Hongkong i okolice. Rok 1967 (część II)

Yu Wang w "One-Armed Swordsman".

Niniejsza seria zaplanowana jest jako mini-encyklopedia produkcji z Hongkongu, Chin i Tajwanu, które zaliczają się do kina gatunków, ze szczególnym uwzględnieniem filmów wuxia, kung fu, kina akcji, kryminałów oraz horrorów. Warto w tym momencie przypomnieć oczywisty fakt, że pochodzi stamtąd również ogromna ilość doskonałego kina wszelkich gatunków, stąd też zachęcam do poznawania kinematografii tego obszaru Azji wykraczającej poza ramy tutaj nałożone.

Tajna służba Asiapol
Asia-Pol aka Asia-Pol Secret Service
A chow bei mat ging chaat
reżyseria: Akinori Matsuo
scenariusz: Iwao Yamazaki
studio: Shaw Brothers / Nikkatsu
premiera: 26.06.1967

Obsada: Yu Wang, Ying Fang, Jo Shishido, Ruriko Asaoka, Pei-Shan Chang, Sam Yuen, Kaku Takashina, Tomoko Hamagawa i inni.

Asia-Pol jest potwierdzeniem, że shawowskie imitacje przygód Jamesa Bonda i mokukoseki eiga z Nikkatsu (a nawet Nikkatsu akushion, kino akcji ze studia Nikkatsu z końca lat 50. i z lat 60.) łączyło dość sporo. Film został wyreżyserowany przez Japończyka Akinoriego Matsuo, który stylistycznie wpasował się bardziej w styl Shaw Brothers niż Nikkatsu. Mając do dyspozycji spory budżet i popularnych aktorów z obu studiów stworzył bodaj najciekawszą produkcję inspirowaną przygodami Jamesa Bonda, w jaką zamieszani byli Shawowie. W przeciwieństwie bowiem do wizji Weia Lo Matsuo unika zbytniego kiczu i stara się nadać Asia-Pol poważny charakter.

W głównego bohatera wciela się gwiazdor Yu Wang w przededniu osiągnięcia gwałtownego wzrostu sławy, jaki nastąpi dzięki nadchodzącym filmom wuxia z jego udziałem. Gra on Chińczyka wychowanego w Japonii i zarazem członka tytułowego Azjapolu, azjatyckiej wersji Interpolu. Jego zadaniem jest schwytanie mieszanej krwi gangstera George’a, który choć jest członkiem międzynarodowej organizacji przestępczej, to w rzeczywistości próbuje wcielić w życie swój prywatny, szalony plan całkowitej destabilizacji japońskiej gospodarki. Rola złoczyńcy przypadła w udziale kultowemu właścicielowi najbardziej charakterystycznych policzków w historii kina Jo Shishido, znanego przede wszystkim z produkcji Seijuna Suzukiego, lecz który ma także na koncie liczne role w bardziej klasycznych dla ówczesnego katalogu Nikkatsu propozycjach. W Asia-Pol pojawiają się też popularne i atrakcyjne panie: Hongkong reprezentuje Ying Fang, a Japonię Ruriko Asaoka.

Międzynarodowa ekipa filmowa wynikła międzynarodową intrygą, dzięki której odwiedzamy Japonię, Hongkong i Manilę. Asia-Pol bardzo sprawnie łączy elementy rodem z produkcji o 007 z azjatyckimi motywami. Pojawiają się tu więc mnogie gadżety, piękne kobiety i twardzi agenci po obu stronach konfliktu, a także, choć pod koniec nieco naciąganych, to sprawnie zrealizowanych scen akcji. Jako że film podchodzi do tematu w miarę poważnie, nie ma tu kolorowych świateł w podziemnych bazach, laserowych pułapek czy pstrokatych kostiumów szefów międzynarodowych konglomeracji zła, z drugiej strony być może po prostu wystarczyły policzki Shishido. Wszystko to sprawia, że Asia-Pol prezentuje się bardzo zadowalająco i przewyższa poziomem wykonania niejeden film o Jamesie Bondzie.

Inter-Pol aka Interpol aka Special Agent 009
Te jing 009
reżyseria i scenariusz: Kō Nakahira
studio: Shaw Brothers
premiera: 12.07.1967

Obsada: Ching Tang, Margaret Tu, Yi Shen, Pei-Shan Chang, Kwan Lee, Feng Ku, Lily Ho, Tina Chin Fei, Shirley Wong, Little Unicorn i inni.

Inter-Pol jest pierwszym z czterech filmów, jakie Kō Nakahira wyreżyserował dla Shaw Brothers. Nakahira jest oczywiście najszerzej kojarzony z filmu taiyozoku Zepsuty owoc (Kurutta kajitsu, 1956), przedstawiającego – na tamte czasy – wstrząsający obraz powojennego japońskiego młodego pokolenia, kierującego się w życiu hedonizmem i nie przejmującego się tradycyjnymi wartościami. Jego debiutancka produkcja w studiu braci Shaw nie stanowi jednak ani prowokacyjnej, ani też nazbyt ambitnej pozycji, jest bowiem kolejnym przykładem popularnych wtedy imitacji przygód Jamesa Bonda.

Tym razem bohaterem jest agent opatrzony numerem 009, Tianhong Chen (Ching Tang), który zostaje przez swoich przełożonych wysłany do Hongkongu aby rozwikłać sprawę śmierci jednego z agentów Interpolu. Na miejscu 009 natyka się na międzynarodową organizację przestępczą, parającą się drukowaniem fałszywych banknotów, przemytem samochodów i morderstwami.

W przeciwieństwie do podobnych filmów Weia Lo, Nakahira proponuje nieco bardziej realistyczne podejście do tematu. Brak tu zatem pokrętnych planów złoczyńców, ubranych w kuriozalne stroje i wydających rozkazy z futurystycznej kryjówki. Organizacja przestępcza jest utrzymana niemal całkowicie w kluczu realistycznym, podczas gdy 009 – mimo że zachowuje wszystkie charakterystyczne cechy Bonda – blisko współpracuje z policją, bez pomocy której nie miałby szans na rozwikłanie sprawy. Nie oznacza to jednak, że brak tu pewnych umowności, szczególnie widocznych w licznych zbiegach okoliczności popychających fabułę do przodu. Część z nich wiąże się z faktem, że Chen jest wielkim kobieciarzem. Wśród jego podbojów zaś prym wiedzie wokalistka z klubu należącego do złoczyńców, imieniem Pingping Zhou (Yi Shen). W ostatnich scenach zastąpi ją zaś gościnnie pojawiająca się w produkcji wschodząca gwiazda studia Lily Ho. Protagoniście pomaga też miejscowy kieszonkowiec Mao Huang (Kwan Lee), który na początku – sądząc, że Chen jest zawodowym hazardzistą – chce stworzyć przestępczy duet z bohaterem, lecz później, z nieznanych powodów, zostaje na okres całej walki ze złoczyńcami. Mimo że w dużej mierze funkcjonuje on jako comic relief, pełni dość istotną dla fabuły rolę i przynajmniej kilkukrotnie jego pomoc okazuje się być nieoceniona, co uznaję za spory plus.

Przywódcą organizacji jest kobieta, której imienia nigdy nie poznajemy, a w którą wcieliła się Margaret Tu. Wcześniej zagrała ona podobną rolę w Black Falcon Takumiego Furukawy. Margaret Tu (Chuan Tu) zadebiutowała jako aktorka w 1958 roku, mając szesnaście lat, w komedii The Magic Touch (Miao shou hui chun, Han-Hsiang Li). Szybko zyskała sporą popularność, szczególnie dzięki roli w How To Marry a Millionaire (Kuang lian, Ching Doe) w 1960 roku. Ze względu na swój styl życia zyskała przydomek „Dzikiej dziewczyny”. Niestety, pod koniec lat 60. zaczęły się jej kłopoty, zarówno w życiu prywatnym, jak zawodowym. Sława Tu zaczęła z wolna gasnąć, a jej małżeństwo z hongkońskim bogaczem okazało się zupełnie nieudane. Jak głoszą wieści Tu sekretnie była homoseksualna lub biseksualna. Ostatecznie, w 1969 roku, w wieku zaledwie 27 lat aktorka popełniła samobójstwo wraz z kobietą, która prawdopodobnie była jej kochanką.

Jej rola w Inter-Pol jest z pewnością jedną z większych zalet produkcji, która – w gruncie rzeczy – jest niczym więcej jak przyjemnym akcyjniakiem w starym stylu. Jest zdecydowanie produktem swoich czasów, kojarzącym się bardziej z kinem eurospy niż z pozycjami, które zwykle przychodzą do głowy, gdy myśli się o Hongkongu. Jako taki zainteresuje pewnie fanów quasi-bondowskich filmów oraz nieposkromionych poszukiwaczy starszych produkcji kina akcji i szpiegowskiego.

The Dragon Creek
Long hu gou
reżyseria i scenariusz: Griffin Yueh
studio: Shaw Brothers
premiera: 14.07.1967

Obsada: Pei-Pei Cheng, Han Chin, Essie Lin Chia, Chi-Ching Yang, Ho Lee, Feng Ku, Lily Li, Violet Pan i inni.

W małej wiosce dochodzi do zabójstwa starszego mężczyzny. Tuż przed śmiercią zdążył on jednak napisać imię swojego zabójcy – syna zarządcy wioski. Nic to nie daje, gdyż ów zarządca niszczy notkę i pokazuje publicznie jej podrobioną wersję, wskazującą jako winnego morderstwa znanego w okolicy rabusia. Jedyną osobą, która mu się przeciwstawia jest młoda córka (Pei-Pei Cheng) zmarłego. Zmuszona czekać z zemstą na powrót swojego starszego brata, nie może zdusić w sobie gniewu i coraz silniej antagonizuje wrogów rodziny. Tymczasem jej brat zmierza do wioski w towarzystwie bogatego kupca i jego córki, z którą nawiązuje romans.

The Dragon Creek wykorzystuje wątek kryminalny w bardzo nikłym stopniu, produkcja jest raczej wyrazem poszukiwań nowych pomysłów, wciąż niestety zamkniętych w nader archaicznej formie. Nie dość, że tożsamość mordercy jest ujawniona na samym początku, to intryga związana z okolicznym rabusiem jest przeprowadzona praktycznie w tle i dowiadujemy się o jej rozwijaniu z dialogów. Zbyt dużą część filmu zajmuje ckliwy wątek romantyczny, przedstawiony zgodnie z typowym szablonem i wzbogacony o sceny śpiewane nawiązujące do popularnych wtedy filmowych oper. Kilka ładnych krajobrazów, znajome twarze w obsadzie oraz wyraźne próby ewolucji Shaw Brothers to największe zalety tej w gruncie rzeczy rozczarowującej produkcji.

Jednoręki szermierz
One-Armed Swordsman
Dubei dao
reżyseria: Cheh Chang
scenariusz: Cheh Chang i Kuang Ni
choreografia scen akcji: Chia-Liang Liu i Kai Tong
studio: Shaw Brothers
premiera: 26.07.1967

Obsada: Yu Wang, Lisa Chiao, Feng Tien, Violet Pan, Chi-Ching Yang, Ti Tang, Feng Ku i inni.

Jednoręki szermierz jest jednym z największych klasyków ze studia Shaw Brothers, jednym z najważniejszych filmów wuxia w historii gatunku, okazał się ogromnym sukcesem kasowym i pierwszą produkcją, która przekroczyła milion hongkońskich dolarów zarobków z wyświetlania, a po latach zajęła 36. miejsce na liście najlepszych filmów z Hongkongu wg TimeOut Hongkong. Jako taki Jednoręki szermierz jest również jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym filmem w reżyserii Cheh Changa, czołowego reżysera z Shaw Brothers, który tą produkcją przypieczętował swoją pozycję w studiu oraz niechybnie wpłynął na kino sztuk walki oraz kino akcji w ogóle.

Bohaterem filmu jest młody wojownik Fang Kang (Yu Wang), który będąc niskiego pochodzenia jest okrutnie traktowany przez pozostałych uczniów swojego mistrza oraz jego córkę (Lisa Chiao). Ich znęcanie się nad Kangiem kulminuje odcięciem mu ręki przez arogancką dziewczynę. Cudem odratowany przez wieśniaczkę młodzieniec, po powrocie do sił powoli zapomina o przeszłości, wiąże się z kobietą, a także zaczyna trenować sztukę walki, jaką opracował dla swoich warunków. Gdy jednak życie jego dawnego mistrza znajduje się w niebezpieczeństwie, postanawia po raz ostatni wrócić do Świata Sztuk Walki.

Jednoręki szermierz, gdy tylko zawitał w kinach z miejsca stał się przebojem. Stało się to częściowo dzięki świetnej choreografii scen szermierczych autorstwa przyszłego reżysera Chia-Liang Lunga, który choć wcześniej tworzył intrygujące sekwencje walk w filmach Changa, tutaj przeszedł samego siebie. Akcja uzupełniana jest doskonałą fabułą oraz artystycznymi ambicjami, częściowo inspirowanymi pekińską operą, częściowo japońską chanbarą, a częściowo amerykańskimi i włoskimi westernami. Chang kontynuuje tutaj proces, który zauważyć można już w The Magnificent Trio – poprzez wykorzystywanie cech opery oraz kina z innych krajów, głównie japońskiego, tworzy nową jakość w gatunku wuxia. Tym razem jednak nie mamy do czynienia z remakiem, lecz całkowicie nową propozycją, która z niesamowitym wyczuciem wzbogaca hongkońską kinematografię bez możliwości oskarżenia Changa o bezmyślne kopiowanie innych twórców.

Chang przede wszystkim nadaje Jednorękiemu szermierzowi ciężaru, jakiego próżno szukać w większości ówczesnych i wcześniejszych produkcjach wuxia z Hongkongu i Chin. Zaczyna od ogromnego ciosu w protagonistę, już po pierwszych piętnastu minutach traci on rękę i tylko przypadek sprawia, że uchodzi z życiem. Ustanawia go to na podobnej ścieżce, co licznych, okaleczonych bohaterów filmów chanbara, jak Zatoichi (ślepota) czy Sazen Tange (brak ręki i oka). To powiązanie będzie zresztą potwierdzone w przyszłości, gdy Jednoręki Szermierz i Zatoichi spotkają w Zatoichi Meets the One-Armed Swordsman (Shin Zatōichi: Yabure! Tojin-ken, 1971) Kimiyoshiego Yasudy. Tragizm bohatera jest cechą, która nadaje mu psychologicznej głębi, wskazując przy tym na cielesność gatunku, skupiającego się na ciele wojownika jako elementarnej składowej wuxia, oraz pozwala mu na pokonanie własnych słabości, dzięki czemu otrzymuje on cechy tzw. yang gang, niezłomnej/zagorzałej męskości, głównego wyróżnika, jakiego swoim bohaterom chciał nadać Chang, w ten sposób m.in. odcinając „nową szkołę” kina wuxia od poprzednich, bardziej eskapistycznych i fantazyjnych dokonań.

Również w kwestii dialogów oraz ogólnego potraktowania tematu wojowników produkcja cechuje się licznymi podobieństwami do chanbar, krytycznie komentujących kodeks bushido czy życie wojownika jako takiego. Pierwszymi skojarzeniami są produkcje takich reżyserów, jak Kenji Misumi czy Kazuo Mori, ale można również niektóre z wypowiedzi skojarzyć nawet z kinem Masakiego Kobayashi. Partnerka bohatera wielokrotnie stwierdza, że życie wojownika jest bezsensownym pasmem śmierci i zemsty. Umiejętność sztuk walki prowadzi tylko do kolejnych pojedynków, które kończą się zwykle tragicznie; honor szermierza, jego starania się o dobro szkoły i mistrza są w rzeczywistości mentalnym więzieniem, pozorem, który nadaje atrakcyjne, uwodzicielskie określenia na przemoc, cierpienie i zabijanie. Tak jak Misumi sprowadził kodeks bushido do jednego zdania Kyoshiro Nemuriego: „Wyciągasz miecz, zabijasz, chowasz miecz”, tak Chang sprowadza życie wojownika/adepta sztuk walki do niekończącej się rywalizacji o dominację w świecie sztuk walki, która ostatecznie jest w stanie przynieść tylko zmęczenie, śmierć bliskich i/lub własną oraz brak możliwości spełnienia marzeń czy podążania za ludzkimi pragnieniami. Temat, który Chang będzie pełniej prezentował w swoim następnym filmie, Zamachowcu.

Oczywiście, Chang nie czyni tutaj kalki filmów samurajskich. Raczej wskazuje na los, tragizm i ból inherentne w życiu wojownika, podkreśla niesprawiedliwe traktowanie ludzi przez świat oraz konieczność pokonywania słabości. Podobieństwo do szermierzy z Japonii tylko potwierdza uniwersalny charakter Jednorękiego szermierza. Nieuczciwe walki, jakim stawiać muszą czoło postaci pozytywne stanowią zresztą nie tylko o podobieństwie do kina samurajskiego, ale też do spaghetti westernów, z nimi też kojarzy się przystępowanie do kolejnych pojedynków, które znajduje się gdzieś na granicy wstępów do walk z westernów, chanbary i pekińskiej opery.

Chang tym samym z wielką wprawą łączy tu zapożyczone elementy z rodzimymi, jakże znajomymi produkcjami wuxia. Niezależnie bowiem od ilości zewnętrznych inspiracji, to nadal jest film o mistrzach sztuk walki, szkołach z potężnymi wojownikami na czele, z wymyślnymi stylami walk oraz jakże chińskimi pułapkami i tajnymi broniami. Jednoręki szermierz stanowi tym samym nową jakość w hongkońskiej kinematografii; jest filmem, który nadaje eskapistycznemu gatunkowi realizmu fizycznego i psychologicznego, zdzierającego quasi-mitologiczną maskę z bezproblemowego życia mistrzów sztuk walki. Pełen ambicji wykraczających poza rozrywkowe kino, staje na równi z uznawanymi na świecie filmami japońskimi, włoskimi i amerykańskimi. Wskazuje, że wuxia to festiwal ciał i jego ruchów, stąd też to na ciele skupiają się największe rany, ale też najłatwiejsze do współodczuwania przez widza ceny, jakie płacić należy za wstąpienie na ścieżkę sztuk walki.

The Cave of the Silken Web
Pan si dong
reżyseria: Meng-Hua Ho
scenariusz: Kang Cheng
studio: Shaw Brothers
premiera: 21.08.1967

Obsada: Lung-Cheung Chow, Fan Ho, Pang Pang, Shun Tien, Liang-Hua Liu, Angela Yu Chien, Yi Shen, Helen Ma, Shirley Wong, Mung Tin, Ching Yau, Ti Tang, Lo Shum, Wai Ng i nikt więcej.

Trzecia część tetralogii na podstawie Wędrówki na Zachód, kontynuuje dwa filmy z 1966 roku, lecz w przeciwieństwie do nich pozbawiona jest epizodycznej struktury i przedstawia jedną historię. Drugą różnicą względem poprzednich produkcji jest fakt, że do roli Króla Małp niestety nie powrócił Hua Yueh i został zastąpiony przez Lung-Cheung Chowa. Na szczęście w sporej ilości makijażu i, przede wszystkim, z podobnymi ruchami nie odróżnia się zbyt mocno od Yueh, dzięki czemu zmiana aktora mocno nie razi. W pozostałych wędrowców wcielają się ponownie Fan Ho, Pang Pang i Shun Tien. Jednak w The Cave of the Silken Web przed większą część filmu grają oni drugie skrzypce, podczas gdy na pierwszym planie znajdują się złoczyńcy. Są nimi 7 seksownych sióstr, które mimo że są pajęczymi demonami, to w przeciwieństwie do męskich zwierzęcych demonów z tetralogii, zachowują w pełni ludzki wygląd. Kontynuując musicalowy charakter produkcji, demoniczne siostry co jakiś czas także uwodzicielsko tańczą i śpiewają. Aby prezentowały się jak najatrakcyjniej na ekranie, ich stroje odsłaniają prawie całe nogi aktorek. Te części ciała – zdaje się – najbardziej upodobał sobie reżyser. Niektóre sceny bowiem wyraźnie skupiają się na nogach danej aktorki. Jako przykład przywołam tę, w której męska postać leży, podczas gdy jedna z sióstr stoi obok; kamera wtedy jest zwrócona w stronę leżącego mężczyzny, lecz na pierwszym planie znajdują się nogi, w tej akurat scenie, Angeli Yu Chien. A skoro już o niej wspominam, to przyznam szczerze, że nie przypominam sobie, żeby Chien wyglądała w jakimś filmie tak dobrze, jak tutaj, więc myślę, że można pochwalić Meng-Hua Ho za wypełnienie planu atrakcyjnego zaprezentowania kusicielskich demonic w stu procentach. Równocześnie poświadcza to też raczej przedmiotowe wykorzystanie aktorek w filmie, przede wszystkim jako ładnych twarzy, co też wyraźnie wskazuje, że produkcja jest kierowana do męskiej części widowni. Oprócz Angeli Yu Chien, w pozostałe siostry wcielają się Liang-Hua Liu, Yi Shen, Helen Ma, Shirley Wong, Mung Tin oraz Ching Yau.

Fabuła filmu nie należy do skomplikowanych, choć dzieje się w niej sporo i posiada ona niejeden zwrot akcji. 7 demonicznych piękności postanawia zjeść mnicha Tanga i wymyśla podstęp, mający na celu jego porwanie. Podstęp się udaje, gdyż sieci śpiewających pajęczych kusicielek są nie tylko niezniszczalne, lecz i zabójcze. Król Małp musi więc wykorzystać przeciw rywalkom swoją inteligencję i finguje swoją śmierć, by w ukryciu realizować swój plan. Tymczasem inny z uczniów Tanga rusza po artefakt, jako jedyny zdolny rozprawić się z sieciami ponętnych pajęczyc. Sprawy się komplikują, gdy do akcji włącza się zły goblin (Ti Tang), także pragnący zjeść Tanga.

Ho popycha akcję ze sporą prędkością, oferując taneczne, teatralne (z adekwatną muzyką, przez co teatralność filmu liczę in plus) sekwencje scen akcji oraz muzyczne kawałki. Jako że dzieje się tu sporo, a aktorzy prezentują się dość charyzmatycznie produkcja zupełnie nie nuży, wręcz przeciwnie, ogląda się ją z niemałym zaciekawieniem. Równocześnie jej infantylność, kiczowatość i archaiczność nie pozwalają uznać The Cave of Silken Web za wiele więcej niż nieco kuriozalną rozrywkę ze studia Shaw Brothers, potwierdzającą, że mimo przechodzenia w realistyczn(iejsz)e kino, infantylne fantastyki nieprzerwanie pojawiały się w katalogu tego legendarnego studia.

 

Alfabetyczny spis treści wszystkich opisanych w serii produkcji (z wyróżnieniem gatunków).

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.