Hongkong i okolice. Rok 1967 (część III)

"Dragon Inn"

Niniejsza seria zaplanowana jest jako mini-encyklopedia produkcji z Hongkongu, Chin i Tajwanu, które zaliczają się do kina gatunków, ze szczególnym uwzględnieniem filmów wuxia, kung fu, kina akcji, kryminałów oraz horrorów. Warto w tym momencie przypomnieć oczywisty fakt, że pochodzi stamtąd również ogromna ilość doskonałego kina wszelkich gatunków, stąd też zachęcam do poznawania kinematografii tego obszaru Azji wykraczającej poza ramy tutaj nałożone.

The Thundering Sword
Shen jian zhen jiang
reżyseria: Tseng-Hung Hsu
scenariusz: Chiang Shen
studio: Shaw Brothers
premiera: 05.09.1967

Obsada: Pei-Pei Cheng, Yu Chang, Pei-Pei Shu, Lieh Lo, Ma Wu, Mian Fang, Hung-Lieh Chen, Feng Tien, Feng Ku, Li Ching i inni.

Film rozpoczyna się wraz z przebudzeniem z medytacji mistrza sztuk walki, który postanawia wysłać dwóch swoich najlepszych uczniów w poszukiwaniu tytułowego miecza. Stanowi on bowiem potężną broń i jeśli wpadnie w ręce zła, stanie się narzędziem zagłady. Mistrz pragnie zniszczyć oręż, choć obecnie jeszcze nie wie, w jaki sposób. Pierwszy z uczniów podczas wędrówki spotyka nieszanującą ludzkiego życia mistrzynię z innej, niegodziwej szkoły – również szukającej miecza. Kobieta zakochuje się w przystojnym adepcie sztuk walki, jednak duma nie pozwala jej na wyznanie uczucia. Drugi z uczniów znajduje pełen pułapek grobowiec, a w nim tytułowy oręż. Gdy wychodzi na zewnątrz zostaje zaatakowany i otruty przez wspomnianą mistrzynię, która zabiera miecz. Gdy jednak spostrzega, że otruła mężczyznę z tej samej szkoły, do jakiej należy jej ukochany, zabiera rannego do firmy transportowej, by ta zwróciła go do jego szkoły zanim umrze. Ci po drodze zostają zaatakowani przez innych wojowników szukających miecza, którzy okaleczają pechowego ucznia i zabierają jego notatki. W zemście za niedopilnowanie transportu, kobieta atakuje i zabija niemal wszystkich z firmy. Pech chce, że w okolicy akurat przebywa pierwszy z uczniów, przez co na niego padają podejrzenia o dokonanie masowego morderstwa. Rozdarty między rodzącą się miłością, obowiązkiem, dwiema szkołami i poszukiwany za zbrodnie, których nie dokonał próbuje wszystko wyjaśnić i uratować swój związek, nie wiedząc, że winnym, którego szuka jest jego ukochana.

The Thundering Sword to film czerpiący mnóstwo inspiracji z literatury nowej szkoły wuxia, lecz wywołujący bardzo ambiwalentne odczucia. Z jednej strony stanowi produkcję z wartką akcją, ciekawą paletą postaci oraz intrygującym motywem przewodnim, z drugiej nagromadzenie postaci, które pojawiają się często tylko epizodycznie, a i tak mają ogromne znaczenie dla fabuły, nadmierna ilość przypadków i pretekstów oraz zbyt obfite dialogi o wyjątkowo nieraz ekspozycyjnej naturze skutecznie negują zalety. Wśród nich, największą jest zdecydowanie próba nadania ciężaru licznym zgonom, do jakich dochodzi nie tylko w tej produkcji, ale i w filmach wuxia w ogóle. Już podczas pierwszego spotkania między przyszłymi zakochanymi, mężczyzna zwraca uwagę, aby nie zabijać pochopnie innych i szanować ludzkie życie. Liczba zgonów w produkcjach wuxia jest zwykle ogromna i mistrzowie najczęściej zupełnie nie przejmują się faktem, że anonimowi dla widza strażnicy czy osoby niekoniecznie z własnej winy włączone w konflikt w liczbie większej niż 20, 30 czy nawet więcej stracą życie podczas pojedynczej potyczki. Brak szacunku dla życia innych poza najbliższymi jest zresztą cechą nie tylko negatywnych postaci w tego typu filmach, choć zwykle cechą przemilczaną. W The Thundering Sword, choć do zabójstw również dochodzi dość często, to tym razem niosą one za sobą poważne konsekwencje. Rodziny zmarłych szukają sprawiedliwości, prowadzone są przepychanki między szkołami i wojownikami w celu znalezienia winnych i ich ukarania, pochopne zabójstwa są przyczyną wyrzutów sumienia, braku możliwości odnalezienia szczęścia oraz smutku.

Choć z licznymi wadami, film stanowi zatem krok naprzód w filmografii Hsu, szczególnie pod względem fabuły, rewizjonistycznego charakteru oraz odcinania się od infantylności jego wcześniejszych produkcji. Szkoda tylko, że problematyczna kwestia zabijania innych pod koniec okazuje się być prymarnie narzędziem do skomplikowania romantycznych relacji dwójki bohaterów. To ona okazuje się być najważniejsza w filmie, przez co wina za zbrodnie jest poniekąd traktowana jako wstydliwy sekret o podobnej wadze, co zdrada partnera czy problem pochodzenia. Ostatecznie to nie faktem zabicia niewinnych, lecz faktem, że zabicie ich nie pozwala parze być szczęśliwej przejmują się twórcy produkcji. The Thundering Sword tym samym, poza ciekawym pomysłem wyjściowym i sprawną realizacją, kończy się dla widza uczuciem zawodu, a nie satysfakcji.

The Story of a Discharged Prisoner aka Upright Repenter
Ying xiong ben se
reżyseria i scenariusz: Patrick Lung
choreografia scen akcji: Kar-Wing Lau i Lun-Suen Chan
studio: Kong Ngee
premiera: 13.09.1967

Obsada: Patrick Tse, Kin Sek, Gei Mak, Patrick Lung, Tsai-Chung Chan, Wai Wong, Patsy Ka i inni.

The Story of a Discharged Prisoner jest ambitnym, brudnym, moralnie niejednoznacznym, zrealizowanym w czerni i bieli dramatem z elementami kryminału i kina akcji. Opowiada o tytułowym bohaterze Lee Cheuk-hongu, który opuszcza mury więzienia po to tylko, aby znaleźć się wśród społeczeństwa, które już dawno wydało na nim wyrok, przez co powrót do normalnego życia staje się dla niego zupełnie niemożliwy. Jest to wczesny przykład tego, co zwykło się uznawać za klasyczne kino akcji z Hongkongu, jakie rozpropaguje w przyszłości m.in. John Woo. Nie dziwi więc, że The Story of a Discharged Prisoner jest jednym z najbardziej wpływowych filmów na twórczość Woo, który choć zaczynał jako asystent Cheh Changa, a karierę reżysera rozpoczął od kina kung fu i wuxia, niebawem skierował wzrok na współczesne organizacje przestępcze i spektakularne sceny akcji. Jeden z bardziej znanych filmów Woo, Byle do jutra (Ying hung boon sik, 1986) jest w dużej mierze inspirowany właśnie The Story of a Discharged Prisoner.

Omawiana produkcja jest przykładem kina kantońskiego i powstała w okresie, gdy hongkońskie kino było już zdominowane przez produkcje mandaryńskie. Aby bronić swojej pozycji w czasach ataku ze strony konkurencji wyposażonej w większe budżety i lepiej rozwinięte sieci dystrybucyjne, kantońscy filmowcy ruszyli w kierunku filmów osadzonych we współczesności i prezentujących odważniejszy oraz krytyczny pogląd na otaczającą rzeczywistość. To właśnie z tej tendencji społecznego, realistycznego kina wywodzą się, a nawet uznawani są za jego instygatorów, Yuen Chor – przyszły reżyser licznych wuxia dla Shaw Brothers – i Kong Lung, reżyser The Story of a Discharged Prisoner, filmu, wpisującego się w ten realistyczny, krytyczny nurt. Uznaje się jednak, że choć interesującym i wyróżniającym się na tle konkurencji, ich filmom nie udało się niestety zrewitalizować ówczesnego kina kantońskiego; mimo to stały się inspirującymi pozycjami dla przyszłych twórców, szczególnie tych tworzących w latach 80.

The Story of a Discharged Prisoner przedstawia los mężczyzny, po którego wyjściu z więzienia upomina się świat przestępczy. Były więzień próbuje jednak znaleźć uczciwe źródło zarobku i wyjść na prostą. Nie jest to bynajmniej łatwe, stygmatyzujący pobyt w ośrodku penitencjarnym sprawia, że jest na radarze policji, nie może podjąć poważnych prac, jest traktowany z daleko posuniętą nieufnością, odwraca się od niego rodzina, a dawni znajomi sprzed pobytu w więzieniu ułożyli sobie życie i nawet jeśli chcą, to nie są w stanie mu pomóc. Gdy już wydaje się, że ma szanse uniknięcia tragicznego losu, przestępcza organizacja w zemście za odrzucenie jej propozycji dołączenia do niej rozpoczyna zakrojoną na szeroką skalę próbę zniszczenia Cheuk-hongowi życia, tak by nie pozostało mu nic innego, jak wrócić na ścieżkę przestępczości.

Prymarnie produkcja stanowi gorzką krytykę społeczeństwa oraz policji, którzy niesprawiedliwie i z daleko posuniętymi uprzedzeniami traktują osoby, mające kryminalną przeszłość, przez co sami robią z nich jeszcze bardziej zatwardziałych przestępców. Recydywistom na wolności nie daje się praktycznie żadnej szansy na znalezienie godziwej pracy oraz powrotu do społeczeństwa na zasadach dobrowolnej kontrybucji. Częste zwroty w kino akcji zaś pozwalają tę krytykę uzupełnić scenami strzelanin i okazjonalnych bijatyk, świetnie sfilmowanych oraz skonstruowanych dzięki choreograficznej pracy Kar-wing Laua i Lun-suen Chana. Jako taki film nie tylko zachowuje uniwersalny i aktualny wydźwięk, lecz również stanowi świetnie zrealizowaną i istotną na tle kina z Hongkongu produkcję, również ze względu na interesujące ukazanie samego miasta i przemian, jakie się w nim dokonują. W 2005 roku podczas prestiżowego Hong Kong Film Awards The Story of a Discharged Prisoner został umieszczony na 39. miejscu na liście najważniejszych chińskich filmów oraz zajął 21. pozycję na liście najlepszych filmów z Hongkongu stworzonej przez TimeOut Hong Kong. Solidny, zapadający w pamięć, doskonale zagrany z niezwykle popularnymi w kantońskim kinie Patrickiem Tse i Patsy Ka w rolach głównych The Story of a Discharged Prisoner to produkcja, którą każdy miłośnik kina z Hongkongu winien znać.

The Silent Swordsman
Ru xia
reżyseria: Li Kao
scenariusz: Chun Yuan
studio: Shaw Brothers
premiera: 14.09.1967

Obsada: Yu Chang, Wai Yue, Pei-Pei Shu, Lisa Chiao, Chung-Hsin Huang, Wen-Chung Ku, Miao Ching, Chih-Ching Yang, Feng Tien, Mien Fang, Lieh Lo i inni.

The Silent Swordsman jest zdecydowanie najgorszą produkcją z 1967 roku, jaka znajduje się na niniejszej liście. Niezwykle chaotyczna, skupia się na grupie mistrzów sztuk walki, którzy chcą zmusić skorumpowanego generała do wysłania wojsk, w celu obrony granicy kraju. Ten, z pomocą złych mistrzów sztuk walki, skutecznie broni się przed atakami praworządnych bohaterów. Początkowo rywalizacja przedstawia się interesująco, nawet jeśli mało oryginalnie i technicznie niezbyt wyraziście. Sytuacja ulega diametralnej zmianie, gdy zostaje zmieniony protagonista. Twórcy zaczynają zarzucać wtedy widza pobocznymi wątkami i niekonsekwencją w psychologicznym rysie wojowników. Tytułowy szermierz udaje się bowiem w dodatkową misję, w międzyczasie wikła się w losy nomadycznego plemienia, a następnie musi sobie radzić z dwiema zakochanymi w nim księżniczkami.

Tak też z dość intensywnego filmu o zdeterminowanym wojowniku, walczącym o losy kraju, produkcja prędko przybiera formę romantycznej komedii zupełnie nieprzystającej ani do charakteru wcześniejszych, ani zamykających ją scen, jak również do charakteru bohatera, który nie tylko bez ostrzeżenia staje się rozgadanym i rozśpiewanym (przyznam, w zaskakująco udanych scenach rodem z kinowej opery) mężczyzną, ale też odstawia swoją misję na drugi plan. Zamiast jej wypełniania angażuje się w liczne zabawy i przekomarzanki. Tak samo jednak nagle jak poboczny wątek został wprowadzony, tak również się urywa, gdy wojownik obcesowo odrzuca wszystkie mniej ambitne zobowiązania i wraca dokonać misji, nawet mimo zadania niepotrzebnego cierpienia niektórym z bliskich. Jego powrót do obowiązków to także powrót produkcji do nastroju z jej początku, wzbogacony ciekawym fortelem złego generała. Niestety, Kao nie udaje się już uchwycić rozpędu wczesnych scen i pozostaje mu niezbyt intrygujące doprowadzenie do chaotycznego finału. The Silent Swordsman należy przez to zaliczyć na poczet wczesnych, nieudanych prób rozbudowania kina wuxia z Shaw Brothers o sceny śpiewane oraz elementy komedii romantycznej, które choć były obecne wcześniej (vide filmy Hsu), to jednak nie eksploatowane na taką skalę.

Karczma Smocze Wrota
Dragon Inn aka Dragon Gate Inn aka Breakthrough
Long men kezhan
reżyseria i scenariusz: King Hu
choreografia scen akcji: Ying-Chieh Han
studio: Union Films
premiera: 21.10.1967

Obsada: Chun Shih, Ying Pai, Polly Shang-Kuan, Tian Miao, Han Hsieh, Chien Tsao i inni.

Karczma Smocze Wrota stanowi jeden z najlepszych i najpełniej zrealizowanych filmów wuxia w historii tego gatunku, a przy tym przedstawia zupełnie odmienny charakter od prezentowanego wcześniej Jednorękiego szermierza.

Film od pierwszej sceny rozpoczyna się jako alegoria walki o wolność przeciw autorytarnemu rządowi. Narrator, usadawiając akcję w czasach dynastii Ming, wyjaśnia śmierć ministra wojny Yu Qiana, który został zabity na rozkaz wpływowego eunucha Cao Shaoqina (Ying Pai), przywódcę dongchang (tajnych służb cesarza). Eunuch staje się symbolem złej, wyzyskującej władzy, a walka z nim, walką o sprawiedliwość.

Następnie Hu angażuje się w jedne z najciekawszych scen w historii kina. Przedstawia on przybywanie do tytułowej karczmy kolejnych bohaterów filmu, lecz bez wyjaśniania ich zamiarów czy roli, jaką będą niebawem odgrywać. W ten sposób początkowo wydaje się, że prezentowane poprzez fragmentaryczną fabułę sekwencje wzajemnych podchodów i sprawdzania najróżniejszymi fortelami lojalności i zdolności zebranych w karczmie wojowników i wojowniczek jest czynione bez większego związku z głównym wątkiem.

W rzeczywistości jednak Hu rozwija w ten sposób pomysły z Napij się ze mną, które zostały utemperowane przez studio Shaw Brothers, wymagające od swoich twórców podążania określonymi wytycznymi dotyczącymi tworzenia filmów, często motywowanymi krótkim okresem zdjęciowym i brakiem czasu na kręcenie wielu scen w lokacjach. Hu w Karczmie Smocze Wrota pozwala sobie na pełne delektowanie się swobodą, przez co powraca do wielu elementów z poprzedniej produkcji, jednak tym razem realizuje je w pełni ze swoimi zamierzeniami. Wynika to licznymi scenami testowania zdolności sztuk walki, które z marginalnej obecności w Napij się ze mną, otrzymują mnóstwo czasu w Karczmie Smocze Wrota. Hu jest w nich nie tylko niezwykle pomysłowy, lecz również prezentuje je z ogromną precyzją oraz dynamiką, równocześnie ze sprawiającej wrażenie chaotycznej struktury stopniowo przechodząc z powrotem do głównego wątku i kończąc go spektakularnymi scenami walki, podczas których skupia się także na strategii militarnej wojowników. Zgodnie z modelem operowym, zapożyczonym z opery pekińskiej, Hu zmusza też swoich bohaterów, aby poruszali się w rytmach tradycyjnej muzyki operowej, a większość choreografii bazuje na rytmie instrumentów z rodziny ban (rodzaju drewnianych desek używanych m.in. w operze).

Osobą w filmie, która jako jedyna może się równać zdolnościami z Cao Shaoqinem jest Wu Ning (Chien Tsao). Jest o tyle istotne, że Shaoqin jest reprezentacją totalitaryzmu militarnego, a jako jego główny przeciwnik Ning stanowi wyrażenie ideału nie tylko wojownika, ale i człowieka jako takiego. Jest obeznany nie tylko w sferze militarnej i sztukach walki, lecz jest też wielkim intelektualistą i cechuje go wyjątkowe poczucie empatii. Przez niego przemawia równowaga między walką, a mądrością i szacunkiem dla innych, które następnie są przerzucane na społeczeństwo, co presuponuje przesłanie w celu budowania zrównoważonego społeczeństwa pozbawionego skrajności.

Karczma Smocze Wrota osiągnęła ogromny sukces komercyjny; dzięki niej wuxia na nowo zyskała popularność w Tajwanie, Union Films stało się istotnym studiem, a aktorka Polly Shang-Kuan zyskała status gwiazdy. Jej rola wojowniczki, która posiada cechy zarówno mentalne (determinacja, patriotyzm), jak i fizyczne równe mężczyznom przypieczętowała postać kobiety xia w kinie wuxia i kung fu nawet mimo faktu, że nie ona jest tutaj centralną postacią. Ponownie też karczma staje się u Hu sercem jianghu, co również wpłynęło na quasi-mityczny status karczm w filmach wuxia, którego nie straciły do dnia dzisiejszego.

Karczma Smocze Wrota jest doskonałym przykładem kina wuxia. Niedawno dzięki brytyjskiej Eureka! Entertainment w ramach serii „Masters of Cinema” film został wydany na Blu-rayu w doskonałej jakości, która sprawia, że współczesne oglądanie majstersztyku Hu jest zajęciem nie tylko polecanym, lecz wręcz przymusowym.

Rape of the Sword aka Stealing Sword
Dao jian
reżyseria: Griffin Yueh
scenariusz: Baak-Yat Wong
studio: Shaw Brothers
premiera: 08.11.1967

Obsada: Hua-Li Li, Ching Li, Chong Kiu, Hung-Lieh Chen. Feng Tien, Ti Tang, Feng Ku i inni.

Rape of the Sword jest filmem znajdującym się na rozdrożu między starym typem shawowskich propozycji, czyli wystudiowanych oper filmowych, a typem nowym, czyli kinem wuxia spod znaku Cheh Changa, ze szczególnym wskazaniem na Jednorękiego szermierza. Stąd też fabuła produkcji jest popychana do przodu nie tylko wydarzeniami i dialogami, lecz również lirycznymi piosenkami, przedstawiającymi zarysy zdarzeń czy emocje targające postaciami.

Akcja filmu rozgrywa się w czasach dynastii Ming i obok głównego wątku – walce o wejście w posiadanie niezniszczalnego miecza Qing Shuan dynastii Han – przedstawia także wątek poboczny dotyczący powstania wyrzutków Jiu Hua Shan, czyli grupy bandytów, którzy sprzymierzają się z dwoma praworządnymi klanami w walce przeciw skorumpowanej władzy.

Jako dość archaiczna, czy wręcz anachroniczna produkcja, Rape of the Sword może zniechęcić do siebie fanów gatunku, szukających stylistyki znanej ze słynniejszych propozycji z tego roku, lecz mimo dość prostych choreografii sztuk walki i niezbyt oryginalnej fabuły, produkcja może poszczycić się wieloma zaletami. Pierwszą z nich jest obsada aktorska, wśród której na pierwszy plan wysuwa się Ching Li w niezwykle energicznej kreacji. Kolejną zaletą jest wyraźna ewolucja technik, wykorzystywanych w studiu; liczne zbliżenia czy prędkie ruchy kamerą używane są tu z powodzeniem, zwiastując klasyczne niebawem dla Shaw Brothers techniki prezentacji ich fabuł. Muzycznie Rape of the Sword posiłkuje się motywami wyciętymi ze ścieżek dźwiękowych autorstwa Ennio Morricone, co nadaje produkcji bardziej szalonego, epickiego wymiaru. Dla fanów filmów ze studia, szczególnie tych interesujących się jego rozwojem, Rape of the Sword jest zatem zdecydowanie wartą odszukania pozycją. Na zakończenie wspomnieć też należy, iż produkcja doczekała się luźnego sequela w postaci A Taste of Cold Steel, zrealizowanego w 1970 roku.

Summons to Death
Cui ming fu
reżyseria i scenariusz: Wei Lo
studio: Shaw Brothers
premiera: 23.11.1967

Obsada: Ching Tang, Tina Chin Fei, Fanny Fan, Hsieh Wang, Feng Ku, Chung-Hsin Huang, Wei Lo, Kuang-Chao Chiang, Shirley Wong i inni.

O Summons to Death wspomniałem przy okazji omawiania The Golden Buddha, jako kolejnym przykładzie shawowskich imitacji przygód Jamesa Bonda spod ręki reżysera Weia Lo. The Golden Buddha i, nieco późniejszy, Angel with the Iron Fists osiągnęły wystarczające sukcesy komercyjne, by studio zaczęło szukać podobnych pomysłów na realizację kolejnych popularnych produkcji. Znalazło je w powieści Fang Loong Hsianga o pomysłowym złodzieju, noszącym pseudonim Sowa. Po zabezpieczeniu praw do adaptacji Shaw Brothers natychmiast oddelegowało do wyreżyserowania nowej produkcji Lo, mającego niemałe doświadczenie w pracy w podobnym anturażu.

Protagonistą filmu jest Tang Lui, który – choć będąc złodziejską Sową – posiada liczne podobieństwa do agenta 007. Przede wszystkim są to nienaganne garnitury, drogie cygara i ironiczny sposób bycia, co w połączeniu ze szpiegowską fabułą i pięknymi kobietami niechybnie zdradza skąd twórcy filmu czerpali inspiracje. Poniekąd tworzy to nieco schizofreniczny portret protagonisty, z jednej strony będącego bohaterem walczącym z siłami zła, lecz równocześnie samemu dokonującym przestępstw. Z tego też powodu można go uznać za niemal pełnokrwistego antybohatera, jednego z pierwszych w shawowskich produkcjach. Jego przeciwniczkami będą zaś – podobne do antagonistów z Angel with the Iron Fists – ponętne, lecz nader niebezpieczne femme fatale, w które wcieliły się Tina Chin Fei i Fanny Fan w jednych ze swoich najbardziej seksownych kreacji w karierze.

Podobnie też do Angel with the Iron Fists produkcja posiada sporo interesujących pomysłów, sprawiających, że mimo bycia klonem bondowskich filmów, udaje jej się odnaleźć własną tożsamość i uwieść widza scenami, jakich próżno szukać w produkcjach brytyjskich. Nie brak tu spektakularnych scenografii, wizyt w nietypowych lokacjach i częstych zwrotów akcji. Mamy tu kabaretowe sceny, chwile przeznaczone na bijatyki, oraz próby podbicia serca protagonisty (zarówno skąpymi strojami, jak i z pomocą narkotyków czy hipnozy).

Summons to Death to film, w którym dzieje się dużo, prędko, nie zawsze logicznie (Sowa jest chyba jednym z najgorzej ukrywających swoją sekretną tożsamość protagonistów w historii kina), lecz zawsze pomysłowo. W połączeniu z brawurowymi kreacjami aktorskimi, motywem muzycznym z Żyje się tylko dwa razy (You Only Live Twice, Lewis Gilbert, 1967) wykorzystanym bez pozwolenia autorów, produkcja powinna bez problemu zaciekawić fanów quasi-bondowskich produkcji z końca lat 60. Ponadto, jako jedno z wcześniejszych dokonań Weia Lo, który w przyszłości stanie za kamerą licznych produkcji sztuk walki, odciskających niesłabnące po dziś dzień piętno na kinie akcji, Summons to Death okazuje się być interesującym filmem, pokazującym wczesne wykorzystanie pomysłów, jakie reżyser rozwinie w przyszłości.

King Cat
Qi xia wu yi
reżyseria: Tseng-Hung Hsu
scenariusz: Shan-Hsi Ting
studio: Shaw Brothers
premiera: 05.12.1967

Obsada: Yu Chang, Chong Kiu, Pat Ting, Feng Chin, Helen Ma, Carrie Ku, Miao Ching, Mian Fang, Lieh Lo, Li Ching, Cliff Lok i inni.

King Cat jest filmem (bardzo) luźno opartym o słynną Opowieść o lojalnych bohaterach i praworządnych rycerzach, powieść opublikowaną po raz pierwszy w 1879 roku, lecz bazującą na wcześniejszych oralnych występach Shi Yukuna. Najsłynniejsza jej wersja pochodzi z 1889 roku i jest autorstwa Yu Yue, który co prawda nie zmienił fabuły, lecz – jako filolog – poprawił jej stronę stylistyczną. Historia rozgrywa się w XI wieku, za czasów dynastii Song i opowiada o awansach politycznych Bao Zhenga, który z pomocą youxia – grupy rycerzy uzdolnionych w sztukach walki i odznaczających się nieskazitelną moralnością i uczciwością – walczył przeciw złu, czyli przestępcom, skorumpowanym urzędnikom i rebeliantom. Powieść jest uznawana za prekursora syntezy gong’an (dworskich historii) i wuxia. Jako taka była chętnie kontynuowana – mówi się o 24 kolejnych książkach – oraz zawarte w niej pomysły zostały wykorzystane w ponad 100 innych powieściach. Mimo że współczesna popularność opowieści nie jest już tak duża jak dawniej, to wciąż pojawiają się spektakle, filmy czy seriale na jej podstawie.

Mając to wszystko na uwadze, należy niestety stwierdzić, że produkcja Hsu w żaden sposób nie oddaje wagi literackiego pierwowzoru i stanowi co najwyżej średni przykład wuxia. Podstawowym problemem King Cat jest spore skupienie się na scenach rozmów oficjeli. Hsu nie potrafi wizualnie zaprezentować ich w choćby najmniej intrygujący sposób. Kolejne statyczne sekwencje wymian zdań znacząco przedłużają film, powoli zabijając jakiekolwiek zainteresowanie widza. Nie oznacza to jednak, że nie znajdziemy tu nic interesującego. King Cat rozpoczyna się świetną sekwencją, podczas której tytułowy bohater dokonuje nadnaturalnych wyczynów ratując życie cesarzowej. Jego bohaterski i zapierający dech w piersi czyn, sprawia, że nie tylko zostaje odznaczony na dworze, ale i rozsławiony w Świecie Sztuk Walki. To zaś nie podoba się Brokatowej Myszy, członka słynnych Pięciu Myszy z Wyspy Xiankong. Brokatowa Mysz sam ma chęć zostania najpotężniejszym szermierzem w Świecie Sztuk Walki, toteż wymyśla intrygę mającą na celu splamić honor i dobre imię Króla Kota.

Nie licząc przegadanych scen, produkcja może zatem poszczycić się kilkoma udanymi pojedynkami i pomysłowymi pułapkami. Dla największych miłośników gatunku prawdopodobnie seans nie będzie czasem straconym, lecz nie wydaję mi się, by ktokolwiek inny przy King Cat bawił się dobrze.

Zamachowiec
The Assassin

Da ci ke
reżyseria i scenariusz: Cheh Chang
choreografia scen akcji: Chia-Liang Liu i Kai Tong
studio: Shaw Brothers
premiera: 22.12.1967

Obsada: Yu Wang, Lisa Chiao, Hsiang-Chun Li, Feng Tien, Chung-Hsin Huang, Cliff Lok, Jing Lin, Mian Fang i inni.

W przeciwieństwie do większości twórców kina wuxia z tego okresu, Chang wyraźnie zaznaczał – co było nader widoczne w Jednorękim szermierzu – negatywne skutki przemocy towarzyszącej wojownikom. Nie inaczej jest w Zamachowcu, który dodatkowo pogłębia zarówno tragizm, jak okrucieństwo związane z życiem mistrza sztuk walki. Śmiertelne ciosy powodują rozbryzgi krwi, ręce protagonisty pokryte są skapującym z palców szkarłatem, podobnie zresztą jak trzymane przezeń ostrza. Reżyser nie przedstawia tu eskapistycznej opowieści o wojownikach, którzy może i czasami giną, ale prowadzą dość beztroski tryb życia i przyczyniają się do wiecznego zwycięstwa dobra. Ustawia się po przeciwnej stronie spektrum: nie szczędzi scen, w których podkreśla, jakim ciężarem jest życie zabójcy dla jego rodziny i jak musi on rezygnować z prywatnego życia, a nawet z życia jako takiego. Egzystencja wojownika pełna jest bowiem frustracji, niespełnienia, bólu. Z tego też powodu Chang spycha walki na drugi plan, wykorzystując je przede wszystkim do nadania realistycznego i tragicznego tonu opowieści; skupia się zaś na wewnętrznych rozterkach głównego bohatera. Film jest przy tym ponownie inspirowany produkcjami chanbara z Japonii, co na tym etapie twórczości reżysera zupełnie nie dziwi. Opisujący los młodzieńca, który musi wszystko poświęcić w patriotycznej walce ze złem Zamachowiec, prócz intrygującej fabuły, broni się również świetną kreacją aktorską Yu Wanga oraz doskonałą ścieżką dźwiękową, kojarzącą się nieraz z włoskim kinem gatunkowym, ale też nieraz uderzającą w patetyczny, jak i melancholijny ton.

Cheh Chang potwierdził tym filmem również swoją wagę dla studia Shaw Brothers, pokazując, że sukces Jednorękiego szermierza nie był przypadkowy. Zamachowiec stanowi bowiem nie tylko produkcję o świetnej fabule i spektakularnych scenach akcji, lecz osiągającą doskonały wynik w box officie oraz potwierdzającą talent Yu Wanga jako pierwszej z serii megagwiazd studia. Oprócz typowych przywar, cechujących starsze kino sztuk walk, produkcja jest niemal perfekcyjnym filmem wuxia, który wypada znać każdemu miłośnikowi gatunku.

 

Alfabetyczny spis treści wszystkich opisanych w serii produkcji (z wyróżnieniem gatunków).

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.