Kaliber 45 (1981). Na drodze zemsty

Share

Na początku lat osiemdziesiątych mogło się wydawać, że świat kina w temacie rape and revenge pokazał już wszystko – powstały najgłośniejsze tytuły, głos zabrali najwięksi zwyrole kina eksploatacji. Wszakże już w 1978 roku kropkę nad i postawił Meir Zarchi kręcąc wyjątkowo obrazoburcze Pluję na twój grób, które przekroczyło wszystkie możliwe granice, jeżeli chodzi o portretowanie przemocy wobec kobiet. Na początku kolejnej dekady, śladem swoich sławniejszych poprzedników, postanowił jednak pójść Abel Ferrara kręcąc Kaliber 45 (oryg. Ms. 45, czyli w zasadzie Panna kaliber 45) – jeden z najciekawszych i najbardziej przejmujących filmów nurtu, który pięknie się starzeje i po dziś dzień kopie po jajach, a to głównie dzięki prezentowanej w nim postaci mścicielki.

Główną bohaterką tego drugiego, po kontrowersyjnym The Driller Killer (1979), pełnometrażowego filmu w dorobku Ferrary jest niemowa imieniem Thana (w tej roli znakomita Zoe Lund). Dziewczyna na co dzień pracuje w jednej z nowojorskich szwalni, którą zarządza lubieżny Albert. Mimo swojej niepełnosprawności (być może rezultat inspiracji szwedzkim klasykiem rape and revenge pt. Thriller: A Cruel Picture z 1973), Thana dąży do tego, aby być jak najbardziej samodzielną osobą. Pewnego dnia, podczas powrotu do domu, zostaje napadnięta i zgwałcona przez zamaskowanego oprycha w jednej z obskurnych uliczek (co ciekawe, w roli oprawcy możemy zobaczyć samego Ferrarę). Cała ta sytuacja jest jednak tylko początkiem koszmaru młodej kobiety. W mieszkaniu czeka na nią włamywacz, który także usiłuje ją zgwałcić. Thana tym razem zabija napastnika. Zabiera jego broń (tytułowy kaliber 45) i wkrótce rozpoczyna nocne eskapady ulicami Nowego Jorku, aby za doznane krzywdy krwawo zemścić się na wszelkiej maści przypadkiem napotkanych popaprańcach.

Angel of Vengeance to jeden z alternatywnych tytułów filmu Ferrary, który chyba najlepiej oddaje jego charakter. Młody reżyser nakręcił wyjątkowo brudną i ponurą pulpę o spokojnej i nieco nieśmiałej dziewczynie, która pod wpływem dramatycznych wydarzeń przemienia się w prawdziwego Anioła Zemsty. Mszcząc się nie tylko w swoim imieniu, ale i ogółu dręczonych kobiet, zabija każdego, kto wydaje się jej chociażby pośrednio odpowiedzialny za zło tego świata. Sam reżyser tłumaczył, iż jego film można odczytywać w kontekście feministycznym. Z kolei Lund widziała całą historię jako opowieść o wyzwoleniu z opresyjnej rzeczywistości każdego, kto czuł się w jakikolwiek sposób prześladowany, czy miałyby to być głównie kobiety, osoby niepełnosprawne, czy po prostu ofiary szeroko rozumianej przemocy. Stąd też istotny w świetle przesłania całości wydaje się wątek właściciela szwalni, który zdaje się mieć chrapkę na co ładniejsze pracownice. Nowy Jork w filmie Ferrary to siedlisko syfu, brudu i wszelkiej maści szowinistycznych świń, którym wojnę wypowiada dotychczas niepozorna Thana.

W kontekście drugiej połowy filmu, będącej jednym wielkim aktem zemsty, szczególnie wymowne staje się imię głównej bohaterki, pochodzące wszakże od greckiego boga śmierci Thanatosa. Od jego imienia pochodzi również nazwa lęku przed śmiercią – tanatofobii. A ofiary urodziwej Thany mają czego się bać! Młoda kobieta na drodze zemsty nie przebiera w środkach, krwawo rozprawiając się z każdym napotkanym na swojej drodze oprychem. Przechodzi przemianę nie tylko psychiczną, ale i fizyczną. Thana w drugiej połowie filmu nie jest już szarą myszką, lecz drapieżnym wampem, który wykorzystuje własną seksualność na służbie brutalnej vendetty. Fetyszyzacja aktorki widoczna jest szczególnie w jednej z finałowych scen, w której Thana przebrana za uwodzicielską zakonnicę (czerwona szminka, podwiązki), dokonuje krwawej rozpierduchy, wcześniej w mocno symbolicznej scenie namaszczając naboje mające nieść kres złu w mieście.

Mimo że z powodu niepełnosprawności nie dowiadujemy się o samej bohaterce zbyt wiele, nie mając możliwości wglądu w jej myśli, to jednak niezwykle poruszający wydaje się wątek alienacji spowodowanej kalectwem. Do tego wątku pośrednio odniosła się zresztą sama Lund, która firm Ferrary utożsamiała z głosem ogółu społeczeństwa represjonowanego, czy to ze względu na płeć czy stosunki międzyludzkie. Kaliber 45 to opowieść o opresyjnym mieście i dręczonych jednostkach, które, doprowadzone do ostateczności, biorą sprawy w swoje ręce.

I choć w filmie Ferrary pojawiają się fabularne dziury i niedoskonałości (skąd u Thany wzięły się tak doskonałe umiejętności strzeleckie?), to jednak nadal ogląda się go znakomicie. Reżyser, który w kolejnych latach dał się poznać jako niepokorny twórca wyjątkowo obskurnych historii, postawił tutaj na agresywne, pulpowe i proste w wymowie kino zemsty. Odpychające, ale i intrygujące wizualnie zarazem. Duża w tym zasługa zdjęć Jamesa Lemmo, który pokazał Nowy Jork jako kolebkę wielkomiejskiego syfu i rozpusty, oraz przestrzeń, w której może zdarzyć się wszystko, gdy tylko zejdziemy z utartych ścieżek.

Mistrzem ceremonii jest tutaj jednak nie tyle sam reżyser, co jego największa gwiazda, Zoe Lund. W chwili realizacji filmu miała zaledwie 17 lat. Stworzyła wyjątkową, tragiczną postać, która w pewnym momencie zdaje sobie sprawę z tego, że jej działania to wciąż za mało, aby cokolwiek zmienić. To odkrycie wydaje się być dla niej równie dramatyczne, co sam gwałt, który sprawił, że w ogóle weszła na drogę przemocy.

Jak się okazało, również prywatne życie nie rozpieszczało młodej i zbuntowanej aktorki. Niesamowicie uzdolniona artystycznie (pracowała nie tylko jako aktorka, ale również modelka i muzyk), ale i nieszczęśliwie zakochana w heroinie, zmarła mając zaledwie 37 lat w wyniku zawału serca, będącego efektem przedawkowania. Publicznie wypowiadała się za legalizacją heroiny do celów rekreacyjnych, zupełnie wypaczając realny wpływ narkotyku na jej życie. Sam Ferrara o jej uzależnieniu mówił tak: „Zoe była jedną z tych osób, które myślały o heroinie jako o najlepszej rzeczy w swoim życiu. Myślała tak, aż do dnia swojej śmierci. Ćpała kokę, ćpała wszystko, ale to heroina była jej eliksirem życia”.

Współpraca tej niepokornej dwójki zaowocowała jeszcze jednym wspaniałym filmem, młodszym o 11 lat, kultowym Złym porucznikiem (1992), którego Zoe była współscenarzystką i w którym wystąpiła w roli narkomanki. Dziś możemy się już jedynie zastanawiać, jaki jeszcze obskurny i niewdzięczny świat powstałby w głowach tej pary, gdyby nie tragiczny świetnie zapowiadającej się artystki. Ferrara Kalibrem 45 szokuje, prowokuje, ale i zmusza do refleksji. Nie sposób zapomnieć pięknej twarzy Thany i jej przejmującego, pełnego bólu spojrzenia, będącego odrobiną liryzmu w tym okrutnym świecie, w którym dziewczyna musi złapać za spluwę, aby odzyskać swoją godność.

Źródła i cytaty:

https://www.thefix.com/content/abel-ferrara-dsk-addiction7476

 

Marta Płaza

Absolwentka dziennikarstwa i filmoznawstwa. Miłośniczka horrorów, gór i kociego futra. Po godzinach marzy o wyjeździe do Nowego Jorku na festiwal filmów Tromy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.