Colt 45 (2014). Piekło

Share

Fabrice du Welz to jeden z najlepszych współczesnych reżyserów kina grozy, a zarazem straszny pechowiec. Jego debiutancki pełny metraż Kalwaria (Calvaire, 2004) miał premierę na festiwalu w Cannes i spotkał się z ciepłym przyjęciem, a jednak belgijski autor ponad trzy lata męczył się z uzbieraniem budżetu na produkcję swojego drugiego dzieła, równie znakomitego Vinyan (2008). Następnie zabierał się za trzy różne projekty i każdy z nich po kolei upadał (aczkolwiek ostatni z nich został tylko zawieszony). Wreszcie kiedy pięć lat po Vinyan udało mu się ruszyć ze zdjęciami do sensacyjnego Colt 45, okazało się, że trafił na producentów będących strasznymi ciulami. Goście wyrzucili go z montażowni, aby jego dziecko posklejać po swojemu. I oczywiście, że je okaleczyli.

Colt 45 sprawia wrażenie filmu, w którym zostawiono wyłącznie sceny niezbędne posuwaniu akcji naprzód. A i część z nich zdaje się być usilnie skrócona. Cięcie, cięcie, cięcie. W związku z fabularnym wybrakowaniem nie prezentuje się więc tak przekonująco i nie wybrzmiewa tak mocno, jak powinien. A jednak, mimo tychże dziur, w swoich najlepszych momentach jest świetny. I tych momentów jest stosunkowo dużo. Zresztą fabuła jest naprawdę ciekawa, zdecydowanie mniej standardowa niż to się może początkowo wydawać. Po pierwsze, rozgrywa się na zasadzie efektu domina, po drugie, znajduje się w niej kilka bardzo ostrych punktów zwrotnych, którymi du Welz tnie konwencję filmu policyjnego bezlitośnie. No i właśnie – decydenci odsunęli biedaka na etapie post-produkcji, lecz to przecież nie znaczy, że film wyzbyty jest jego „autorskiego charakteru pisma”. Kapitalnie nakręcony Colt 45 to jego kolejne piekło i kolejny samotny bohater topiący się w bagnie, choć tym razem obyło się bez tematyki chorej miłości, którą autor atakował już w znakomitej krótkometrażówce A Wonderful Love (Quand on est amoureux c’est merveilleux, 1999) i którą umiejscawiał pod lupą także w zrealizowanym niedawno Alleluia (2014). (Zaznaczmy jednak, że Colt 45 jako jedyny z jego obrazów powstał na bazie cudzego scenariusza.) Co prawda nie ma tu aż takiej dozy oryginalności, jednak jest taka sama nieobliczalność, a może nawet jeszcze większa drapieżność. Ale cóż, oto opowieść o człowieku, który – jak słyszymy na samym początku – został stworzony nie po to, żeby służyć niebu, lecz by rządzić w piekle.

Choć film ma scenę, którą można zaszufladkować jako tradycyjnie pojmowany finał, ja bym powiedział, że finałem jest tutaj całe ostatnie 30 minut, co jest rezultatem wspomnianej wyżej konstrukcji podyktowanej efektem domina. Odnoszę też wrażenie, że w tych ostatnich sekwencjach producenci grzebali akurat najmniej, w czym nie ma nic dziwnego, zważywszy na to, że, oczywiście, dzieje się tam najwięcej. Nie, żebyśmy mieli akcję za akcją, bo du Welz nie ma ambicji zostania drugim Johnem Woo (z całym szacunkiem dla Woo, który swego czasu był przecież gigantem kina akcji). Jednakowoż tam właśnie belgijskiego mistrza czuć najbardziej. Jeśli wcześniej film, choć od początku zimny i agresywny, prezentował się względnie estetycznie, to w tym wielkim finale atakuje taką intensywnością i brudem, że aż można zapomnieć, iż jest to jedyny w dorobku du Welza nie-horror. To jego najsłabsze dokonanie, lecz być może tylko dlatego, że zgwałcone w montażowni.

Od dziś modlę się do wszystkich bogów, aby oddali mu materiały wycięte przez producentów i pomogli w wypuszczeniu wersji reżyserskiej.

PS. Jeszcze przed premierą Alleluia – wspomnianego na początku tekstu zawieszonego projektu, który udało się zrealizować tuż po Colt 45 – autor ogłosił, że przygotowuje się do realizacji obrazu pt. Children of the Gun. Który został następnie przełożony, bo najpierw powstanie jednak Message From the King. Jak ostatnio wyczytałem, zdjęcia mają ruszyć już w marcu. Znaczy się zła passa została chyba przerwana. Oby, gdyż du Welz to członek tej samej rodziny, co Nicolas Winding Refn czy Peter Strickland.

Colt 45

Marcin Zembrzuski
Czyta filmy, ogląda muzykę, słucha komiksy, je książki. Fan autorskiego kina gatunku oraz różnorakiej pulpy, od filmu noir przez spaghetti western po horror klasy wszelakiej.

1 Trackbacks & Pingbacks

  1. Podsumowanie 2015 | Kinomisja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.