Hongkong i okolice. Rok 1972 (część VII: Jimmy Wang Yu)

Zdjęcie promocyjne do "The Invincible". Na zdjęciu: Yu Wang i Helen Ma. Sam film został zrealizowany w kolorze.

Niniejsza seria zaplanowana jest jako mini-encyklopedia produkcji z Hongkongu, Chin i Tajwanu, które zaliczają się do kina gatunków, ze szczególnym uwzględnieniem filmów wuxia, kung fu, kina akcji, kryminałów oraz horrorów. Warto w tym momencie przypomnieć oczywisty fakt, że pochodzi stamtąd również ogromna ilość doskonałego kina wszelkich gatunków, stąd też zachęcam do poznawania kinematografii tego obszaru Azji wykraczającej poza ramy tutaj nałożone.

Dzisiejsza część przeglądu kina gatunkowego z Hongkongu i okolic jest nieco inna niż poprzednie, gdyż skupia się wyłącznie na produkcjach, w których główną rolę odgrywa Yu Wang. Po skończeniu współpracy z Shaw Brothers i otrzymaniu zakazu kontynuowania kariery w Hongkongu, Wang przeniósł się do Tajwanu, gdzie pracował praktycznie bez przerwy. W roku 1972 premierę miało aż 14 obrazów z tym aktorem, w tym wyreżyserowany przez niego One-Armed Boxer. W 13 z tych filmów Wang pojawił się w głównej lub jednej z głównych ról, a w jednym – A Kiss to Remember (He ri zai wen jun, Su Yang) – został obsadzony w roli drugoplanowej. Poniżej znajduje się zbiór omówień 10 produkcji z Wangiem, mających premierę w 1972 roku.

The Invincible
Zong heng tian xia
reżyseria: Chen Lo
scenariusz: Chia Kuo
choreografia scen akcji: Hsing Hsieh
studio: Huatai Film Company
premiera: ??.??.1972

Obsada: Yu Wang, Helen Ma, Paul Chang, Ma Chi, Chien Tsao, Han Hsieh, Yi Guan, Shen Kuan i inni.

Reżyser i scenarzysta Chen Lo w latach 1971-72 przerwał pracę w studiu Shaw Brothers, gdzie jego specjalnością było kino romantyczne, w jakie wplatał elementy innych gatunków: czasem skręcał w stronę kryminału (Raw Passions), czasem dodawał nieco erotyki (Torrent of Desire), a czasem sceny sztuk walki (My Son). To właśnie tworzenie filmów sztuk walki stało się głównym zajęciem Lo w okresie spędzonym z dala od Shawów. W 1972 roku, w Tajwanie zrealizował on produkcję wuxia z Yu Wangiem w roli głównej; z aktorem tym Lo pracował już wcześniej na planie wspomnianego My Son. The Invincible jako pierwszy krok reżysera w gatunku wuxia nie prezentuje się nazbyt oryginalnie, lecz nie mogę napisać, że był to krok nieudany. Wang wciela się tu w Mu Paia Li, postać wyraźnie wzorowaną na poprzednich kreacjach aktora, choćby z The Golden Swallow. Przyodziany w biały strój protagonista natychmiast wyróżnia się na tle wszystkich postaci gdziekolwiek się pojawia. Spotykamy go po raz pierwszy, gdy pomaga młodej mistrzyni sztuk walki (Helen Ma), zaatakowanej przez grupę żołnierzy. Odpędza ich, po czym kontynuuje swoją podróż, przeciwną do kierunku, w jakim zmierza kobieta. Mimo tego Lo zostawia widza z pewnością, że para ta nie tylko się ze sobą jeszcze spotka, ale także że zaczyna rodzić się między nimi romantyczne uczucie. Następnie film spędza sporo czasu na atakach żołnierzy i ich przyjaciół, próbujących pojmać lub zabić w zemście Li, którego zdolności sztuk walki pozwalają mu rozprawiać się z przeciwnikami bez większych trudności. Gdy w końcu protagonista dociera na miejsce swojej podróży, okazuje się, że jego celem jest walka z mongolskim reżimem i wsparcie dynastii Songów. Co więcej, okazuje się, że żołnierze, z którymi walczył są lojalistami Songów, a dziewczyna, której pomógł uciec jest siostrą dowodzącego inwazją mongolskiego Khana (Chien Tsao). Kierowany wyrzutami sumienia Li decyduje się ruszyć w samo serce bazy wroga, lecz – jak można przypuszczać – jego plan niezbyt się wiedzie, choćby ze względu na jego uczucie wobec siostry antagonisty.

Lo stara się nader często uderzać w patetyczne tony, co wynika sporą ilością patriotycznych przemów i okazjonalną pieśnią. Pomagają one nadać produkcji wrażenia większej skali konfliktu, co nieco ukrywa jej finansowe i logiczne niedostatki. Niestety, Wang podczas ukrywania się przed Shawami nie miał zbyt wielu okazji do pojawiania się w wysokobudżetowych pozycjach, co wynikło serią zdecydowanie mniej wartościowych filmów z jego udziałem. Na ich tle, choć wciąż nie równający się z najlepszymi w gatunku, The Invincible prezentuje się raczej zadowalająco. Jego największe mankamenty tkwią w kilku dziwnych rozwiązaniach fabularnych, objawiających się szczególnie w zupełnej niemal niemożliwości zajęcia zdecydowanego stanowiska wobec siostry Khana. Z jednej strony, Lo i Chia Kuo starają się zaprezentować ją jako postać o pozytywnym charakterze: widzimy ją jak krytykuje postępowanie brata, ratuje życie protagoniście i jest zdolna do poświęceń; z drugiej strony niezbyt się przejmuje tym, że jej brat zabija, torturuje i gwałci niewinnych, a nawet sama bierze udział w organizowanych przez niego zabawach. Stąd też jej krytykowanie zachowania Khana jawi się jako co najmniej hipokrytyczne; zostało ono zapewne wprowadzone aby nie psuć nieskazitelnego wizerunku protagonisty, który w końcu nie mógł zakochać się w (zupełnie) złej kobiecie.

Na szczęście, dość udanie jest charakteryzowany główny antagonista. Choć stanowi klasyczny przykład zepsutego do szpiku kości władcy, to ilość czynionych przez niego złych uczynków – do tego czynionych z sadystycznym zacięciem – sprawia, że twórcom udaje się wykreować antagonistę, jakiego bardzo łatwo jest darzyć silną niechęcią. Ta zaś niechybnie prowadzi nas do kwestii sztuk walki. Nie są one zdecydowanie najlepszym przykładem choreografii w kinie wuxia, lecz prezentują się ciekawiej niż w większości produkcji o podobnym lub niższym budżecie. Ich sporą zaletą są niedługi czas trwania oraz charyzmatyczni aktorzy, sprawiający, że widz pozostaje zainteresowany oglądaną akcją. The Invincible ostatecznie prezentuje się zatem jako pozycja, którą można polecić jedynie największym fanom wuxia i, przede wszystkim, fanom Yu Wanga.

The Lion’s Heart aka When the Lion Roars
Meng si hung feng
reżyseria i scenariusz: Shan-Hsi Ting
studio: Carson Film
premiera: ??.??.1972

Obsada: Yu Wang, Paul Chang, Han Hsieh, Sally Chen, Su Han, Yueh Sun, Fan Hsia, Blacky Ko i inni.

Kolejny z tajwańskich filmów z Yu Wangiem jest produkcją, którą można określić jednym słowem: średnia. Nieskomplikowana fabuła o rabusiu i przemytniku narkotyków (Yu Wang), który pod wpływem praworządnego brata (Su Han) decyduje się wrócić na drogę praworządności nie zabiera widza w szczególnie zaskakujące rejony. Nawet dodanie wątku rywalizacji wewnątrz organizacji przestępczej, do jakiej należy protagonista, nie powoduje większego zainteresowania. Historia jest bowiem zaprezentowana nader chaotycznie; w jej odbiorze znacząco przeszkadza też nieskładny montaż sprawiający, że wiele scen wydaje się niedokończonych, a sporo dłuższych sekwencji złożonych bez wyraźnego pomyślunku.

Również spora ilość scen sztuk walki nie pomaga wybić The Lion’s Heart ponad konkurencję. O ile bowiem sekwencje kung fu z Wangiem sprawiają frajdę w produkcjach typu The Chinese Boxer, o tyle pozbawienie ich absurdalnej nadwyżki sprawia, że w czasie, gdy na ekranach kin szaleli już Kuan-Tai Chen czy Bruce Lee choreografie z udziałem Wanga nie są w stanie niczym zachwycić i prezentują się anachroniczne. Ponadto produkcja wyraźnie nie posiada większego budżetu, a że Wang ówcześnie pracował nad wieloma filmami równocześnie, to nieraz mamy tu także do czynienia z pospiesznymi wymianami ciosów, wyrugowanymi z pomysłowości.

Mimo licznych wad, obraz posiada wystarczająco szybkie tempo narracji aby nie nużyć widza, kilka ciekawie zarysowanych postaci oraz kultowego aktora w roli głównej, który co prawda nie stworzył tu swojej najlepszej kreacji, lecz nie można stwierdzić, że brak mu charyzmy i pewności siebie. Dla fanów Yu Wanga, The Lion’s Heart jest z pewnością wartą odszukania pozycją, inni mogą ją pominąć.

The Adventure aka The Iron Fist Adventure aka Adventure Sandstorm aka The Cyclone
Kuang feng sha
reżyseria: Su Li
scenariusz: Siu-Ling Chan
studio: Hua Feng
premiera: 02.03.1972

Obsada: Yu Wang, Yeh Tien, Paul Chang, Hsiang Li, Jun Lei, Han Hsieh, Shan Guan, Blacky Ko i inni.

Tym razem Yu Wang wciela się w Dong-Shanga Guana, kapitana którego przyjaciele zostali przed 10 laty wymordowani przez bezlitosnego bandytę Zhu (Yeh Tien) i jego ludzi. Guan pragnie odnaleźć zabójcę, lecz sprawa okazuje się być o wiele bardziej skomplikowana niż ją początkowo sobie wyobrażał. Natyka się bowiem na intrygę, w którą zamieszani są nie tylko bandyci, lecz również inni dowódcy i żołnierze.

The Adventure jest filmem, który łączy kryminalną intrygę, sztuki walki oraz spore ilości strzelanin. Stara się również przyjąć dramatyczny ton, kojarzący się z produkcjami Cheha Changa czy The Sword of Swords Kanga Chenga. Guan podczas swojego śledztwa natyka się bowiem nie tylko na innych wojowników – kulminacją wątku bandytów jest rozbudowany pojedynek z Zhu w okolicach 50. minuty, zaczynający się od quasi-westernowej strzelaniny, a później przechodzący w walkę na noże – lecz również na podstępnego dowódcę, „walczącego” z pomocą kłamstw, intryg i skrytobójstw. Protagonista okazuje się być przeciw nim niemal całkiem bezsilny, co kończy się jego okaleczeniem (jakże klasycznym dla filmów z Wangiem w roli głównej).

Niestety, mimo dość interesującej fabuły, przyzwoitych sekwencji akcji (wspomniany pojedynek z Zhu jest bardzo udany) produkcja cechuje się nader licznymi potknięciami logicznymi. Chęci okaleczenia protagonisty i doprowadzenia go do finalnej walki popychają twórców do postępującego ogłupiania niemal wszystkich postaci. Stąd też choć zamykający film pojedynek jest brutalny, rozbudowany i dość pomysłowy, to niezbyt inteligentne doprowadzenie do niego oraz okazjonalne tylko przejmowanie się ranami bohatera przez choreografów powodują ambiwalentne odczucia. Podobnie prezentują się strzelaniny, którymi twórcy starają się urozmaicić sekwencje akcji, lecz które częstokroć są prędko urywane na rzecz scen sztuk walki. Tym samym The Adventure stanowi interesujący, acz pełen fabularnych problemów film akcji.

The Last Duel aka The Gallant Duo
Xia yi shuang xiong
reżyseria: Tseng-Hung Hsu
scenariusz: Yang Sun
studio: Hongkong Rong Hua i Lee Ming
premiera: 26.03.1972

Obsada: Yu Wang, Yu Chang, Lan-Hua Tang, Tian Miao, Chiang Han, Ying Li, Jun Lei, Su Han, Yu-Min Ko i inni.

Yu Wang na powrót przywdziewa białe szaty – znane choćby z The Golden Swallow czy The Invincible – i rusza na pomoc… wrogom ojczyzny. Dzieje się tak, gdyż protagonista Chun Yi jest wykorzystywany przez podstępnego eunucha Ho (Tian Miao). Ho zabił ojca Yi, lecz nasączył umysł młodego bohatera kłamstwami, sprawiającymi, że został on zabójcą działającym na zlecenie antagonisty. Yi spotykamy po raz pierwszy, gdy zabija podróżującego ministra i jego świtę, co stanowi klasyczny, lecz efektywny wstęp, znany z licznych produkcji wuxia. Dzięki niemu prędko zauważamy zarówno najważniejsze cechy charakteru protagonisty, jak i jego niebagatelne zdolności sztuk walki. Ponadto Hsu w sposób charakterystyczny dla innych filmów z Wangiem w roli głównej oznacza muzycznie i wizualnie zmiany nastroju głównego bohatera: zawsze gdy rusza kogoś zabić, nie tylko jego twarz nabiera kamiennego wyrazu, lecz również zakłada na czoło białą opaskę, podczas gdy na ścieżce dźwiękowej rozbrzmiewa charakterystyczny motyw muzyczny. Muzyka jest zresztą sporą zaletą produkcji; choć zdecydowana większość utworów została podebrana ze ścieżek dźwiękowych zachodnich pozycji czy z muzyki klasycznej, to ich rozmieszczenie jest doskonałe. Niestety mój słuch muzyczny nie należy do najlepszych, stąd nie jestem w stanie wskazać pochodzenia różnorakich motywów; jeden z nich kojarzę jedynie, jako że został w 1986 roku wykorzystany przez grupę Laibach we wstępie do teledysku Država.

Główny wątek fabularny rusza, gdy z bohaterem kontaktuje się Yuan Wang (Yu Chang), potężny szermierz potajemnie pomagający patriotom rywalizującym z Ho. Wang i Yi mieli tego samego nauczyciela sztuk walki, stąd gdy Wang informuje protagonistę, że Ho jest odpowiedzialny za śmierć jego ojca, w Yi zaczynają kiełkować pierwsze wątpliwości. Niestety, Ho posiada spory dar przekonywania, co sprawia, że bohater decyduje się walczyć przeciw praworządnemu Wangowi, dzięki czemu widzowie doczekają się głównej atrakcji filmu, czyli pojedynku Yu Wanga z Yu Changiem. Postępowanie protagonisty nie tylko zagraża pokojowi w kraju, jest też przyczyną rozpaczy jego partnerki Hsiu-Hsiu (Lan-Hua Tang), potajemnie także pomagającej patriotom.

Choć fabuła produkcji nie należy do zbyt oryginalnych, to trzeba przyznać, że przez większość czasu jest przedstawiona konsekwentnie i logicznie. Brak tu większych zbiegów okoliczności i kuriozalnych decyzji, co stanowi ogromną zaletę. Niestety, twórcy nie potrafią znaleźć przekonującego powodu dla Yi aby w końcu ruszył do walki przeciw Ho, co powoduje ucieknięcie się do taniego i bardzo pretekstowego zabiegu, stanowiącego spore rozczarowanie w kontekście fabularnym. Szkoda, że to największe potknięcie dotyczy jednego z najważniejszych momentów zaprezentowanej historii.

Poza tym produkcja przedstawia solidne wykonanie. Zarówno aktorsko, jak choreograficznie ciężko zarzucić The Last Duel większe niedociągnięcia. Oczywiście, jak przystało na szybko realizowaną pozycję o stosunkowo niewielkim budżecie, technicznie film nie zachwyca, lecz jest to mimo wszystko dość udany wuxia, wart rekomendacji zarówno fanom Wanga, jak i gatunku.

Boxers of Loyalty and Righteousness aka Shogun Saints
Zhong yi men
reżyseria: Lung Chien
scenariusz: Yi Hsiao
choreografia scen akcji: Shih-Wei Chen, Tien-Lung Yu
studio: Lung Yu Film Company
premiera: 20.04.1972

Obsada: Yu Wang, Chia-Lin Sun, Pin Chiang, Hui-Lou Chen, Yeh Tien, Chun Huang, Hsiao-Pao Ko, Mao Shan, Chu Liu, Blacky Ko i inni.

Podczas tajwańskiego okresu swojej kariery Yu Wang pracował często nad kilkoma filmami równocześnie, stąd nie mógł być zawsze obecny na planie danej produkcji. Z tego powodu w niektórych pozycjach z jego udziałem protagonista z pomocą różnych fabularnych pretekstów jest czasem usuwany na dłuższe chwile, pojawiając się jedynie w kluczowych sekwencjach, pomiędzy którymi rozgrywały się nie zawsze istotne dla głównego wątki poboczne.

Tak właśnie dzieje się w Boxers of Loyalty and Rightousness, gdzie Wang wciela się w Yu Li, syna generała, który został zamordowany przez zamaskowanego mistrza sztuk walki. Jak można się spodziewać, bohater wyrusza z misją zemsty. W trakcie podróży natyka się na praworządne rodzeństwo Liangów (Chia-Lin Sun i Pin Chiang). Owe rodzeństwo szykuje się w międzyczasie na potyczkę ze swoim największym wrogiem, co wynika rozbudowanym drugoplanowym wątkiem, pozwalającym zająć czas podczas nieobecności protagonisty. Lung Chien i Yi Hsiao na tym jednak nie poprzestają i wprowadzają również dodatkową historię, skupiającą się na służącym Liangów, którego siostra została zmuszona do pracy na dworze antagonisty.

Fabuła jest nie tylko niezwykle prosta, lecz również pełna kuriozów, wymyślanych tylko po to by antagonista i protagonista mijali się aż do finału. Finał zaś okazuje się zaskakująco pomysłowy; po ok. 80 minutach nieciekawego rozwoju spraw i pojedynków nie wyróżniających zanadto od tych z innych ówczesnych produkcji, ostatnie starcie okazuje się być mocno rozbudowane i pomysłowe; choć pod koniec popada w absurdy to niewątpliwie zainteresuje fanów oldschoolowego kina sztuk walki.

The Hero aka Rage of the Master aka The Destroyer aka Rage of the Tiger aka The Killer Boxer aka The Killer of Boxer
Wei zhen si fang
reżyseria: Hung-Chang Wang
scenariusz: Kuang Ni
choreografia scen akcji: Hung Kwan
studio: Hai Hua Cinema Co.
premiera: ??.??.1972

Obsada: Yu Wang, Lisa Chiao, Yi-Min Li, Chiang Han, Yeh Tien, Mao Shan, Heng Yu, Han Hsieh, Kai Kang, Ping-Yu Chang i inni.

Podobnie, jak w przypadku Boxers of Loyalty and Rightousness, także w The Hero Yu Wang – mimo że wciela się w protagonistę – pojawia się tylko w kluczowych scenach. Dzieląca fabularne podobieństwa z The Chinese Boxer, King Boxer czy One-Armed Boxer produkcja rozpoczyna się, gdy do szkoły kung fu przybywa niemoralny, wydalony z niej niegdyś uczeń. Z pomocą obcokrajowych wojowników – tym razem mistrza muay thai (Yeh Tien po raz kolejny jako główny antagonista) i jego uczniów – rozprawia się z adeptami sztuk walki, po czym zabija ich mistrza. W przeciwieństwie jednak do klasyków z Shaw Brothers i Golden Harvest postać grana przez Wanga nie jest uczniem, który wyruszy z misją zemsty. Z misją zemsty wyruszają bowiem dzieci zamordowanego mistrza: piękna Yun Ku (Lisa Chiao) i przystojny Li (Yi-Min Li). Zdają sobie sprawę, że sami nie są w stanie pokonać wrogów, stąd też szukają pomocy potężnego wojownika Tygrysa Wonga (Yu Wang). Ten jednak mieszka na odludziu ze swoją starą matką (Ping-Yu Chang), której obiecał spełnić prośbę zmarłego ojca i nigdy nie wrócić do Świata Sztuk Walki.

Ten prosty zabieg fabularny – rozpropagowany dzięki sukcesowi The Big Boss – staje się wygodnym wytłumaczeniem niewielkiego udziału bohatera w fabule. Po kilku scenach rozmów weźmie on udział ledwie w jednej potyczce, po czym będzie nader rzadko pojawiał się na ekranie aż do oczekiwanego – i dość rozbudowanego – finału, kiedy to weźmie sprawy w swoje ręce. Wtedy najpierw wedrze się do placówki złoczyńców i zawalczy z wojownikami kung fu, po czym – w zamykającym produkcję starciu na plaży – stoczy bój z mistrzami muay thai. Zanim do tego jednak dojdzie Wang i Ni wypełniają film pobocznymi wątkami, z których większość nie ma żadnego wpływu na przebieg fabuły. Obserwujemy złoczyńców omawiających swoje sukcesy i znęcających się nad niewinnymi, pojawia się kilka scen akcji ze wspomnianym rodzeństwem w centrum, twórcy znaleźli nawet czas na przedstawienie turnieju sztuk walki, podczas którego okoliczni adepci kung fu stawiają czoła tajskim bokserom. Każdy z pojedynków – a szczególnie ostatni – zaczyna się udanie, lecz po pewnym czasie popada w kurioza, co nie pozwala uznać tych dodatkowych atrakcji za nazbyt interesujące.

Walki z udziałem Wanga też nie powodują większej ekscytacji; w tych naprędce kręconych niskobudżetowych produkcjach nie ma mowy o pomysłowych i intrygujących choreografiach, przez co lepiej przedstawiają się zrealizowane z podobnym budżetem wuxia niż kung fu. Mimo tego, jest tu kilka ciekawych rozwiązań i sądzę, że gdy już dotrzemy do części obficiej upstrzonej scenami akcji (niestety dopiero w okolicy 55. minuty) fani Wanga nie będą czuć się zawiedzeni. Nie mogę też zakończyć omawiania filmu bez wspomnienia o jego największej w moim odczuciu zalecie: otóż w trakcie niektórych starć pojawiają się momenty, gdy dany wojownik rzuca czymś w potężniejszego przeciwnika. Pierwsza tego typu scena ma miejsce w otwierającej rozwałce, gdy jeden z uczniów kung fu rzuca włócznią w mistrza muay thai. Chwile te prezentują się bardzo udanie z dwóch powodów: po pierwsze pojawiają się bez żadnej zapowiedzi, co sprawia, że są zaskakujące i wyróżniają się na tle całej sekwencji; po drugie są wykonane z dużą dozą dynamiki: w przywołanej scenie kamera sunie za rzuconą włócznią, którą w locie efektownie łapie Taj, natychmiastowo przystępując do kontrataku. Później jest jeszcze jedno udane wykorzystanie tej techniki, lecz pozostawię je do odnalezienia widzom.

Showdown aka Royal Fist
Tian wang quan
reżyseria i scenariusz: Shan-Hsi Ting
choreografia scen akcji: Hung Kwan
studio: Lei Ming Yau Haan Gung Shut
premiera: 04.06.1972

Obsada: Yu Wang, Ching-Ching Chang, Pin Chiang, Ti Lu, Bih-Huei Fuh, Hui-Lou Chen i inni.

Showdown stanowi swoisty remake pochodzącego ze studia Shaw Brothers The Temple of the Red Lotus z 1965 roku, także z Yu Wangiem w roli głównej. Film był oczywiście inspirowany sukcesem The Burning of the Red Lotus Temple Shichuana Zhanga z 1928 roku, który z kolei był adaptacją pierwszej części z serii powieści wuxia autorstwa Kairena Xianga, wydawanych od 1920 roku. Stąd też nie mam pewności, czy Showdown można zaliczyć na poczet produkcji z Wangiem, którymi starał się utrzeć nosa Shawom czy po prostu Shan-Hsi Ting oparł fabułę swojego filmu o popularną opowieść z innego, nie związanego z rywalizacją na linii Wang-Shaw powodu; przyznam, że bardziej zwracałbym się ku tej drugiej opcji.

Klasyczna historia została przeniesiona w bliższe współczesności czasy. Głównego bohatera – szukającego morderców rodziców – spotykamy, gdy przybywa do obozu skorumpowanej, rządowej armii. Pech chce, że obóz zostaje zaatakowany przez grupę złodziei, nadspodziewanie świetnie znających sztuki walki. Po krótkiej potyczce, bohater dociera do znajdującej się na odludziu karczmy. Okazuje się, że jest ona zarządzana przez rodzinę Tangów, dawnych kompanów jego ojca. Co więcej, córka Tangów (Ching-Ching Chang) jest jego obiecaną żoną; młodzi prędko zakochują się w sobie, potwierdzając słuszność wyboru swoich rodziców. Sprawy się komplikują, gdy wychodzi na jaw, że Tangowie są złodziejami, z którymi protagonista walczył na początku filmu. Przewodzi im babcia (Hui-Lou Chen), która nie ma zamiaru pozwolić chłopakowi na odejście od rodziny. Tymczasem w okolicy zaczynają grasować bandyci, chcący zniszczyć rodzinę Tangów.

Aby zawrzeć całą historię w jednym filmie, Shan-Hsi Ting dokonał kilku zmian fabularnych, które najpełniej objawiają się pod koniec produkcji. Niestety wszystkie wprowadzone modyfikacje są zupełnie nielogiczne i zamiast wyjaśniać zachowanie postaci, sprawiają, że widz jeszcze bardziej kwestionuje ich motywacje i nonsensowne decyzje. W odbiorze nie pomaga też wykorzystanie irytującego efektu fast motion w niektórych scenach akcji. Być może pasuje on do slapstikowych sekwencji – nie brak ich bowiem w produkcji – lecz niezbyt udanie prezentuje się poza nimi.

Sekwencje sztuk walki również nie przedstawiają wysokiego poziomu wykonania. Wang jest charyzmatyczny, lecz nie da się ukryć, że mamy do czynienia z niskobudżetową produkcją, co sprawia, że większość choreografii jest dość pospiesznie zrealizowana, jak i wykonana. Wcielający się w babcię aktor Hui-Lou Chen jest jednak na tyle utalentowanym kaskaderem oraz adeptem sztuk walki, że w starciach z jego udziałem produkcja potrafi wzbudzić zaciekawienie widza. Mimo pewnych zalet, nie mogę jednak określić jej jako udanej. Z pewnością warta odszukania przez fanów Yu Wanga, lecz nie sądzę, aby powinna się znaleźć na liście must see kogokolwiek innego.

Chow-Ken aka The Fury of King Boxer aka Dragon Fist
Jing tian dong di
reżyseria i scenariusz: Shan-Hsi Ting
choreografia scen akcji: Hsing Hsieh
studio: First Films
premiera: 06.07.1972

Obsada: Hsiao-Chuang Kuo, Yu Wang, Yuan Yi, Ming Chiang, Chung-Chiu Yu, Su Han, Hsiang-Ting Ko i inni.

Chow-Ken wyróżnia się wśród omawianych w niniejszym wpisie pozycji wyższymi walorami produkcyjnymi. Film został zrealizowany przez hongkońskie studio First Films, które rozpoczęło działalność w 1968 roku. Co prawda nigdy nie wybiło się na poziom pozwalający mu konkurować z Shaw Brothers i Golden Harvest, lecz wciąż miało do dyspozycji środki wykraczające poza możliwości niezależnych tajwańskich studiów, z którymi Wang współpracował podczas okresu zakazu pracy w Hongkongu. Oczywiście sprawiło to też, że Chow-Ken został w całości sfilmowany w Tajwanie.

Innym wyróżnikiem produkcji jest ten, że Wang nie gra tu protagonisty, a jednego z dwójki bohaterów, ponadto mniej istotnego. W centralnej pozycji – poza jednym, dość rozbudowanym wątkiem – znalazła się bowiem Hsiao-Chuang Kuo. Kuo rozpoczęła karierę na srebrnym ekranie w 1972 roku; jako że była już wtedy popularną i docenianą aktorką teatralną, od samego początku nowego etapu zawodowej aktywności była obsadzana w rolach pierwszoplanowych. Jej filmowa kariera nie trwała niestety zbyt długo, Kuo pojawiła się bowiem zaledwie w 9 produkcjach, z których ostatnia miała premierę w 1975 roku. Aktorka postanowiła ostatecznie skupić się wyłącznie na teatrze, gdzie osiągnęła zdecydowanie większy rozgłos, stając się niebawem jedną z najpopularniejszych aktorek w Tajwanie; w latach 80. była wręcz uznawana za centralną postać ichniego teatru.

Wróćmy jednak do Chow-Ken. Obraz rozpoczyna się od przypomnienia widzom, że obcokrajowcy przybywają do Chin tylko po to by plądrować, kraść, gwałcić i zabijać. Następnie – bez większego zaskoczenia – film przechodzi w opowieść o walce bohaterskich rebeliantów przeciw reżimowi Mandżurów. Rebelianci początkowo ukrywają się w Japonii, lecz niebawem chińskie wojsko z pomocą japońskich władz odnajduje i atakuje dzielnych patriotów. Ci jednak – a przede wszystkim heroiczna liderka Siu-Ching Gwok (Hsiao-Chuang Kuo) i ambitny młodzieniec Ling Shu Shi (Yu Wang) – okazują się być niezwykle wprawni w sztukach walki, co pomaga im ujść z życiem i wrócić do kraju. Produkcja następnie skupia się na żeńskiej z postaci, angażującej się w różne akcje przeciw reżimowi oraz porzucającej rodzinę na rzecz patriotycznej misji. Shi pojawia się w filmie okazjonalnie, lecz gdy otrzymuje rządową posadę w policji – gdzie ma utworzyć specjalną jednostkę do walki z rebeliantami – zostaje tymczasowo przesunięty na centralną pozycję.

Produkcja jest patriotycznym, nawet nacjonalistycznym przykładem kina kung fu, gdzie próżno szukać obcokrajowców pokazanych w pozytywnym świetle. Tragiczna i pełna poświęceń walka z reżimem Mandżurów jest luźno oparta o prawdziwe wydarzenia, co oznacza, że pojawią się historyczne nawiązania i fakty, lecz nie ma ich zbyt wiele; raczej stanowią uzupełnienie „realistycznego”, patriotycznego wydźwięku filmu, przejmującego się przede wszystkim zaprezentowaniem licznych scen akcji. Tych zaś jest naprawdę sporo, szczególnie w drugiej połowie. I mimo że czasami kolejne sekwencje są złączone chaotycznymi przeskokami między różnymi wydarzeniami, co powoduje lekkie skonfundowanie widza, to produkcję ogląda się z zaciekawieniem.

Przedstawione tu sceny akcji zwykle skupiają się na wieloosobowych potyczkach, podczas których rebelianci stawiają czoła chmarom wrogich żołnierzy. Od czasu do czasu pojawiają się też pojedynki z dowódcami oddziałów, cechującymi się większą sprawnością w sztukach walki od bezimiennych żołdaków. Choreografie są interesujące, lecz sekwencje z Kuo cechują się czasem – bez niespodzianki – sporą teatralnością. Jej ciosy zwykle bazują na licznych okrężnych ruchach, nie sprawiających wrażenia ani szczególnie silnych, ani realistycznych. W większości jednak choreografie – również te z udziałem Kuo – prezentują się zadowalająco. W kontekście aktorskim trudno natomiast Chow-Ken cokolwiek zarzucić, zarówno Kuo, jak i Wang tworzą charyzmatyczne kreacje. Wszystko to sprawia, że nawet jeśli ciężko uznać produkcję za szczególnie polecany klasyk, to jest to film, który powinien choć trochę przypaść do gustu wszystkim fanom Yu Wanga i klasycznego kina kung fu.

The Gallant aka Gallant Boxer
Yi shen shi dan
reżyseria: Su Yang
scenariusz: Yung-Hsiang Chang
choreografia scen akcji: Kuai-Yi Chang
studio: Chinese Oversea Film Company
premiera: 24.08.1972

Obsada:
1. nowela (The Stranger): Yu Wang, Hsiang Li, Yuan Yi i inni.
2. nowela (Prodigal Son): Yu Wang, Paul Chang, Sally Chen, Sun Wang i inni.
3. nowela (The Revenger): Yu Wang, Hung-Lieh Chen, Yin Ling, Chien Tsao, Blacky Ko i inni.

Złożony – jak widać powyżej – z trzech nowel The Gallant to przykład przyjemnego kina kung fu, które swoją małą oryginalność fabularną przykrywa wartką akcją, zamkniętą w ramach około półgodzinnych historii. Pierwszą nowelę, zatytułowaną The Stranger, rozpoczynamy od widoku przerażonej kobiety (Hsiang Li) uciekającej przed grupą schludnie ubranych bandziorów. Podczas ucieczki trafia do bloku mieszkalnego, gdzie natyka się na młodego mężczyznę (Yu Wang), który postanawia jej pomóc.

Nowela fabularnie jest niezwykle prosta. Kobieta spotyka przypadkiem protagonistę, co rozpoczyna dość prostacki i nieco seksistowski wątek romantyczny. Gdy kobieta – jak się okazuje wokalistka w klubie nocnym, dzięki czemu pojawi się w noweli czas na posłuchanie dwóch utworów – próbuje wrócić do domu, zostaje zaatakowana ponownie, co wynika pierwszą większą bijatyką. Następnego dnia, bohater udaje się do klubu, gdzie ściąga na siebie uwagę gangsterskiego szefa, co wynika serią fizycznych starć, kończącą się pojedynkiem.

Największą zaletą noweli jest sama możliwość zobaczenia Yu Wanga w osadzonym we współczesności kinie akcji. Nie licząc My Son i Asia-Pol, Wang do tej pory nie miał okazji pokazania się w podobnym anturażu, więc w kontekście jego filmografii pierwsza nowela jest niewątpliwym powiewem świeżości. Sceny akcji są dość rozbudowane; jak zwykle Wang jest bardzo energiczny w grupowych starciach, lecz nieco gorzej wypada w pojedynkach – szczególnie w czasach, gdy na ekranach kin goszczą już David Chiang, Lung Ti, Kwan-Tai Chen czy Bruce Lee – lecz finalne starcie zostaje urozmaicone użyciem mebli, ostrzy czy łańcucha, dzięki czemu żaden miłośnik oldschoolowego kung fu nie będzie zawiedziony.

Druga nowela – Prodigal Son – przenosi nas w znajome z poprzednich produkcji z Wangiem rejony historyczne. Opowieść byłaby idealnym przykładem wuxia, gdyby nie fakt, że akcja rozgrywa się gdzieś w XX wieku, o czym świadczy posiadany przez antagonistę (Paul Chang) pistolet. Nowela skupia się na ataku grupki okrutnych bandytów na domostwo zamieszkiwane przez głodującego w ramach pokuty za śmierć rodziców syna (Yu Wang) i jego siostrę (Sally Chen). Ich atak powodowany jest podejrzeniami, że gdzieś w domu ukryty został majątek.

Fabularnie nowela przedstawia swoistą zabawę w kotka i myszkę. Siostra protagonisty ucieka do wujka (Sun Wang), a jej śladem rusza część bandytów. Pozostali pozostają w domu z bohaterem, który kłamstwami i podstępami rozdziela ich, po czym zabija jednego po drugim. Wszystko to oczywiście kulminuje finalnym pojedynkiem. Prodigal Son udanie stopniuje napięcie i nie szczędzi tragicznych wydarzeń, dzięki czemu widz dość emocjonalnie podchodzi do przedstawionej rywalizacji. Sekwencje powolnego pozbywania się kolejnych przestępców są pomysłowe oraz posiadają nieco komediowy potencjał, sprawiający, że obecne w noweli tragedie stają się silniej odczuwalne. Finalna walka, choć nie tak rozbudowana jak poprzednia, jest prędka i całkiem pomysłowa.

Trzecia i ostatnia nowela – The Revenger – stylistycznie i czasem akcji nawiązuje do pozycji z Shaw Brothers, pokroju Vengeance! Cheha Changa. Skupia się na powracającym z więzienia mężczyźnie (Yu Wang), pragnącym zemścić się na Sanie Li (Hung-Lieh Chen), obecnie wysokim rangą gangsterem. Jak się okazuje, Li osiągnął swoją pozycję poprzez zdradę poprzedniego lidera przestępczej organizacji, ponadto zmusił jego córkę (Yin Ling) aby wyszła za niego za mąż. Protagonista próbuje odkryć okoliczności śmierci dawnego szefa i dokonać zemsty.

Ostatnia nowela prezentuje się fabularnie najgorzej ze wszystkich. Jest to nieco paradoksalne, jako że przedstawia najbardziej rozbudowaną historię; jednak niezbyt logiczny ciąg zdarzeń, kuriozalnie negatywny antagonista i oczywiste podchody nie pomagają w odbiorze. Lepiej prezentują się sceny akcji, acz w większości jest to powtórka z rozrywki: choreografie grupowych bijatyk mało się różnią nie tylko od tych z poprzednich nowel, ale i od tych z ówczesnych produkcji z Wangiem w ogóle. Lepiej prezentuje się nocny finał, tym bardziej, że po odejściu z Shaw Brothers Hung-Lieh Chen nie pojawiał się zbyt często w popularnych produkcjach, przez co The Gallant jest jedną z nielicznych okazji ponownego zobaczenia go w akcji.

Ostatecznie film jest dość interesującą pozycją; prostota i prędkość pierwszej noweli oraz pomysłowe sceny i udany finał drugiej stanowią największe jej zalety. Na niekorzyść przemawia nikłe przejmowanie się stroną fabularną oraz zarówno techniczny, jak i choreograficzny brak większej oryginalności. Mimo wszystko uważam, że jest to produkcja ciekawsza niż większość z tajwańskiego okresu twórczości Wanga, stąd fani aktora i starszego kina kung fu nie powinni The Gallant się zawieźć.

The Fast Fists aka The Fastests Fists
Da dao
reżyseria i scenariusz: Shan-Hsi Ting
choreografia scen akcji: Mao Shan, Yung-Sheng Wang
studio: Dai Yu Film Company, Tai Lien Film Company
premiera: ??.??.1972

Obsada: Yu Wang, Hsiao-Chuang Kuo, Paul Chang, Yeh Tien, Yuan Yi, Fu-Sheng Tsui, Su Wei, Su Han, Blacky Ko i inni.

The Fast Fists to drugi film obsadzający Yu Wanga i Hsiao-Chuang Kuo w rolach głównych. Tym razem Wang wciela się w Ching Pau Honga, lidera bandytów znanych jako Czerwone Latarnie. Główna oś fabularna rozpoczyna się, gdy Hong zakochuje się w przypadkowo spotkanej aktorce Pi Chu Yu (Hsiao-Chuan Kuo). Jej popularność sprawia, że jej obecność w danej placówce staje się oznaką prestiżu, stąd też rywalizują o nią dwa przestępcze klany: jednemu z nich przewodzi mistrz sztuk walki Chang (Yeh Tien), drugiemu zaś wojownicy Yu i Chu (Su Wei i Su Han). W tym samym czasie honorowy, bohaterski kapitan policji Shin Yi Fang (Paul Chang) prowadzi śledztwo w celu schwytania przywódców gangu Czerwonych Latarni. Jakby tego było mało, o Pi Chu Yu upomina się też armia, która wysyła komandora Lu (Fu Sheng-Tsui) i jego ludzi aby ją sprowadzili do pobliskiej bazy.

Jak każdy się może domyśleć, Hong i Yu będą na przestrzeni filmu musieli stawić czoła niejednej chmarze przeciwników. Ich postępowanie dodatkowo zantagonizuje wobec Honga jego własny gang, co więcej okaże się także, że na miejscu działa komórka rebeliantów, klasycznie dla kina kung fu walczących przeciw reżimowi. Mimo sporej ilości postaci i wątków, The Fast Fists nie powoduje uczucia skonfundowania; fabuła nie jest bowiem skomplikowana i wszyscy mają z góry ustalone charaktery, przez co Ting nie musi poświęcać czasu na jakiekolwiek wątki związane z rozwojem postaci innych niż dwójka bohaterów. Poza tym w drugiej połowie filmu dodatkowo ułatwia sobie pracę, każąc wszystkim postaciom negatywnym połączyć siły, co dodatkowo upraszcza historię. Mimo tych zalet nie ma za co zbytnio tę prostą fabułę chwalić, acz przyznam, że dość ciekawie została tu przedstawiona główna postać kobieca.

Silne bohaterki kina sztuk walki nie są oczywiście w Hongkongu czy w Tajwanie novum, tak samo jak nie są w nim novum żeńskie postaci, które niewiele więcej potrafią prócz romansowania i wykonywania prac domowych. The Fast Fists wprowadza Yu jako asertywną, silną mentalnie i sprawną fizycznie kobietę (choć nie mistrzynię sztuk walki), jednak umieszcza ją w świecie zamieszkiwanym przez niezbyt wyrafinowanych, seksistowskich mężczyzn, którzy w większości traktują ją jako atrakcyjny atrybut, ozdobę przyjęcia czy wystawnego spotkania, gdzie próbuje się ją zmusić m.in. do spożywania alkoholu czy śpiewania. Yu dzięki swojej inteligencji jest w stanie udanie manewrować między większością zagrożeń, lecz w obliczu przeważającej liczby „wrogów” czasem musi pójść na pewne ustępstwa. Hong – mimo że zakochuje się w Yu – również uważa kobiety za gorsze pod każdym względem od mężczyzn, podzielając pogląd pozostałych męskich postaci (jedynymi wyjątkami są sługa Yu i kapitan policji). Darzy ją oczywiście większym szacunkiem niż antagoniści, lecz nieraz daje też wyraz swoim seksistowskim poglądom, co w pewnym momencie prowadzi do dyskusji między dwójką bohaterów, podczas której pijany Hong próbuje dowieść, że kobiety nie nadają się do zadań wymagających sprawności fizycznej czy intelektualnej. Na przestrzeni filmu Yu pokazuje się jednak jako coraz bardziej asertywna i aktywnie działająca kobieta, ostatecznie sprawiając, że mężczyźni nie mogą pozostawać w przekonaniu o swojej wyższości. Zostaje to podkreślone w ostatniej scenie, zamkniętej kwestią Honga, informującego Yu – i widzów – że przekonał się o wartości kobiet. Jest to dość ciekawy, prowadzony w tle wątek, który mógł być co prawda silniej rozwinięty, lecz i tak stanowi o pewnej oryginalności produkcji na tle innych, a nawet można go uznać do pewnego stopnia za wątek feministyczny.

Nie da się jednak ukryć, że The Fast Fists to prymarnie kino akcji. W większości jest ona ograniczana do wieloosobowych bijatyk, w których Wang pokazuje się jak zwykle żywiołowo. Nieco gorzej – także jak zwykle – prezentuje się w pojedynkach, lecz i tak wypada w nich lepiej niż Paul Chang, którego sceny akcji są niemal całkowicie pozbawione energii. Wang pokazuje się tu także jako utalentowany aktor, szczególnie że scenariusz daje mu możliwość większego wykazania się zdolnościami wykraczającymi poza wcielenie się w posiadającego kamienną twarz wojownika. Jako bandyta początkowo charakteryzuje się klasycznymi dla jego ówczesnych kreacji hardością i brakiem emocji, lecz niebawem okazuje się, że jego postać cechuje się też sarkastycznym poczuciem humoru, uaktywniającym się w nieco komediowych scenach, gdy gra złym mistrzom na nerwach udając muzyka (i okropnie przy tym fałszując) czy podczas infiltrowania komendy policji w przebraniu nasuwającym skojarzenia z The Fist of Fury. Oprócz tego widzimy go jako zakochanego mężczyznę, pojawia się wspomniana scena gdy jego postać jest pijana, oczywiście nie zabraknie też wybuchów wściekłości; słowem każdy fan Yu Wanga po omawianą produkcję powinien sięgnąć. Nie jest to – podobnie jak większość filmów z tego okresu działalności aktora – nazbyt udana pozycja, lecz mimo to wystarczająco ciekawa, by zainteresować fanów gatunku.

Alfabetyczny spis treści wszystkich opisanych w serii produkcji (z wyróżnieniem gatunków).

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.