Heroiny eksploatacji III

Dzień Kobiet! Z tej okazji, tak jak w latach poprzednich, zapraszamy do lektury kolejnej edycji Heroin eksploatacji – zbioru laurek dla aktorek i/lub postaci kobiecych związanych z celuloidową pulpą i eksploatacją. Zadania tego podjęło się tym razem siedmioro zakochanych w wiekowym kinie śmiałków – w tym trójka gości: Caligula (La Fin Absolue du Monde), Kuba Haczek (The Blog That Screamed) i Kamil Rogiński (Drugged by Movies) – którzy razem przemierzyli odległe filmowe krainy, od horroru gotyckiego po… pornografię. Zapraszamy do lektury!


Caligula

Traci Lords

Traci Lords to pseudonim artystyczny Nory Louise Kuzmy. Urodzona w 1968 roku, pochodziła z ubogiej rodziny. Będąc jeszcze nastolatką poddała się aborcji, wcześnie rzuciła szkołę i zamieszkała z byłym konkubentem swej matki. Posługując się sfałszowanym prawem jazdy rozpoczęła pracę w modelingu, pozując do magazynów dla dorosłych (jej zdjęcia ukazały się m.in. w Penthouse z września 1984 roku). Niedługo potem, jako szesnastolatka, zaczęła regularnie występować w filmach porno. Szybko zdobyła sobie pozycję, słynąc z dorodnych, młodzieńczych kształtów i odgrywanych z entuzjazmem, głośnych orgazmów. Według niektórych szacunków jej filmografia przed momentem ukończenia „osiemnastki” obejmowała około stu pozycji. Gdy wyszło na jaw, że jedna z najbardziej rozchwytywanych gwiazd branży XXX była na tym etapie osobą niepełnoletnią, wybuchł ogólnokrajowy skandal. Sprawa była na tyle paląca, że otarła się o Kongres, a dalsze rozpowszechnianie filmów z udziałem Traci zostało zakazane na terenie USA (zgodnie z tamtejszym prawem, klasyfikowały się one jako dziecięca pornografia). Szum medialny wokół jej osoby, został należycie wykorzystany przez samą główną zainteresowaną, która w programach telewizyjnych oskarżała porno-światek o wykorzystywanie i skrajne moralne zepsucie. Swoją wersję wydarzeń podtrzymała w napisanej po latach autobiografii pod tytułem Underneath It All (2003). Zdaniem wielu osób z branży, jej zachowanie było w pełni przemyślaną, cyniczną kalkulacją, niemniej Lords od trzech dekad konsekwentnie odcina się od swej przeszłości. Po pikantnych początkach, gdy nie szczędziła widoku swych wdzięków z pełnią detali anatomicznych, przebranżowiła się na bardziej „mainstreamową” rozrywkę i od tego momentu zobaczenie jej na ekranie nago nie jest już takie łatwe. Inna sprawa, że aktorka specjalizuje się w B-klasowych produkcjach, głównie tanich horrorach, thrillerach kręconych z myślą o rynku video, ewentualnie repertuarze bardziej awangardowym. Do najgłośniejszych jej występów należy rola u boku Johnny’ego Deppa w Beksie (1990) Johna Watersa. Gdzieś po drodze były również takie pozycje jak: remake cormanowskiego klasyka Not of This Earth (1988), voo-doo wampiryzm w hair-metalowych barwach Shock’em Dead (1991), epizody w miniserialu grozy Stukostrachy (1993) oraz w czarnej komedii Watersa W czym mamy problem? (1994), a nawet komiksowy Blade (1998) czy… udział w serialu Melrose Place (1992-1999). Najbardziej godną uwagi produkcją z ostatnich lat w jej dorobku pozostaje krwawy komediodramat Chirurgiczna precyzja (2012), gdzie niegdysiejsza przyczyna mokrych snów niejednego mężczyzny wciela się w matkę-bigotkę. Traci próbowała swoich sił także w muzyce jako wokalistka wydając swój jedyny album, lawirujący między techno, trance’m a trip hopem 1000 Fires (1995), w którego tekstach poruszała tak tematykę swojego doświadczenia w branży porno, jak i gwałtu, jakiego miała niegdyś paść ofiarą, czy myśli samobójczych. Obecnie w dalszym ciągu kontynuuje karierę filmową, w życiu prywatnym jest matką oraz gorąco wspiera środowiska LGBT. Swego czasu nakręciła nawet taśmę z ćwiczeniami fitness sygnowaną jej nazwiskiem. Też daje się obejrzeć…


Mariusz Czernic

Catherine Spaak – dziewczyna raczej skomplikowana

Zmysłowa aktorka o belgijskich korzeniach, mająca w rodzinie pisarzy, aktorów i polityków. Wuj Paul-Henri piastował urząd premiera Belgii, ojciec Charles działał jako scenarzysta i był w tym naprawdę świetny (jego dziełem jest choćby klasyk kina francuskiego Towarzysze broni z 1937), a starsza siostra Agnès zajmowała się aktorstwem (można ją zobaczyć m.in. w spaghetti westernie Killer calibro 32 z 1967). Catherine Spaak miała odpowiednie warunki do tego, by zostać gwiazdą. I z początku radziła sobie znakomicie. Jej urodę i talent dostrzegli uzdolnieni włoscy filmowcy: Dino Risi, Damiano Damiani, Mario Monicelli. Trafiła nawet do obsady amerykańskiej produkcji (Hotel z 1967), ale świadomie zrezygnowała z rozwijania hollywoodzkiej kariery, bo uważała się za europejską aktorkę. W Europie panowała większa swoboda, a po roku 1967 doszło do rewolucji obyczajowej. Takie heroiny jak Catherine Spaak były wówczas pożądane, szczególnie we Włoszech, gdzie prężnie rozwijało się kino gatunkowe. W jej filmografii można znaleźć takie gatunki jak: giallo, sex-komedia, nunsploitation, a nawet western realizowany na Wyspach Kanaryjskich. Pozornie najważniejszy (ze względu na osobę reżysera) wydaje się Kot o dziewięciu ogonach (1971) Dario Argento, ale bardziej znaczące role – jako symbol rewolucji seksualnej – miała w dwóch filmach z końca lat sześćdziesiątych. Mowa o The Libertine (1968) Pasquala Festy Campanile i A Rather Complicated Girl (1969) Damiana Damianiego według utworu Alberta Moravii. Zagrała w nich postacie skomplikowanych dziewczyn – hedonistek potrafiących manipulować mężczyznami, prowadząc z nimi specyficzną grę, wikłając się w dziwne związki, prowokując, przełamując obowiązujące konwenanse. Była też utalentowaną piosenkarką, przyrównywaną do Françoise Hardy (nagrała włoskie wersje jej przebojów). Można ją było podziwiać w spektaklach teatralnych, np. w roli Roksany w musicalu Cyrano (1978-79) według Edmonda Rostanda. Mimo występów w licznych ramotkach, Catherine Spaak była wszechstronną, wspaniałą artystką, o której warto pamiętać.


Oskar Dziki

Marilyn Burns

Choć filmografia tej urodzonej w Pensylwanii, a wychowanej w Teksasie aktorki nie imponuje liczbą tytułów, jej ekranowy debiut okazał się naprawdę wielki. To właśnie ona wsiadła w 1974 roku wraz ze swoim niepełnosprawnym bratem Franklinem i trójką przyjaciół do przemierzającego teksańską prowincję vana, by pod brutalną ręką Tobe’a Hoopera dać się później sterroryzować zwyrodniałej rodzince o zapędach kanibalistycznych. Marilyn Burns wcielająca się w Sally, delikatną blond-włosą piękność, zmuszona była do oglądania swoich filmowych towarzyszy sprowadzonych do roli bydła przeznaczonego na ubój, aby po wszystkim zasiąść do stołu wraz z główną atrakcją Teksańskiej masakry piłą mechaniczną, Leatherface’em. Dziewczyna koniec końców wyrywa się od stołu i po brawurowej ucieczce z łap rodziny Sawyerów ucieka na pace przypadkowego pick-upa. Przechodzący w paniczny śmiech krzyk dziewczyny, oddalającej się od odprawiającego swój przerażający taniec monstrum, to scena piorunująca, idealne wręcz emocjonalne zawiązanie filmu. Jednak widzowie wiedzą, że przeżycia te pozostaną w pamięci Sally jeszcze na długie lata. Wszak w okropnej Teksańskiej Masakrze Piłą Mechaniczną: Następne Pokolenie (1994) przemyka gdzieś na trzecim planie jako pacjentka zakładu dla obłąkanych. Drogi Burns i Tobe’a Hoopera skrzyżowały się jeszcze przy Zjedzonych żywcem (1977), gdzie również nie oszczędzono jej makabrycznych widoków, by później powrócić do teksańskiej franczyzy w Pile Mechanicznej 3D (2013), w której zagrała… matkę Leatherface’a. Marilyn Burns zmarła latem 2014 roku zostawiając nam legendę kobiety, która przeżyła „jedną z najdziwniejszych zbrodni w historii USA”, będąc jednocześnie wzorem późniejszych final girls czy scream queens.


Kuba Haczek

Daria Nicolodi

Ta pochodząca z Florencji aktorka i scenarzystka kojarzy się widzom przede wszystkim z postacią irytującej dziennikarki Gianny Brezzi, która towarzyszy Davidowi Hemmingsowi w rozwiązywaniu zagadki tajemniczych morderstw w Głębokiej Czerwieni (1975) Dario Argento (zresztą tą rolę uznaje za swoją najlepszą). Odpowiedzialna jest także (a może przede wszystkim) za scenariusze do dwóch najważniejszych horrorów włoskiego reżysera, powstałych podczas ich burzliwego związku: Suspirii (1977) oraz Inferno (1980). Koncepcja tego pierwszego to efekt historii opowiedzianej jej przez babcię, Yvonne Müller, znaną w ezoterycznych kręgach jako „białą wiedźmę”. Do usłyszanej w dzieciństwie legendy Daria dopisała wątki pochodzące z dzieła Thomasa de Quinceya, czym zainspirowała całą „trylogię Trzech Matek”. Miała również zagrać postać głównej bohaterki Suspirii, Susy Bannion, jednak amerykańscy dystrybutorzy filmu chcieli do tej roli kogoś bardziej znanego tamtejszej widowni. W wypadku Inferno tajemnicą poliszynela jest fakt, iż Nicolodi również odpowiadała za scenariusz, a szczególnie motywy alchemiczno–okultystyczne obecne w tym obrazie (jest także posiadaczką dużego księgozbioru dzieł o tej tematyce). Oprócz ról u swojego partnera (poza wymienionymi pojawiła się też w: Ciemnościach (1982) Fenemenie (1985) i Operze (1987)), z powodzeniem wystąpiła w dwóch ostatnich dziełach Mario Bavy, Shock (1977) i The Venus of Ille (1979). Później była obsadzana w mniej znanych obrazach włoskiej grozy, by powrócić w Matce Łez (2007), finałowej części wspomnianej wcześniej trylogii. Nicolodi to doskonały przykład aktorki wzbudzającej skrajne emocje – od uwielbienia po niechęć. Zawsze pewna siebie, lubi kreować swój wizerunek kobiety niezależnej, co często podkreśla w wywiadach, odcinając się od racjonalizmu na rzecz działania intuicyjnego. Z ciekawostek okołofilmowych – Daria Nicolodi twierdzi, iż zna tożsamość słynnego seryjnego mordercy znanego jako „potwór z Florencji”,  jednak po dziś dzień jej scenariusz dotyczący tych wydarzeń nie ujrzał światła dziennego.


Piotr Kuszyński

Barbara Steele

O pięknej Barbarze świat dowiedział się w 1960 roku, za sprawą debiutu reżyserskiego Mario Bavy, słynnej Maski szatana, gdzie zagrała podwójną rolę: złowrogiej czarownicy Asy i jej potomkini, niewinnej Katji. Ta pochodząca z Wielkiej Brytanii drobna brunetka o przeszywającym spojrzeniu zaskarbiła sobie sympatię fanów grozy nie tylko urodą, ale także (a może przede wszystkim) swobodą z jaką zmieniała w tym filmie swe oblicze. Steele potrafiła być damą w opresji, by po chwili przeistoczyć się w demoniczną femme fatale i być może to właśnie było w niej najbardziej pociągające. Symbolizowała nie tylko dualizm ludzkiej natury, ale także była ucieleśnieniem męskiego strachu przed kobietą nieposkromioną i nieobliczalną. Aktorka już nigdy więcej nie zagrała u Bavy (powodem miała być jej kapryśność), w ciągu dekady pojawiła się jednak w sporej ilości gotyckich horrorów (głównie włoskich), gdzie nierzadko zdarzało jej się wcielać w kolejne podwójne role (np. świetne Long Hair of Death (1964) Antonio Margheritiego czy Nightmare Castle (1965) Maria Caiano). O swoim udziale w gatunku mówiła tak: “Reprezentowałam w tych filmach mroczną stronę życia. Byłam drapieżną boginią-suką, którą otaczały tak straszliwe rzeczy jak nekrofilia, wskrzeszenia z martwych, czy długotrwałe klątwy.” Czy taki wizerunek naprawdę odpowiadał Barbarze? Nieszczególnie. Próbowała sił poza horrorem, z czego największym sukcesem była rola u Felliniego w 8 1/2 (1963), po której miała nadzieję na rozkwit kariery. Gdy jednak propozycje ról nie zaczęły się pojawiać, Steele wróciła do włoskich horrorów. Miała w końcu powiedzieć “Chciałabym już nigdy nie musieć wyłazić z żadnej cholernej trumny”. Jej życzenie spełniło się wraz z nadejściem lat siedemdziesiątych i wypaleniu się gotyckiej grozy. Pojawiła się potem jeszcze w kilku filmach, między innymi w Dreszczach (1975) Davida Cronenberga, lecz był to początek końca jej kariery. Ta, w latach osiemdziesiątych była już praktycznie martwa. Straszna szkoda, bo przyglądając się wszelakim późniejszym aktorkom parającym się horrorem nasuwa się jeden smutny wniosek: drugiej tak charyzmatycznej diablicy w tym gatunku już nie było.


Marta Płaza

Divine

Kobiecość niejedno ma imię, jakże więc mogłoby zabraknąć na naszej liście najwspanialszej drag queen kina, czyli prawdziwie boskiej Divine! Wielkiej muzy Johna Watersa i prawdziwej ikony kina transgresji w jednym! Divine, czyli naprawdę Glenn Milstead, w wieku 12 lat przeprowadził się na przedmieścia Baltimore, gdzie poznał młodego Watersa. Obydwaj panowie z miejsca stali się przyjaciółmi, by wkrótce potem zacząć kręcić razem filmy. Dobitnie pokazali na co ich stać już w Eat Your Makeup (1968), gdzie Divine wcielił się w postać samej Jackie Kennedy. O ironio to właśnie otyły i przerysowany Divine był pierwszym aktorem w historii, który zagrał najbardziej stylową pierwszą damę USA. Widzowie po dziś dzień najbardziej pamiętają go jednak z występu w  kultowych Różowych flamingach (1972). Divine, wystrojony w obcisłą czerwoną sukienkę z trenem oraz ozdobiony krzykliwym makijażem, gra tam Babs Johnson, głowę rodziny walczącej o tytuł najbardziej obrzydliwych ludzi na ziemi. Jak przyznał sam Waters w dokumencie Divine Trash (1998), Babs miała być połączeniem kobiecości Jayne Mansfield z przerysowaniem klauna Clarabell. Głęboko wyciętą fryzurę Babs tłumaczył zaś tym, że na twarzy człowieka jest po prostu zbyt mało miejsca na makijaż. Ostatnim filmem tego pokręconego duetu był Lakier do włosów (1988). Divine wcielił się tam w podwójną rolę: matki głównej bohaterki oraz wrednego szefa stacji telewizyjnej. Co ciekawe, wielu widzów, podczas seansu Lakieru miało nie wiedzieć, iż Divine to tak naprawdę mężczyzna! Niewątpliwie był to największy komplement, jaki mógł usłyszeć Milstead. W 1988 roku aktor został wybrany do podwójnej roli Peggy Bundy i jej wuja Otto w serialu FOX znanym w Polsce jako Świat według Bundych (1987-1997). Niespodziewana śmierć Milsteada, w wieku zaledwie 42 lat, pokrzyżowała jednak plany twórców. Chcąc pożegnać wyjątkowego artystę w odpowiedni sposób, wysłali na jego pogrzeb kwiaty i kartkę z adnotacją: „Jeśli nie chciałeś zagrać, wystarczyło COŚ powiedzieć!”.


Kamil Rogiński

Catriona MacColl – heroina z przypadku

W innej linii czasowej prawdopodobnie większość z nas nie usłyszałaby o angielskiej aktorce Catrionie MacColl. Początkowo baletnica, po pewnym czasie odkryła, że dużo więcej radości sprawia jej aktorstwo. Od 1977 roku grała we francuskich produkcjach, przeważnie serialach. Jednak nie to nas interesuje. Kluczowe wydarzenie, które wpisało Catrionę na listę kobiet kina eksploatacji nastąpiło w 1980. A znane jest ono jako Miasto żywej śmierci, w reżyserii włoskiego mistrza gore, Lucio Fulciego. Był to pierwszy film z umownej  „trylogii Bram Piekieł”, kontynuowanej w The Beyond (1981) i Domu przy cmentarzu (1981). Catriona MacColl wystąpiła we wszystkich trzech produkcjach, stając się żeńskim obliczem krwawego cyklu. Lucio do roli poszukiwał delikatnej, błękitnookiej blondynki. Pewnego dnia wiadoma blondynka odebrała telefon od włoskiego agenta. Ten zaproponował, że w ciągu 24 godzin dostarczy ją do Rzymu, gdzie spotka się z reżyserem. Reszta to historia. A jaka aktorka była w filmach Włocha? Zapewne rozczaruję widzów poszukujących obowiązkowej dla eksploatacji golizny. A przede wszystkim tych, którzy od bohaterek tego kina oczekują twardości i obycia w kopaniu tyłków. Niezależnie od tego, czy MacColl grała Mary, Lizę czy Lucy, we wszystkich trzech wcieleniach była tą samą postacią. Istniała na ekranie po to, aby krzyczeć i płakać. I nigdy nie wzniosła się ponad nieco niewdzięczne zadanie, którym obłożył ją reżyser. Jednak bez niej nie byłyby to te same obrazy. Wtedy pierwsze skrzypce grałyby niewzruszone postacie (szczególnie męskie), często umierające w makabryczny sposób. Tymczasem bohaterki Catriony to bomby emocjonalne, których reakcje udzielają się widzowi. Stanowią pierwiastek delikatności dopełniający brutalny świat horrorów Fulciego. I, mimo że nie są nietykalne, nigdy nie spotyka ich przedstawiony w detalach krwawy koniec. Przypadek Catriony MacColl przywodzi na myśl sytuację innego Anglika, Iana Mcullocha, który także w bardzo krótkim okresie (1979-1980) zagrał w trzech produkcjach spod znaku włoskiej eksploatacji (w tym w niezapomnianych Zombi pożeraczach mięsa (1979), również od reżysera opisywanej trylogii). Jednak w porównaniu ze starzejącym się i zdesperowanym aktorem, Catriona nadal miała przed sobą wieloletnią karierę. Po udziale w filmach Fulciego kontynuowała ją tym samym tokiem co przedtem. Nie ulega wątpliwości, że to właśnie dzięki „włoskiemu epizodowi” zostanie najlepiej zapamiętana.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.