Hongkong i okolice. 1969 (część I)

Niniejsza seria zaplanowana jest jako mini-encyklopedia produkcji z Hongkongu, Chin i Tajwanu, które zaliczają się do kina gatunków, ze szczególnym uwzględnieniem filmów wuxia, kung fu, kina akcji, kryminałów oraz horrorów. Warto w tym momencie przypomnieć oczywisty fakt, że pochodzi stamtąd również ogromna ilość doskonałego kina wszelkich gatunków, stąd też zachęcam do poznawania kinematografii tego obszaru Azji wykraczającej poza ramy tutaj nałożone.

Twin Blades of Doom
Yin yang dao
reżyseria: Ching Doe
scenariusz: Kang-Chien Chiu
studio: Shaw Brothers
premiera: 01.01.1969

Obsada: Yun Ling, Li Ching, Hung-Lieh Chen, Dean Shek i inni.

Po tym jak Chang Chi-Liang (Yun Ling) niechcący zabija jednego z mistrzów w trakcie pojedynku, postanawia porzucić ścieżkę przemocy i odchodzi ze Świata Sztuk Walki. Nie jest mu jednak dane żyć w spokoju. Niespodziewanie staje się bowiem świadkiem zabójstwa dokonanego przez Widmowy Gang. Złoczyńcy, aby zatrzeć za sobą ślady wysyłają za Chi-Liangiem swoich wojowników. Nie udaje im co prawda pochwycić wojownika, lecz zabijają jego rodziców. Napędzany wściekłością protagonista poprzysięga im zemstę, lecz zanim jeszcze rusza do walki zostaje ciężko ranny. Na wpół martwego bohatera znajduje urocza Yin Pao-ehr (Li Ching), której rodzina pomaga szermierzowi wrócić do zdrowia i wznowić misję zemsty. W międzyczasie zaś Widmowy Gang zawiązuje spisek mający na celu kradzież wyjątkowego skarbu.

Film zaczyna się dość interesująco i przez niemal połowę czasu trwania nieraz zbliża się do pomysłowych scen czy inscenizacji starć. Niestety poza zbliżaniem się do nich nie czyni wiele więcej. Im dłużej zaś trwa, tym bardziej przekształca się w pospiesznie zrealizowany wuxia, gdzie coraz trudniej doszukiwać się większych zalet. Rok 1969 nie był niestety najlepszym dla Shaw Brothers, co udowadnia większość z opisanych tu produkcji. Nie licząc filmów Cheh Changa, większość produkcji z tego roku to odtwórcze powielanie utartych schematów. Przesyt powodowany nieprzerwanie powtarzanymi formą i treścią sprawił, że kolejne propozycje znalazły się na etapie stagnacji, toteż konieczna stała się rewitalizacja kina gatunkowego z Hongkongu i okolic. Jako obraz wpisujący się w tę niekreatywną grupę propozycji od Shaw Brothers, Twin Blades of Doom można polecić jedynie największym miłośnikom gatunku.

Killers Five aka Killers 5
Hao xia zhuan
reżyseria: Kang Cheng
scenariusz: Hoi-Leng Sung i Kang Cheng
studio: Shaw Brothers
premiera: 14.02.1969

Obsada: Ching Li, Ching Tang, Feng Ku, Miao Ching, Kuang-Yu Wang, Carrie Ku Mei, Feng Tien i inni.

Kang Cheng wysmażył w 1969 roku nader rozrywkowy film wuxia, który musiał być kręcony w ogromnym pośpiechu. Nieudane zbliżenia, rozmazane kadry, niezgranie niektórych ciosów wyraźnie zdradzają pośpiech realizacyjny i brak czasu na poprawki. Być może właśnie z braku na doszlifowanie choreografii i zdjęć główny ciężar produkcji przeniesiono na relacje między tytułową piątką bohaterów, a na scenach akcji w pełni skupiono się tylko podczas finału, kiedy to widz stanie się świadkiem nie tylko dość interesujących, ale również wynikających całkiem sporą destrukcją otoczenia walk.

Killers Five opowiada o potężnym szermierzu, który został poproszony przez księcia o pomoc w odzyskaniu córki porwanej przez niezniszczalnego wojownika. Bohater aby pokonać oddziały wroga postanawia zebrać grupę, składającą się – oprócz niego – z jeszcze trzech wojowników: łucznika, mistrza pływania oraz mistrza wspinania się po górach – jako że baza wroga znajduje się na trudnodostępnej górskiej wysepce.

Lwia część Killers Five skupia się na zbieraniu wspomnianej grupy – co wynika czasem lekkimi skojarzeniami z Siedmioma samurajami (Shichinin no samurai, Akira Kurosawa, 1954) – oraz ich podróży do celu. W jej trakcie napotykają ukrytych wrogów i tajemniczego mężczyznę, którego motywacje byłyby zdecydowanie bardziej tajemnicze gdyby nie tytuł filmu.

Zarówno podczas tworzenia grupy, jak podczas podróży dochodzi do dużej ilości rozmów między bohaterami. Warto o tym wspomnieć, gdyż dialogi są tu zwykle świetnie rozpisane, o lekko humorystycznym zabarwieniu. Relacje między postaciami są tu zresztą największą zaletą. Jako że w grupie znajduje się jedna kobieta, wprowadzono również zaskakująco delikatny i nienachalny wątek romantyczny. Oczywiście wszystko to doprowadzić musi do festiwalu walk wojowników. Cheng dodatkowo je uatrakcyjnia poprzez dodanie klasycznych dla wuxia, choć pod koniec lat 60. już znacznie rzadziej używanych, ukrytych pułapek w bazie wroga. Nie brak tu również kilku zwrotów akcji oraz przesłania dotyczącego patriotyzmu jako nadrzędnej wartości. Wojownik ma po pierwsze walczyć i pracować na rzecz polepszenia państwa i narodu, nawet kosztem życia rodziny, przyjaciół czy własnego. Patriotyzm nie oznacza przy tym bezwzględne słuchanie się władzy, lecz krytykowanie jej i walka z nią, jeśli władza zachowuje się niemoralnie i niesprawiedliwie lub ze szkodą dla narodu. Wszystko to sprawia, że choć Killers Five stanowi raczej średni przykład kina wuxia to niewątpliwie jest interesującym filmem dla miłośników gatunku.

The Singing Thief
Da dao ge wang
reżyseria: Cheh Chang
scenariusz: Kang-Chien Chiu
choreografia scen akcji: Chia-Liang Liu i Kai Tong
studio: Shaw Brothers
premiera: 14.02.1969

Obsada: Chung Lam, Lily Ho, Lieh Lo, Essie Lin, Yan Mui, Ching Wong, David Chiang i inni.

The Singing Thief jest pierwszym filmem w karierze Cheh Changa, który nie należy do gatunku wuxia i – jako taki – uznać należy go za prekursorski względem przyszłych dokonać reżysera na arenie produkcji z akcją osadzoną we współczesności, jakie będzie stopniowo coraz częściej realizował. The Singing Thief należy też uznać za jedną z wczesnych produkcji przewidujących dominację kina kung fu. Mimo jednak tej, bądź co bądź, istotnej pozycji w historii kina gatunkowego z Hongkonku i okolic, film trudno uznać za szczególnie udany, nie odniósł też komercyjnego sukcesu i niemal zupełnie poległ w box officie.

Prymarnie produkcja została pomyślana jako pozycja, która ściągnie do kin widownię dzięki obsadzeniu w roli głównej popularnego tajwańskiego piosenkarza Chunga Lama (znanego jako Jimmy Lin) oraz jako pomoc w rozpoczęciu przez tegoż kariery aktorskiej; debiutuje on bowiem w omawianej produkcji. Paradoksalnie Lam stanowi jednak największy – z kilku tu obecnych – problemów. Po pierwsze, jest on zwyczajnie kiepskim aktorem, jego uśmiechy czy próby wzbudzenia wrażenia nonszalancji nie tylko prezentują się nieprzekonująco, lecz są wyrugowane z charyzmy, co sprawia, że centralna postać produkcji nie wzbudza większych emocji, co oczywiście nie wychodzi z korzyścią dla filmu. Jak można się spodziewać, w The Singing Thief pojawi się też kilka numerów wokalnych, utrzymanych w stylistyce ówczesnego popu z tekstami napisanymi przez samego Changa. Jest ich zaskakująco mało, ponadto prezentują wysoki poziom wykonania, szczególnie piosenka o diamentach jest mocno rytmiczna i wpadająca w uszy, świetnie pasująca do całości produkcji. Ten nowoczesny, popowy nastrój uzupełniany jest licznymi zmianami modnych strojów przez postaci czy widokiem tańczącej młodzieży. Co jednak zaskakujące – i uzupełniające portret Lama jako niezbyt utalentowanego – Lam nie wykonuje w filmie ani jednego utworu. Za każdym razem, gdy widzimy gdy grana przez niego postać śpiewa, w rzeczywistości słyszymy podłożony głos innego wokalisty. Chang ponoć nie był zadowolony ze współpracy z piosenkarzem, jak i z produktu końcowego. Najwyraźniej uznawał go jednak za wystarczająco interesujący by do niego powrócić w swoistym remake’u, zatytułowanym The Singing Killer, tym razem obsadzając w głównej roli utalentowanego Davida Chianga, pojawiającego się w The Singing Thief w epizodycznej roli jako jeden z bandziorów pobity przez protagonistę.

Akcja filmu skupia się na Diamond Poonie (Chung Lam), byłym złodzieju, a obecnie popularnym piosenkarzu. W czasach prowadzenia przestępczej działalności jego znakiem rozpoznawczym był czerwony goździk pozostawiany na miejscach licznych kradzieży, więc gdy teraz w Hongkongu zaczyna grasować złodziej lubujący się w goździkach w naturalny sposób Poon staje się pierwszym podejrzanym policji. W pościg za nim rusza fajtłapowaty detektyw Pao (Yan Mui), ale to bogata i współpracująca z policją Darling (Lily Ho) otrzymuje pozwolenie na sprawowanie pieczy nad podejrzanym. Jej pomysł rozwiązania śledztwa polega na zaproszeniu przestępcy do swojego domu i rzucenia mu wyzwania ukradzenia jej kosztowności. Poon od diamentów woli jednak ich właścicielkę, co rozpoczyna wątek romantyczny. Poza podrywaniem ślicznej Darling, rusza też z misją pojmania podszywającego się pod niego złodzieja, w tym celu zwraca się o pomoc do przyjaciela z przestępczych czasów Guoji Wanga (Lieh Lo), który obecnie prowadzi legalny biznes wraz z piękną partnerką Xin Tian (Essie Lin).

Drugim z największych problemów filmu jest jego fabuła. Wymieszanie kina akcji z komedią nie przychodzi Changowi z łatwością, a przynajmniej nie na tym etapie jego kariery. Większość humoru jest ograniczona do postaci Pao, lecz sceny komediowe są dość niskich lotów, jedyne w czym odnoszą sukces to w zaprezentowaniu negatywnego wizerunku policji, jako zupełnie niezdolnej do prowadzenia nawet najprostszych śledztw, niepoważanej przez opinię publiczną, niekompetentną i zwyczajnie idiotyczną. Poza tym sposób przedstawienia prowadzenia śledztwa jest nielogiczny, pełen głupot i zbiegów okoliczności, co sprawia, że produkcja nie wzbudza wielkiego zainteresowania opowiadaną historią.

Największą zaletą The Singing Thief – oprócz drugoplanowych aktorów – są sceny akcji. Utrzymane w stylu, jaki będzie kojarzony z kung fu, oferują widzom interesujące choreografie, wzbogacone świetną pracą kamery oraz – szczególnie w finalnych sekwencjach – zapadającą w pamięć kolorystyką i nieco ponurym nastrojem. Oprócz finału, gdzie Poon będzie walczył z chmarą pomagierów złoczyńcy, zrzucał ich z wysokości i popisywał się stuprocentową celnością podczas strzelania z pistoletu, na wyróżnienie zasługuje też sekwencja akcji w krematorium, gdzie Poon stawia czoła innej chmarze pomagierów złoczyńcy w ciekawie zaaranżowanych scenach z użyciem wyposażenia pomieszczenia jako broni.

Tematycznie odległy od produkcji z jakich najszerzej jest kojarzony Chang The Singing Thief mimo licznych wad i finansowej porażki jest pozycją, która powinna zainteresować fanów reżysera oraz widzów ciekawych rozwoju kina gatunkowego w Hongkongu. Nie jest to co prawda zbyt udane wprowadzenie nowej stylistyki do własnej twórczości przez Changa, szukającego sposobów na wyrwanie się z ram gatunkowych wuxia, lecz jest to wprowadzenie obiecujące nową jakość w jego filmografii. Obietnicę tę zaś spełni w stu procentach.

Return of the One-Armed Swordsman
Du bei dao wang
reżyseria i scenariusz: Cheh Chang
choreografia scen akcji: Kai Tong i Chia-Liang Liu
studio: Shaw Brothers
premiera: 28.02.1969

Obsada: Yu Wang, Lisa Chiao, Essie Lin, Hua Tsung, Lui Cheng, Ban Hoh, Feng Tien, Feng Ku, Lung Ti, David Chiang i inni.

Sequele w studiu Shaw Brothers należały do rzadkości, lecz niezwykły sukces Jednorękiego szermierza zmotywował producentów i Changa do stworzenia historii o chwilowym powrocie kultowego Fang Ganga do Świata Sztuk Walki. Warto przy tym zwrócić uwagę, że jest to też jedyny film z 1969 roku, w którym zagrał Yu Wang. Aktor bowiem w 1969 roku ożenił się z dziewięć lat starszą od siebie aktorką Jeanette Lin oraz zdecydował się na zakończenie kariery w studiu Shaw Brothers i przeniesienie się do Tajwanu. Mimo to, w hongkońskim studiu pojawił się jednak jeszcze dwukrotnie w 1970 roku. Swoją decyzję podjął niedługo po zakończonym skandalem romansie z żoną reżysera Qin Jiana, który popełnił samobójstwo przed sfinalizowaniem rozwodu. Małżeństwo Wanga i Lin zresztą też nie było udane i para rozstała się w 1975 roku. Lin wielokrotnie oskarżała Wanga o przemoc wobec jej osoby. W 1977 roku Lin wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie zmarła w 1995 roku z powodu ataku astmy. Z tego małżeństwa Wang ma trzy córki, jedną z nich jest Linda Wong – popularna w latach 90. piosenkarka Cantopopowa.

Lata później Wang ożenił się ponownie, tym razem ze stewardesą Wang Kaizhen, jednak i to małżeństwo nie było spokojne. Kaizhen wniosła pozew o rozwód i nawiązała romans z młodym biznesmenem Zhangiem Zhao. Wang Yu zorganizował publiczny atak na żonę, zaskakując ją z policją i reporterami podczas jednej z jej miłosnych eskapad. Do rozwodu między nimi doszło w 1997 roku. A skoro już piszę o prywatnych sprawach tej barwnej postaci, to mogę wspomnieć, że w 1981 roku Wang został oskarżony o morderstwo w Tajwanie; został jednak uniewinniony z powodu braku wystarczających dowodów. Ponadto na pierwsze strony gazet nieraz też trafiały informacje o jego kolejnych bijatykach w publicznych miejscach.

Ale wróćmy do powrotu jednorękiego szermierza. Film rozpoczyna się zaproszeniem protagonisty na turniej sztuk walki zorganizowany przez niecnych Ośmiu Mistrzów. Fang odmawia przybycia, pozostając wierny obietnicy złożonej swojej żonie; odmawia udziału, nawet gdy do walki namawiają go praworządni wojownicy, obawiający się, że turniej jest tylko pretekstem do masakry klanów, mogących przeciwstawić się potędze Ośmiu Mistrzów. Faktycznie, pod pozorem wyłonienia Króla Szermierzy, złoczyńcy niektórych wojowników zabijają, innych zamykają w lochach, a ich uczniom dają ultimatum: dany mistrz zostanie wypuszczony na wolność, jeśli jego uczniowie odetną sobie prawą rękę. Zdesperowani adepci sztuk walki proszą o pomoc jednorękiego szermierza, jeden z nich nawet dopuszcza się porwania żony Fanga, żeby go zmusić do działania. Ostatecznie, wszyscy razem decydują się stanąć do walki z Ośmioma Mistrzami i ich oddziałami.

W przeciwieństwie do nowatorskiego pierwszego spotkania z jednorękim szermierzem, które obfitowało w komentarze dotyczące życia wojownika, sensu rywalizacji czy przemocy jako takiej, kontynuacja przede wszystkim stanowi festiwal kina akcji, z mnóstwem pojedynków z użyciem różnorakiego oręża. Mistrzowie posługują się ukrytymi ostrzami, wyskakują z ziemi, suną w powietrzu, strzelają z mieczy… Sceny akcji, choć z powodu prostych trików zestarzały się gorzej niż te z pierwszej części, są zdecydowanie pomysłowe, świetnie rozpisane i niezwykle dynamiczne.

W trakcie kolejnych starć giną – zwykle w krwawy, charakterystyczny dla Changa sposób – kolejni młodzi wojownicy. Dzięki tym brutalnym zabójstwom stopniowo wzmocniony zostaje obraz Świata Sztuk Walki jako świata przepełnionego cierpieniem, a podążanie ścieżką wojownika czy zbrojnej rywalizacji prowadzi tylko w kierunku bezsensownych śmierci i pustych wartości. Ten gorzki komentarz zostaje finalnie potwierdzony przez tytułowego bohatera, który ponownie rezygnuje ze Świata Sztuk Walki na rzecz prostego, farmerskiego życia z żoną i dzieckiem. Jego niechęć do brutalnej, niekończącej się rywalizacji o bycie najlepszym szermierzem czy ciągłych zemst za śmierć bliskich czy za utratę honoru zostaje podkreślona, gdy zrywa on złoty medal najlepszego szermierza, rzuca go na ziemię i depcze w powrotnej drodze do domu.

Return of the One-Armed Swordsman z pewnością nie jest filmem na miarę poprzednika, lecz wciąż stanowi sprawnie zrealizowany wuxia, pełen pomysłów i wartkiej akcji, niezapominający przy tym o ambicjach skomentowania brutalnego konduktu szermierza, choć tym razem nie skupiający się na nich, jak wcześniej. Warto przy okazji wspomnieć o małej rólce przyszłej megagwiazdy kina akcji Davida Chianga, który pojawia się jako jeden z uczniów w grupie Fanga. Fani mogą go zauważyć w scenach przed finalnym atakiem Ósmego Mistrza; Chiang wciela się w młodego wojownika, który budzi starszych mistrzów podczas zmierzania do patrolowania bramy wejściowej. Chiang wcześniej pracował w Shaw Brothers jako kaskader i jeden z instruktorów sztuk walki. Jakby tego było mało, to w filmie pojawia się również – w swojej pierwszej roli – inny przyszły gwiazdor kina akcji, mianowicie Lung Ti. Rola w filmie była dla niego nagrodą za ukończenie kursu aktorskiego zorganizowanego przez Shaw Brothers w 1968 roku. Ti był wtedy już zaznajomiony ze stylem walki Wing Chun, którego uczył go mistrz Jiu Wan. Chang spostrzegł talenty obu młodzieńców i dzięki niemu odniosą oni wielkie sukcesy aktorskie, szczególnie, że początek ich karier przypadał na czas odejścia ze studia Yu Wanga.

Twelve Deadly Coins
Shi er jin qian biao
reżyseria i scenariusz: Tseng-Hung Hsu
choreografia scen akcji: Chia-Liang Liu i Kai Tong
studio: Shaw Brothers
premiera: 13.03.1969

Obsada: Lieh Lo, Li Ching, Feng Tien, Wen-Ching Cheng, Mian Fang, David Chiang i inni.

Pochodzący z niższych warstw społecznych uczeń Chiao Mao (Lieh Lo), mimo świetnych zdolności sztuk walki, wciąż spotyka się z szykanami ze strony pysznego syna mistrza tytułowych dwunastu śmiertelnych monet. Nieświadomy braków w szermierczym wykształceniu swojego dziecka mistrz wysyła go wraz z córką do obrony ważnego transportu. Mimo chęci Mao dołączenia do ochrony, jego pomoc zostaje odrzucona. Zgodnie z przewidywaniami widza transport zostaje zaatakowany. Na miejscu obecny jest na szczęście protagonista, potajemnie pomagający w ochronie transportu. Gdy jednak walka stawia go naprzeciw córki złego mistrza, nie chcąc jej zabijać decyduje się na negocjacje z przywódcą wrogów. Jego zachowanie sprawia, że zostaje oskarżony o zdradę i cały transport przepada. Z powodu jego utraty firma ochroniarska zostaje zamknięta, a jej mistrz i jego dzieci dostają od władz miesięczne ultimatum na odnalezienie skradzionego towaru. W międzyczasie Mao – bez niespodzianki – nawiązuje romans z córką złego mistrza, który decyduje się skazać ich oboje na śmierć.

Twelve Deadly Coins stanowi odcinanie kuponów od popularnych filmów Changa i Hu. Motyw ucznia jest silnie wzorowany na jednorękim szermierzu (Mao nawet straci w filmie dłoń), podczas gdy wojownicza córka złego mistrza nosi cechy bohaterki Napij się z mną. Niestety, powolny tok narracji, przewidywalna fabuła, nieciekawe starcia i zupełnie rozczarowujący – choć pod pewnymi względami dość oryginalny – finał, sprawiają, że ta szybko zrealizowana produkcja wuxia stanowi jedną z gorszych ze studia. Promuje się w niej klasyczne wartości z lojalnością na czele, lecz na tym etapie tworzenia filmów, jest to zwyczajne wpisywanie produkcji w wypracowany model, tak chętnie eksploatowany przez studio. Mimo kilku intrygujących scen i jak zawsze dobrej kreacji Lo, Twelve Deadly Coins stanowi propozycję przeznaczoną tylko dla fanów gatunku.

Dragon Swamp
Du long tan
reżyseria i scenariusz: Wei Lo
studio: Shaw Brothers
premiera: 25.03.1969

Obsada: Pei-Pei Cheng, Hua Yueh, Lieh Lo, Li Tung, Chung-Hsin Huang,  Wei Lo, Feng Ku, Sammo Hung i inni.

Największa kobieca gwiazda ówczesnego kina wuxia, Pei-Pei Cheng powraca. Tym razem pojawia się w podwójnej roli córki oraz nie ulegającej procesowi starzenia się matki. Obie nie mają jednak co liczyć na sielankę, gdyż zło nigdy nie śpi i tak oto niegodziwy klan wykrada legendarny jadeitowy miecz, mający moc zburzenia delikatnej równowagi panującej w Świecie Sztuk Walki. Na domiar złego, miecz jest naznaczony przekleństwem, wpędzającym w szaleństwo jego właścicieli. Różni adepci sztuk walki ruszają na poszukiwania oręża, lecz niespodziewanie natrafia na nie młoda i niezbyt doświadczona wojowniczka (Pei-Pei Cheng), niezdolna niestety w walce pokonać złego mistrza (Lieh Lo) i jego ludzi. Na szczęście z pomocą przybywa jej szlachetny wojownik (Hua Yueh), który poszukuje swojej dawnej miłości – matki dziewczyny. Razem decydują się poprosić o pomoc w odzyskaniu miecza legendarnego Mistrza Smoczych Bagien.

Wei Lo rozpoczyna i przez długi czas utrzymuje film na dość wysokim poziomie, mimo że nie prezentuje niczego poza niezobowiązującą rozrywką. Traktuje przy tym wspomniany jadeitowy miecz jako obiekt o nadprzyrodzonym znaczeniu i symbol rangi oraz potęgi właściciela, do pewnego stopnia negujący istotność zdolności wojownika. Dragon Swamp może poszczycić się także bardzo udanymi sekwencjami sztuk walki, zdecydowanie jednymi z lepszych w karierze Pei-Pei Cheng. Niestety wraz z przejściem do Smoczych Bagien, film zanurza się w infantylne fantasy, a niektóre z efektów specjalnych rażą ekstremalną sztucznością. Następnie Lo przechodzi do przegadanych pasażów w scenach przedstawionych w anturażu niczym z dziecinnego shenguai, odnoszących porażkę w próbach zainteresowania widza. Po powrocie do głównego wątku produkcja na szczęście powoli odzyskuje impet. W późniejszych partiach filmu na szczególną uwagę zasługuje pomysłowa sekwencja podróży młodej wojowniczki oraz jej przygoda w karczmie, poprzez którą Lo zdradza, że czerpał inspiracje od Kinga Hu.

Samsung

Iron Mistress aka Iron Petticoat aka Iron Lady
Tie niang zi
reżyseria: Tsun-Shou Sung
scenariusz: Shih-Ching Yang
choreografia scen akcji: Yiu-Kwan Poon
studio: Union Film i International Film Production
premiera: ??.??.1969

Obsada: Hsiang-Chin Han, Ying Pai, Chien Tsao, Chung-Shan Wan, Tian Miao, Kei Tong, Pooi Yue i inni.

Osadzona w XII wieku wuxia Tsun-Shou Sunga to opowieść o rebeliantach z północnych obszarów Chin, walczących przeciw tatarskiemu okupantowi i wspierających dynastię Sung. Liderem grupy praworządnych wojowników jest mistrzyni sztuk walki Żelazna Dama (Hsiang-Chin Han). Wśród podległych jej szermierzy niektórzy zajmują wyższe pozycje, szczególnie zaś zwracają na siebie uwagę szlachetny, lecz nieco zbyt impulsywny Sheng Wei (Ying Pai) oraz niezbyt zadowolony ze swojej służby Tze Fu (Chung-Shan Wan). Gdy film się rozpoczyna rebeliantom wiedzie się dość dobrze: udaje im się pokonać oddział wroga i uratować grupkę skazanych na śmierć więźniów z opresji. Dobry humor bohaterów psuje jednak niespodziewanie przybywający uczony, imieniem Tzan Hsin (Chien Tsao). Hsin wytyka im brak strategicznego przygotowania i wieści rychłą zgubę, jeśli nie połączą z nim sił. Żelazna Dama nie traktuje jego oferty poważnie i bez zastanowienia ją odrzuca, w czym wtóruje jej Wei; według nich „czcze gadanie” niczego nie zmieni i jedynie ścieżka otwartego konfliktu opartego na sile fizycznej doprowadzi ich do wygranej walki z okupantem. Kiedy jednak Tatarzy wysyłają do rozprawienia się z Żelazną Damą swojego podstępnego mistrza sztuk walki, okazuje się, że rebelianci znajdują się na przegranej pozycji – ich wróg nie walczy czysto i z pomocą szpiega oraz udanego fortelu dziesiątkuje bohaterskich wojowników.

Jako tajwańska produkcja wuxia Iron Mistress prezentuje solidny poziom wykonania. Choć nigdy nie wzbija się na wyżyny gatunku, nigdy też nie schodzi na jego dno, co sprawia, że powinna zainteresować każdego miłośnika szermierczych walk, a szczególnie miłośnika lubującego się w filmach z końca lat 60. Fabularnie, mimo że produkcja prezentuje nader nieskomplikowaną opowieść, skutecznie rozbudowuje charaktery głównych postaci poprzez wprowadzenie drobnych wątków romantycznych, dzięki którym widzowie dostrzegają delikatniejszą stronę wojowniczych rebeliantów, a aktorzy mogą chociaż trochę zaprezentować swoje zdolności poza scenami akcji i szykowania się do akcji. Główną rolę zagrała tu Hsiang-Chin Han. Aktorka ta nie zrobiła tak zawrotnej kariery, jak jej koleżanki po fachu z Hongkongu; zapewne jej nazwisko byłoby szerzej znane gdyby miała szczęście pojawić się w głównej roli w którejś z tajwańskich produkcji Kinga Hu. Jej kreacja jako Żelaznej Damy jest najmniej rozbudowaną w filmie, jako że na wskroś heroiczna liderka rebeliantów przez większość czasu stara się tłumić swoje emocje i z zaciśniętymi zębami dać przykład walki z wrogiem. Nie prezentuje się przy tym tak charyzmatycznie jak Feng Hsu czy Polly Shang-Kuan, lecz nie ma też za co jej krytykować, jej mało wyrazista rola jest przynajmniej częściowo powodowana scenariuszem. Zdecydowanie lepiej na ekranie prezentuje się natomiast Ying Pai, którego widzowie wuxia doskonale kojarzą z Karczmy smocze wrota Kinga Hu. Pai jest bardzo energicznym i skupiającym na sobie uwagę aktorem, nie dziwi więc, że gdy Union zbankrutuje jego kariera będzie rozwijać się w Hongkongu. Wśród znajomych twarzy w drugoplanowej roli rozpoznajemy, jak zawsze charakterystycznego Chung-Shan Wana; jest to utalentowany aktor o dość wyrazistej twarzy, lecz rzadko kiedy grający coś więcej niż drugoplanową rolę.

Tematycznie produkcja – niejako zgodnie z modelem wypracowanym przez Kinga Hu – skupia się na zaprezentowaniu siły fizycznej jako czynnika niewystarczalnego do walki o – mówiąc ogólnie – lepszy świat. Rebelianci odrzucają pomoc uczonego, pewni że zdolności retoryczne i strategiczne są mniejszej wartości niż zdolności sztuk walki i że są w stanie pokonać wrogów korzystając wyłącznie z własnych sił i uporu. Po tym, jak dostają krwawą nauczkę muszą sobie uświadomić, że czasem dobry plan jest lepszy niż najpotężniejszy wojownik i w starciu z przeważającymi siłami można odnieść zwycięstwo bez angażowania się w choćby jedną walkę. Mimo tego – jak na film wuxia przystało – walk tu nie zabraknie, przede wszystkim dzięki postaci Weia, który przez długi czas jako jedyny nie daje się przekonać Hsinowi co do wyboru taktyki i woli ruszyć na wroga z wyciągniętym mieczem aniżeli sprytnie wpędzić go w pułapkę.

W kontekście scen akcji, Iron Mistress prezentuje się dość archaicznie. Nie wyglądają one źle, szczególnie patrząc na film w kontekście czasu powstania, ale też nie są w stanie rywalizować w kwestii choreografii i wykonania z produkcjami Cheh Changa czy przywoływanego już Kinga Hu. Jest tu jednak kilka interesujących sekwencji, jak dłuższe starcie nocą, gdy oddział Tatarów atakuje bazę rebeliantów, walka Żelaznej Damy i Weia z zaskakująco potężnym strażnikiem transportu broni czy dwie sekwencje karczmiane. Na uwagę zasługuje także finalne starcie, gdzie czwórka z bohaterskich rebeliantów toczy wyniszczający bój z tatarskim mistrzem.

Ostatecznie zatem Iron Mistress jest produkcją wartą rekomendacji fanom starszych propozycji z gatunku i jako taka stanowić będzie dla nich świetny sposób na spędzenie przyjemnych niespełna dziewięćdziesięciu minut.

Alfabetyczny spis treści wszystkich opisanych w serii produkcji (z wyróżnieniem gatunków).

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.