Makabra w polskich kinach. Wywiad z Tomaszem Baldzińskim

Szklana trumna
Share

Jak już wspominaliśmy, w okolicach ostatniego Halloween ruszyła druga edycja ogólnopolskiego przeglądu kina grozy Fest Makabra, któremu Kinomisja radośnie patronuje. W związku z tym o jego narodzinach, przyświecającej mu idei, a przy okazji też o miłości do horrorów, ich dystrybucji kinowej oraz rodzimych rynkach DVD i VOD rozmawiamy ze współorganizatorem imprezy Tomaszem Baldzińskim. Zapraszamy do lektury. Powinna smakować!

Kiedy i w czyjej głowie narodziła się Fest Makabra? Ile czasu minęło od pomysłu do faktycznej realizacji przeglądu?

Pomysł zorganizowania imprezy o poświęconej horrorom i im pochodnym zrodził się mniej więcej w połowie 2016 roku. Razem z Martą Nowakowską na co dzień pracujemy w dziale VOD firmy Kino Świat, zajmującej się dystrybucją filmów. Można powiedzieć, że kino to coś, czym żyjemy i oddychamy na co dzień. Geneza była bardzo prosta. Przeglądając katalogi filmów przeznaczonych wstępnie do VOD stwierdziliśmy, że wiele z nich ma duży potencjał kinowy i żal byłoby nie zaprezentować ich większej publiczności. W ten sposób mogliśmy paru wybranym produkcjom zapewnić większy rozgłos i obecność w kinach. Rzucona luzem myśl o zrobieniu małego przeglądu kiełkowała, dojrzewała bez pośpiechu, a jej realne efekty było już widać w lutym 2017 wraz z rozpoczęciem pierwszej Fest Makabry.

Jak bardzo trzeba cenić sobie kino grozy, aby wymyślić przegląd pokroju Fest Makabry? Dlaczego horrory, a nie, dajmy na to, kryminały, science fiction czy westerny?

Jeśli o mnie chodzi, horror zawsze zajmował zaszczytne miejsce w moim sercu. Moja fascynacja kinem zaczęła się od przesiąkniętych czarnym humorem, gore i slapstickiem horrorów spod znaku Martwego zła i Martwicy mózgu. Marta raczej nie jest uzależniona od ekranowej grozy, ale ceni sobie klasykę czy pomysłowe i odświeżające konwencje kino typu Coś za mną chodzi. Zdecydowaliśmy się na horrory, bo mają bardzo wierną i spragnioną nowości widownię, która, raz: zasługuje na bardziej zróżnicowane i trudniej dostępne kino grozy, a dwa: potrzebuje regularnej imprezy, która w jakimś stopniu wypełni lukę pod względem tego gatunku na festiwalowej mapie Polski. W przyszłości nie wykluczamy przeglądów poświęconych innym gatunkom.

Czy jesteście zadowoleni z pierwszej edycji imprezy? Nie było problemów z dogadaniem się z przeróżnymi kiniarzami z całej Polski?

Pierwsza edycja wypadła znacznie lepiej niż się spodziewaliśmy. W sumie zagraliśmy w kilkudziesięciu kinach studyjnych i sieciowych. Odbywały się pojedyncze seanse, przeglądy i nocne maratony. W przypadku Fest Makabry kina mają pełną dowolność jeśli chodzi o kształt i datę wydarzenia, przez co ustalanie terminów jest bardziej elastyczne. Impreza cieszyła się rosnącym zainteresowaniem mediów, blogerów i portali filmowych. Odbiór był jak najbardziej na plus. Większość kin podeszła entuzjastycznie do naszej imprezy. Bądź, co bądź, to fajna odmiana dla regularnego repertuaru. Część kin odmówiła, nie widząc wystarczającego potencjału, ale ogólny bilans jest zdecydowanie pozytywny. Po zakończeniu pierwszej edycji dostaliśmy sporo miłych komentarzy – zarówno od widzów, jak i kiniarzy – i zapytań m.in. o wydania DVD czy kolejną edycję. Druga edycja już trwa i powoli nabiera rozpędu. Niedawno do listy kin dołączyła prężna sieć kin Cinema 3D, która zorganizuje Sylwestrową Noc Grozy z wszystkimi filmami Fest Makabry. Tu wszystko rodzi się na bieżąco, z dnia na dzień.

Okręt strachu

Skąd decyzja, aby drugą edycję zorganizować jeszcze w tym samym roku? Czy oznacza to, że także w przyszłości możemy się spodziewać tak częstych przeglądów?

Tym razem wyszło wyjątkowo. Początkowo nie planowaliśmy dwóch edycji w ciągu jednego roku. O wcześniejszym terminie zadecydowało zainteresowanie kin i filmy, które aż prosiły się o wprowadzenie ich do kin, póki są ciepłe. Chcieliśmy też pokazać polskim widzom filmy zanim wypłyną do sieci, co w przypadku ciekawych tytułów jest nieuniknione. Tu czas ma ogromne znaczenie. Kolejne odsłony Fest Makabry będą już się odbywać regularnie raz w roku, najprawdopodobniej w okolicy września.

Kto i w jaki sposób dokonuje selekcji filmów?

W przypadku Fest Makabry nie ma mowy o ścisłym, jasno określonym terminie selekcji. Wiąże się to z charakterem naszej codziennej pracy i regularnym przeglądaniem katalogów rozmaitych producentów oraz śledzeniem programów festiwali. Wyboru filmów dokonujemy razem z Martą, a decydującym kryterium jest ich różnorodność. Zależy nam, by w programie znalazły się filmy z różnych stron świata, mierzące się z różnymi gatunkami czy stylami. Chcielibyśmy, aby nasz mały przegląd był w jakimś stopniu (jesteśmy realistami) odbiciem tendencji w światowym kinie grozy, w całej jego różnorodności i złożoności.

Nie myśleliście, aby zrobić po prostu festiwal horroru?

Przegląd daje większe pole do negocjacji z kinami. Sztywny termin imprezy mógłby znacznie uszczuplić listę kin, które na przykład w danym momencie byłyby przeciążone bieżącymi premierami. Natłok nowości w regularnej dystrybucji sprawia, że czasem trudno się wcisnąć z pokazami nieznanych szerzej filmów. Kina studyjne i lokalne działają inaczej niż duże sieci kin. Mają miejsce na wydarzenia mniej komercyjne, ale ciekawe i równie potrzebne części widowni.

Głosy ze ściany

Autorem posteru drugiej edycji przeglądu jest klasyk Polskiej Szkoły Plakatu, Andrzej Pągowski. Jak to się stało, że to właśnie z nim nawiązaliście współpracę? Czy można się spodziewać kolejnych edycji imprezy reklamowanych podobnymi artystycznymi plakatami?

Współpracowaliśmy już wcześniej z Andrzejem Pągowskim. Dwa lata temu zaprojektował dla nas m.in. znakomity minimalistyczny plakat do Anatomii zła Jacka Bromskiego, który trafił na oficjalną okładkę DVD. Po dość chaotycznym plakacie z 1. edycji Fest Makabry, który – lekko mówiąc – zbyt dosłownie ilustruje nazwę imprezy (haha!), postanowiliśmy pójść w stronę minimalizmu i symboliki. Pomysł Andrzeja Pągowskiego przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Myślę, że kolejne edycje będą miały postery w podobnej stylistyce. Entuzjastyczne reakcje widzów i liczne komentarze w sieci utwierdzają nas w przekonaniu, że to dobry kierunek.

Jak bardzo przydatne było wyniesione z pracy w firmie Kino Świat doświadczenie przy organizacji Fest Makabry?

Fest Makabra jest częścią mojej pracy, ale też sprawia mi ogromną przyjemność. To miła odmiana od codziennych obowiązków. Zaplecze dystrybucyjne Kino Świat w tym wypadku jest bardzo pomocne, zwłaszcza pod kątem relacji z kinami. Na nic zdałby się nawet najciekawszy program imprezy, gdybyśmy nie mieli dobrych kontaktów z placówkami. Pokazami Fest Makabry zajmuje się Tomek Koćwin, który na co dzień w Kino Świat odpowiada za dystrybucję i zna właścicieli kin od lat. Nieznane horrory i tak mają trudno, jeśli idzie o zaistnienie w kinach, ale branżowy know-how znacznie pomaga Fest Makabrze rozwinąć skrzydła.

Co jest oczywiście dobrym pomysłem, filmy pokazywane podczas przeglądu trafiają później do VOD, dzięki czemu ich legalny żywot dla polskich fanów zostaje znacznie przedłużony. Czy nie lepiej byłoby jednak wydać te filmy na DVD?

Rynek DVD słabnie z roku na rok i tej tendencji nie da się już powstrzymać. Najlepiej sprzedają się duże filmy z rozpoznawalną obsadą, animacje lub klasyki kina. Wierz mi, że jako miłośnicy horrorów chcielibyśmy wydać wszystkie filmy zarówno z pierwszej, jak i drugiej odsłony Fest Makabry (najlepiej w eleganckim boksie!), ale jako pracownicy firmy dystrybucyjnej musimy mieć pewność, że dany tytuł ma potencjał komercyjny i znajdzie swoich fanów. Na DVD, nakładem współpracującego z nami dystrybutora Mayfly, już wkrótce ukażą się znakomicie przyjęte koreańskie perełki Lament i Zombie Express. Na płytach wyjdą też indonezyjscy Słudzy diabła Joko Anwara z drugiej edycji, którzy zbierają wysokie oceny i byli pierwszym tytułem, wybieranym przez kina na Halloween. W porównaniu z DVD rynek VOD jest znacznie bardziej chłonny, do tego rozwija się w zawrotnym tempie. Tu jest miejsce i zainteresowanie zarówno dla największych zagranicznych blockbusterów i hitów rodzimego kina – które dominują wśród statystyk oglądalności online – jak i filmów festiwalowych czy kina gatunkowego. A co cieszy najbardziej, na VOD jest nisza dla swoistych „filmowych jaboli” pokroju naszego tłustego ulubieńca, czyli Ataku krwiożerczych donatów.

OK, więc trzymam kciuki, aby wszystko wypaliło jak należy. Dzięki za rozmowę!

Marcin Zembrzuski
Czyta filmy, ogląda muzykę, słucha komiksy, je książki. Fan autorskiego kina gatunku oraz różnorakiej pulpy, od filmu noir przez spaghetti western po horror klasy wszelakiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.