zupełnie zignorowana przez widownię. Swoje drugie życie otrzymała rozprzestrzeniając się na legendarnym nośniku VHS – na rynek w Wielkiej Brytanii wypuściła ją ciesząca się mianem kultowej firma Palace, a nad Wisłę trafiła za sprawą undergroundowych, bazarowych handlarzy dobrami kultury. Brak wydania na DVD oraz nostalgia wśród fanów gatunku, którzy widzieli film na taśmie lub w telewizyjnym nocnym paśmie sprawiły, że obraz Hughesa cieszy się mianem produkcji co najmniej ponadprzeciętnej na tle kina survivalowego.

Jeśli chodzi o charakter Myśliwskiej krwi, znanej w anglojęzycznym świecie jako Hunter’s Blood, sam jej tytuł mówi niemal wszystko o jej fabularnym podłożu. David Rand, przykładny obywatel i reprezentant amerykańskiej klasy średniej, wraz z ojcem i trójką przyjaciół opuszcza swoje położone na cichych przedmieściach domostwo i rusza w dzikie lasy stanu Arkansas. Cel jest prosty: udowodnić kto ma większe jaja i upoluje najdorodniejszego byka w głuszy. Po drodze, w jednym z prowincjonalnych barów, ekipa konfrontuje się z lokalną bandą kłusowników. Ten punkt zapalany prostą drogą poprowadzi do eskalacji w głębi lasu, gdzie, oczywiście, to łowcy staną się zwierzyną.

Od tego momentu film porzuca początkowe obyczajowo-komediowe klimaty i rusza z brutalną akcją, która skutecznie trzyma za gardło aż do ostatniej minuty projekcji. Jedynym chochlikiem, jaki wdarł się do scenariusza zdaje się być wątek żony Davida, która, tropem kina przygody, staje się panią w tarapatach, jaką trzeba uratować. Choć podkopuje to nieco budowane napięcie, Hughes rekompensuje wszystko wystrzałowym – dosłownie! – finałem i piorunującą widza dawką krwawej przemocy.

Noże z gorliwością przebijają gardła, pokaźne poroże dziurawi ciało jednego z napastników, a wiszące na drzewach oskórowane ciała strażników leśnych robią za znaki ostrzegawcze. Zamiłowanie twórców do gore podkreśla scena, w której głowa jednego z bohaterów dosłownie eksploduje od zebranych na nią strzałów. Dziwi zatem fakt, że Myśliwska krew przeszła bez cięcia przez BBFC (British Board of Film Classification), które w latach 80-tych miało bardzo surowe restrykcje dotyczące przemocy w filmach.

Na planie udało się zebrać takich weteranów męskiego kina, jak znany z Czasu apokalipsy (1979) Sam Bottoms, czy Clu Gulager który rok wcześniej błyszczał w Powrocie Żywych Trupów (1985) oraz starszy brat Johna Travolty, Joey. Ciekawostką jest, że swój ekranowy debiut zalicza późniejszy zdobywca Oscara za scenariusz do Blizn przeszłości (1996), Billy Bob Thornton, wcielając się w rolę jednego ze zdziczałych rednecków. Wszyscy oni, zwłaszcza ci odgrywający rolę oprawców, wpisali się zaskakująco dobrze w obskurną aurę, jaka bije z ekranu podczas seansu. Jednak cała ta plugawość działa na rzecz filmu. Kłusownicy o morderczych zapędach wyglądają wyjątkowo odrażająco, są brudni, zaślinieni i z widocznymi ubytkami w uzębieniu. Podczas polowania wydają jeżące włos okrzyki naśladujące lokalną zwierzynę, a niezbyt wyszukane rozmowy toczą wyłącznie w swojej południowoamerykańskiej gwarze.

Myśliwska krew jest zdecydowanie jednym z prawdziwych, ukrytych klejnotów jakie kino grozy lat 80-tych ma do zaoferowania. Jest to wariacja na temat nie tyle klasycznego Wybawienia (1972), co jego bardziej popowo-horrorowych następców pokroju Trapped (1982) czy Southern Comfort (1981). Robert C. Hughes po prostu wiedział, że najlepiej będzie oprzeć film na tonie strzelanin, wyjątkowo odpychającej przemocy i sekwencjach z pędzącymi przez wiejskie bezdroża pojazdami. Nie mając ambicji na bycie czymś więcej, omawiana produkcja pretenduje jednak do miana małego arcydzieła. Dobrze zagrana i wyreżyserowana, grająca odpowiednio na całej palecie emocji jest jak filmowe kopnięcie w dupę, które nie bierze jeńców. Niecodzienny klasyk, który zasługuje na to, by trafić do każdego miłośnika pulpy!

Oskar Dziki

Studiuje, melanżuje i pochłania filmy. Zachłyśnięty włoskim kinem gatunkowym, kultem VHS i szeroko pojmowaną popkulturą.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.