Hongkong i okolice. Rok 1966 (część I)

Pei-Pei Cheng w "Come Drink with Me".

Niniejsza seria zaplanowana jest jako mini-encyklopedia produkcji z Hongkongu, Chin i Tajwanu, które zaliczają się do kina gatunków, ze szczególnym uwzględnieniem filmów wuxia, kung fu, kina akcji, kryminałów oraz horrorów. Warto w tym momencie przypomnieć oczywisty fakt, że pochodzi stamtąd również ogromna ilość doskonałego kina wszelkich gatunków, stąd też zachęcam do poznawania kinematografii tego obszaru Azji wykraczającej poza ramy tutaj nałożone.

The Monkey Goes West aka The Monkey aka Journey to the West
Xi you ji
reżyseria: Meng-Hua Ho
scenariusz: Kang Cheng
premiera: 18.01.1966
studio: Shaw Brothers

Obsada: Hua Yueh, Fan Ho, Pang Pang, Shun Tien, Mei-Sheng Fan, Pao-Shu Kao, Wei-Lieh Lan, Diana Chang, Ying Li i inni.

The Monkey Goes West jest pierwszą częścią tetralogii, będącej adaptacją słynnej szesnastowiecznej baśniowej opowieści Wędrówka na Zachód Wu Cheng’ena. Film Ho został rozbity na epizodyczną strukturę. Pierwszy epizod opowiada o spotkaniu mnicha Tanga (Fan Ho) z Królem Małp (Hua Yueh). Tang wraz ze strażnikami jest w trakcie podróży na zachód w celu zdobycia buddyjskich ksiąg, mających wywrzeć pozytywny wpływ na świat. Niestety, jako że zjedzenie ciała mnicha zapewnia wieczną młodość, na jego życie czyhają liczne demony i potwory. Gdy atak przypuszcza złowrogi demon (Shun Tien) towarzysze mnicha giną, a on sam salwuje się ucieczką, ta zaś doprowadza go do Króla Małp.

Pierwsza część filmu może poszczycić się naprawdę urokliwymi i klimatycznymi ujęciami przyrody, kojarzącymi się z tym, co później robić będzie w swoich klasykach King Hu. Gdy jednak nie patrzymy na lasy i góry, wtedy przebywamy w rejonach nieco infantylnego fantasy, na które silnie wpłynęło piętno czasu. Wartka akcja i interesujące pomysły mieszają się tu z nikłą psychologizacją i chętnym korzystaniem z rozwiązań deus ex machina (dosłownie, jako że bohaterów na przestrzeni filmu dwukrotnie ratują z opresji buddowie).

Drugi epizod skupia się na rywalizacji Króla Małp ze Świnią (Pang Pang). Otóż Świnia to jedna z niebiańskich istot, która za karę została umieszczona na Ziemi. Jest przy tym niemałym kobieciarzem i pod postacią bogatego (i otyłego) mężczyzny wykorzystuje chciwość zamożnego pana Kao (Ying Li), aby przekonać go do zezwolenia na ślub z jego piękną córką (Diana Chang), oczywiście ku jej rozpaczy. Król Małp widząc, co się święci postanawia utrzeć nosa zarówno Świni, jak i panu Kao. Wynikiem spotkania jest seria slapstikowych starć między dwiema zwierzęcymi istotami, wprowadzenie elementów musicalu i spodziewane dołączenie Świni do Króla Małp i Tanga. Osobiście sądzę, że zawarty tu humor jest zbyt nachalny, a żarty są tu niemal sadystycznej natury.

Trzeci i ostatni epizod skupia się na trójce bohaterów, którzy postanawiają spędzić noc w znajdującej się na odludziu karczmie. Król Małp podejrzewa, że nie jest to najlepsze miejsce na odpoczynek, lecz ani super naiwny Tang, ani super leniwa Świnia nie dają wiary jego słowom. Oczywiście Król Małp miał rację i zarządzająca karczmą dobroduszna kobieta okazuje się być w rzeczywistości Demonem Zielonym Wężem (Pao-Shu Kao). Korzystając z uroku swoich trzech córek (Tina Chin Fei, Ching Yau i Ching Yip) miesza w głowie głodnemu seksualnych podbojów Świni, który wykrada Tangowi jadeitowy artefakt – jedyny sposób na niwelowanie mocy Króla Małp (i przy okazji sprawienie mu bólu; oryginalnie artefakt został stworzony przez Buddę aby kontrolować temperament Króla). Tak też Demonica i jeden z niebiańskich marszałków (ponownie Shun Tien) porywają Tanga. Okazuje się, że baza złoczyńców znajduje się na dnie morza, lecz Świnia jako dawny niebiański marszałek posiada wystarczająco mocy by oddychać pod wodą i wkraść się w szeregi wroga.

Ostatni epizod nieco rozwija postać Świni, który w podwodnej bazie może poszczycić się udanym fortelem oraz pokonaniem niejednego przeciwnika. Oczywiście pierwsze skrzypce wciąż gra tutaj Król Małp, lecz z powodu niwelowania jego mocy musi nieco ustąpić miejsca innym. Ta część filmu jest zdecydowanie najbardziej infantylna i kiczowata, szczególnie w pretekstowych scenach na dnie morza. Komediowo-muzyczny charakter filmu oraz fabuła stopniowo coraz bardziej – na przestrzeni całej produkcji – zdają się sugerować, że The Monkey Goes West jest kierowany raczej do młodszego odbiorcy. Mimo to faktem pozostaje, że jest to film ważny dla studia, które poświęciło niemały – jak na ówczesne standardy – budżet by przenieść klasyczną baśń na ekrany kin i to nie w postaci jednego, lecz aż czterech filmów. Jako takie są warte polecenia dla wszystkich zainteresowanych baśnią, jak i tym słynnym hongkońskim studiem.

Downhill They Ride aka The Highjackers
Shan ze
reżyseria: Lei Pan
scenariusz: King Hu
studio: Shaw Brothers
premiera: 04.02.1966

Obsada: Paul Chang, Chung-Hsin Huang, Pat Ting, Ling Wen, Wei Ou, Hsieh Wang, Ping-Ao Wei i inni.

Paul Chang i Chung-Hsin Huang grają główne role w shawoskiej próbie zmierzenia się z westernem. Dwóch rewolwerowców przypadkiem spotyka się na odludnej drodze, po czym postanawiają ruszyć w dalszą podróż we wspólnym towarzystwie. Ich pierwszym przystankiem jest małe miasteczko terroryzowane przez brutalnych bandytów. Bohaterowie postanawiają stanąć w obronie poszkodowanych i z ich pomocą zmieniają miasto w fortecę, mającą na celu powstrzymanie znacznie liczebniejszej grupy złoczyńców.

Mimo że autorem scenariusza jest tu legendarny King Hu, to nie jest to z pewnością jego największe osiągnięcie. Downhill They Ride to dość przewidywalne kino z wewnętrznym zdrajcą, tajemniczym pijaczkiem, heroicznymi bohaterami, obligatoryjnymi wątkami romantycznymi i strzelaninami. Jedynie dwa pomysły mogą nam przypominać, że Hu maczał palce w produkcji. Pierwszym jest potraktowanie jednej z żeńskich postaci drugoplanowych: Mu Cui-Ying (Pat Ting) wychodzi poza ramy wymagającej ratunku dziewczyny i bierze czynny udział w strzelaninach, mimo sprzeciwu jej ojca i jednego z protagonistów. Drugim z klasycznych pomysłów Hu jest wprowadzenie wzmiankowanego pijaczka, którego alkoholowy bełkot skrywa sporą wiedzę, lecz nikt nie traktuje go poważnie. Jest to podobna postać do bezdomnego miłośnika wina, który zawita w Napij się ze mną.

Mimo nikłej oryginalności filmu na tle kina gatunkowego (nie tylko westernu, ale i chanbary, wszak podobieństwa do Siedmiu samurajów [Shichinin no samurai, Akira Kurosawa, 1954] są tu aż nadto oczywiste), Downhill They Ride wciąga widza w intrygę sprawną realizacją, brakiem większych przestojów oraz samym faktem nietypowości w katalogu filmów ze stajni braci Shaw. Szkoda jedynie, że bohaterowie nie są tu zbyt charyzmatyczni, co kładzie się cieniem na energii całego filmu. Chang i Huang nie należą do najbardziej wyrazistych aktorów studia. Sądzę, że Downhill They Ride wiele by zyskał, gdyby Changa zastąpił Hua Yueh, który obok Yu Wanga i Lieh Lo był wtedy bodaj najbardziej charyzmatycznym aktorem w studiu i wydaje mi się idealny do roli protagonisty shawowskiego westernu.

Napij się ze mną
Come Drink with Me
Da zui xia
reżyseria: King Hu
scenariusz: King Hu i Shan-Hsi Ting
choreografia scen akcji: Ying-Chieh Han
studio: Shaw Brothers
premiera: 07.04.1966

Obsada: Pei-Pei Cheng, Hua Yueh, Hung-Lieh Chen, Chi-Ching Yang, Feng Ku i inni.

Brutalny gang porywa syna gubernatora, celem wymiany go na swojego uwięzionego lidera. Gubernator w odpowiedzi wysyła na ratunek Złotą Jaskółkę (Pei-Pei Cheng), mistrzynię sztuk walki i swoją córkę, która w przebraniu mężczyzny sieje postrach wśród wrogów praworządności. Jej zbytnia pewność siebie oraz przeważające siły przestępców powoli jednak zaczynają przechylać szalę zwycięstwa na stronę zła. Pomoc pojawia się pod postacią niespodziewanego sojusznika: bezdomnego miłośnika wina (Hua Yueh), który w ekscentryczny, nonszalancki sposób i z niewiadomych powodów podrzuca wskazówki i niesie okazjonalną pomoc Złotej Jaskółce.

Reżyserem filmu jest jeden z najważniejszych reżyserów w historii chińskiej kinematografii: King Hu. Jego podejście do kina wuxia wiązało się z dużą ilością inspiracji pekińską operą, co objawiało się zarówno w rytmice scen akcji, jak i we wprowadzeniu przeciąganych sekwencji „siłowania się” na zdolności sztuk walki bez faktycznej walki. Gatunek rozbudowuje on także poprzez korzystanie z niemal kryminalnych wątków i sięganie po elementy shenguai, w postaci nadnaturalnych zdolności wojowników.

Napij się ze mną mimo licznych zalet zwykło się jednak uznawać za film niepełny, będący wynikiem kompromisów na jakie musiał pójść Hu, pracując w Shaw Brothers. Stąd też postrzega się produkcję jako moment przełomowy w karierze reżysera, podkreślony też wymieszaniem elementów „nowej szkoły” (przemoc, realistyczne sceny sztuk walki) z uznawanymi wtedy za archaiczne i infantylne elementami shenguai (nadludzkie zdolności mistrzów). Połączenie to nie tylko wskazało na możliwość artystycznego wykorzystania shenguai, lecz również skutecznie zaciera granice między dwiema stylistykami, wskazując na ich nierozerwalność i wchodząc tym samym w polemikę z ówczesnym postrzeganiem gatunku.

Napij się ze mną osiągnął przy tym ogromny sukces komercyjny, co pomogło zarówno w rozwoju kariery Hu – mógł on przenieść się do tajwańskiego Union Films, gdzie miał więcej swobody twórczej – jak również pomógł wypromować klasyczne teraz elementy kina wuxia i kung fu. Sceny w karczmie, gdzie dochodzi do ważnych pojedynków, spotkań mistrzów czy sprawdzania wzajemnych umiejętności ustanowiły karczmę jako inherentną część Jianghu – Świata Sztuk Walki, nawet jeśli to dopiero kolejny film Hu przypieczętował jej permanentną obecność w kinie wuxia. Jest to także pierwsza produkcja, która umieściła nazwisko choreografa scen sztuk walki w napisach początkowych. Być może najważniejszą zasługą Napij się ze mną jest jednak wypromowanie nowego rodzaju protagonisty filmów wuxia oraz, później, także kung fu.

Bohaterem produkcji jest wspomniana Złota Jaskółka – kobieta wojownik, która – w przeciwieństwie do kobiecych xia z przeszłości – jest traktowana z realizmem, co czyni z kobiety pełnowartościowego wojownika w Świecie Sztuk Walki bez potrzeby uciekania się do elementów fantastycznych (w rzeczy samej, jej zdolności są osadzone w świecie realistycznym, podczas gdy męscy bohaterowie są charakteryzowani przez zupełnie nieprawdopodobne umiejętności). Jej introdukcja odbywa się poprzez wprowadzenie w męskim stroju, przez co napotkane postaci mylą ją z mężczyzną. Następnie Hu „przemienia” ją na oczach widza w kobietę, wprowadzając z całą świadomością podjętych kroków nowy typ xia. Nie jest zaskoczeniem, że pomogło to Cheng zyskać status gwiazdy.

Fabuła filmu została oparta na operze Jiu gai (Pijak żebrak), którą Hu oglądał w dzieciństwie. Jej autorem był Li Shoumin (piszący pod pseudonimem Huanzhu Louzhu, Mistrz Pawilonu Wiernej Perły), który przedstawiał w swojej twórczości tzw. jianxian, nieśmiertelnych szermierzy. Jako tacy łączą się oni ze stylistyką shenguai i dzięki Hu dokonują powrotu do kina wuxia. Tajemniczy pomocnik bohaterki jest wyraźnie inspirowany jianxian, a sama stylistyka filmu, stylistyką opery. Wiąże się to z oświadczeniem Hu, że nie interesuje go w kinie prawdziwa walka (która na ekranie i tak nigdy nie jest prawdziwa), zamiast tego rozwijał więc sceny szermiercze na podstawie tańca i sposobu poruszania się operowych aktorów, w czym pomógł mu choreograf Ying-Chieh Han.

Choć film nie stanowi tak udanego przykładu kina wuxia, jak kolejne filmy Hu, warto pamiętać, że jest to bardzo istotna dla rozwoju gatunku produkcja, która zapoczątkowała wiele trendów i pozwoliła Hu kontynuować karierę w pożądanym przez niego kierunku. Choć kwestie moralności, religijności i społeczne są tutaj ledwie zaakcentowane, to należy stwierdzić, że bez Napij się ze mną nie powstałyby takie filmy, jak Przyczajony tygrys, ukryty smok (Wo hu cang long, Ang Lee, 2000), Dom latających sztyletów (Shi mian mai fu, Yimou Zhang, 2004) czy Zabójczyni (Nie yin niang, Hsiao-hsien Hou, 2015).

The Golden Buddha
Jin pu sa
reżyseria: Wei Lo
scenariusz: Wai Shih
studio: Shaw Brothers
premiera: 27.04.1966

Obsada: Jeanette Lin, Paul Chang, Wei Lo, Fanny Fan, Ngai Fung, Pei-Shan Chang, Shun Tien, Ma Wu i inni.

Jest to pierwszy z filmów Weia Lo, czerpiących garściami inspiracje z przygód Jamesa Bonda, do takiego stopnia, że The Golden Buddha i późniejszy Summons to Death nie sposób określić inaczej niż jako imitacje opowieści o 007. Bohaterem filmu jest Paul Cheung (Paul Chang), o którym widz dowie się jedynie, że udaje się dokądś w celu poprowadzenia śledztwa. Czy jest on tajnym agentem, czy też może reporterem? Dla kogo pracuje i jaką sprawę ma badać? Odpowiedzi na te pytania nigdy nie padają, toteż informacje dotyczące pracy Cheunga pozostają w sferze domysłów. Jego śledztwo zresztą nigdy się nie rozpoczyna, gdyż podczas podróży w samolocie spotyka swojego starego przyjaciela. Ten przez pomyłkę zabiera walizkę Cheunga. Los chce, że z powodu złej pogody kolejny lot zostaje odwołany i bohater zostaje zmuszony spędzić noc w Bangkoku. W hotelu spostrzega, że posiada cudzą walizkę i postanawia czym prędzej odnaleźć jej właściciela. Odnajduje jednak tylko jego zwłoki. W ten sposób wplątuje się w intrygę Gangu Szkieletów, potężnej organizacji przestępczej, pragnącej zdobyć trzy złote figurki Buddy; w każdej z nich zapisana jest bowiem część wskazówek, prowadzących do ukrytego w Bangkoku skarbu.

Jak przystało na kino rodem z produkcji o szpiegu z licencją na zabijanie, Cheung zwiedza egzotyczne miejsca, napotyka ekstrawaganckich złoczyńców, a większość jego znajomych okazuje się być kimś innym niż się wydaje. Nie zabraknie przy tym strzelanin, bijatyk oraz, oczywiście, bliskich i bliższych relacji z płcią piękną. Choć żaden z tych aspektów nie wzbija się na wyżyny, to film należy pochwalić za bardzo udaną ścieżkę dźwiękową, składająca się zarówno z intensywnej muzyki podczas scen akcji, jak i ze świetnych jazzowych kompozycji nadających The Golden Buddha międzynarodowego charakteru. Kiedy film oglądałem po raz pierwszy skojarzył mi się z japońskimi mokukoseki eiga z Nikkatsu, czyli filmami, których akcja zawieszona jest w świecie bez wyraźnej przynależności geograficznej, czasem również czerpiących inspiracje z historii o Bondzie. Moje spostrzeżenie zdaje się potwierdzać fakt, że faktycznie doszło do współpracy Shaw Brothers i Nikkatsu przy filmie AsiaPOL. W The Golden Buddha Lo podbija początkowe wrażenie zagubienia w obcym kraju poprzez brak znajomości języka tajskiego i słabą znajomość angielskiego przez Cheunga, co być może sugeruje, że nie jest on szpiegiem czy międzynarodowym agentem.

Zaletą filmu jest również fakt, że fabuła nie zostaje przed widzem zbyt wcześnie odkryta i o kolejnych zdradach czy ujawnieniach niegodziwych postaci dowiaduje się on wraz z bohaterami. I choć pomaga to w utrzymaniu napięcia, wynika też niestety ekstremalnymi dziurami logicznymi, sprawiającymi ostatecznie, że plan potężnego Gangu Szkieletów – przewodzonego przez Lidera w stroju komiksowego superłotra z lat 60. lub wcześniejszych – jest zupełnie pozbawiony sensu. Pod koniec zresztą The Golden Buddha całkowicie pogrąża się w kiczu. Sporą rolę odgrywają w tym sceny walki wręcz. Są one nadmiernie sztuczne, aktorzy wyraźnie pomagają sobie w upadkach, ciosy nie dochodzą celu, a ich choreografia jest chwilami zaskakująco nierealistyczna. W porównaniu z ówczesnymi filmami Shaw Brothers z gatunku wuxia wyglądają wręcz żałośnie, zdają się jednak wpisywać w groteskowy, komiksowy charakter produkcji, który zaczyna dominować wraz z ujawnieniem bazy Gangu Szkieletów, będącej skrzyżowaniem kryjówek bondowskich łotrów pokroju Dr. No z kolorowymi placówkami superzłoczyńców z amerykańskich komiksów.

The Golden Buddha to jednak też produkcja pełna wartkiej akcji, wielu ciekawie zainscenizowanych scen – szczególnie, gdy Cheunga próbuje pokonać żeńska część gangu, świetnej ścieżki dźwiękowej oraz rzetelnego aktorstwa z wieloma znajomymi twarzami w mniejszych rolach. Jako taka nie potrafi nużyć i choć obecnie jawi się bardziej jako ciekawostka hongkońskiej kinematografii niż pełnoprawny film, to jest to ciekawostka zdecydowanie przyjemna w kontakcie.

 

Alfabetyczny spis treści wszystkich opisanych w serii produkcji (z wyróżnieniem gatunków).

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.